Oto najlepsze miejsce w sieci dla krótkich filmów. Przynajmniej tak uważa Onet

Artykuł/Technologie 02.12.2014
Oto najlepsze miejsce w sieci dla krótkich filmów. Przynajmniej tak uważa Onet

Oto najlepsze miejsce w sieci dla krótkich filmów. Przynajmniej tak uważa Onet

Internetowe wideo to potęga – z tym stwierdzeniem trudno się kłócić. Według niektórych w przyszłości treści dostępne właśnie w sieci wyprą standardową telewizję, już teraz kradnąc jej sporo użytkowników. Nie zawsze jednak dotyczy to wielkich produkcji w rodzaju tych serwowanych przez Netfliksa. Czasem chodzi po prostu o filmiki “na 5 minut” i właśnie nimi postanowił zająć się Onet przy okazji premiery Onet.tv.

Komu nazwa wydaje się brzmieć znajomo, ten nie jest w błędzie. Pod tym adresem niegdyś funkcjonował serwis, który zakończył w pewnym momencie swój żywot i jego następcą okazał się serwis wideo.onet.pl. Nowy produkt, od tego, co kiedyś kryło się pod tą nazwą, czy nawet współczesnego Wideo w Onet, dzieli jednak przepaść.

Różnice, w tym przede wszystkim wizualne, są widoczne gołym okiem. Niewielkie miniaturki nagrań z tytułem umieszczonym pod spodem zastąpiono bardziej nowoczesnymi, dużymi grafikami. Układ może i pozwala na prezentację dużo mniejszej liczby treści, ale za to robi to w sposób o wiele bardziej czytelny, atrakcyjny i mający większe szanse na skuszenie użytkownika do kliknięcia.

onet_tv

Tak samo jest w przypadku samej zakładki odtwarzania. Nie zasypują nas zewsząd “niebieskie linki” czy tak małe, że wręcz nieczytelne miniaturki innych filmów. Duże okno odtwarzacza wypełniające większość ekranu i niezbyt inwazyjne polecane pozycje. Strona dostosowuje też wszystkie elementy do rozdzielczości oraz rozmiaru ekranu aktualnie wykorzystywanego urządzenia.

Wizualnie jest więc ładnie, czytelnie i nowocześnie. Co poza tym?

Dalej ma być tak samo, ale tutaj efekt jest już dość różny. Przykładowo zamiast standardowych kategorii nadrzędnych zdecydowano się na wyświetlane na ekranie głównym, niezwykle dziś popularnych hashtagów. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że wykorzystano je w sposób bardzo powierzchowny. Właściwie ich zastosowanie jest czysto kosmetyczne lub wręcz losowe.

Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że od “#” zaczynają się i kategorie, i kanały różnych wykonawców, i rodzaje muzyczne teledysków? Szczególnie, że same tematy (czy podkategorie) nie są już opisywane hashtagami – są opisywane “zwykłymi” słowami, w rodzaju “Jedzenie” czy “Urządzanie wnętrz”. Mamy tu więc do czynienia z… odwróceniem funkcji “#” – zamiast pod filmem z kategorii “Jazz” odnaleźć tagi “muzyka”, “jazz”, “piosenka”, “saksofon”, przez tag “Jazz” trafiamy na bardzo ogólne albo zbyt precyzyjne podkategorie.

onettv002

Być może miałoby to sens, gdyby chociaż przy próbie udostępnienia wybranych treści w serwisach społecznościowych utrzymywał się ten hashatag, tym samym budując (potencjalnie) popularność danej kategorii. Tak jednak nie jest, co wskazuje na to, że hastagi wprowadzono tylko po to, bo tak wypada i tak wygląda nowocześnie.

Szkoda tylko, że na stronie głównej po prostu zaburza to czytelność – dodanie znaku przed tekstem i pisanie go bez spacji bardzo negatywnie wpływa na prędkość “skanowania” wzrokiem informacji. Warto zwrócić uwagę, że czegoś takiego nie robi nawet Vine – tam zastąpiono wręcz nazwy kategorii ikonkami, a tagi zepchnięto na sam dół strony. I zrobiono to z bardzo konkretnego powodu, nawet jeśli Vine uznać za serwis, który “żyje z hashtagów”.

Niestety problemy z kategoryzacją ciągną się jeszcze dalej.

Pomimo atrakcyjnej oprawy graficznej strony głównej, trudno jest tak naprawdę trafić na konkretne, potencjalnie interesujące nas treści. Poza nagraniami wyróżnionymi, polecanymi (w oparciu o “bazę zachowań internautów”) i autorskimi, jesteśmy zdani właściwie tylko na hashtagowe kategorie. Ponownie, nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że kliknięcie na jedną z nich przenosi nas od razu do odtwarzania materiału z tej kategorii, a nie zakładki podobnej wyglądem do strony głównej, ale tylko z określonymi treściami, gdzie dużo łatwiej można byłoby coś odszukać i wybrać.

onettv001

To wszystko, w połączeniu z automatycznym odtwarzaniem kolejnych treści po zakończeniu odtwarzania wybranych przez nas, wskazuje na to, jakim typem portalu ma być onet.tv. Mamy uruchomić jeden filmik, który może nas potencjalnie zainteresować i który nie zajmie nam zbyt dużo czasu, a następnie wpaść w sidła odtwarzania kolejnego, kolejnego i kolejnego. Możemy wprawdzie wyszukiwać kolejnych po tytule, ale łatwo założyć, że mało kto będzie tak robił. I jakby na to nie patrzeć, ze strony Onetu może to być całkiem dobre posunięcie.

Tym bardziej, że nagrania dostępne w serwisie, poza nagraniami autorskimi, pochodzą z tak licznych źródeł i kategorii, że każdy z całą pewnością znajdzie coś dla siebie. Od tematów kulinarnych, przez motoryzację, po to, jak ubierać się na zimę czy ogólnie rozumiane ciekawostki. Tematy typowo lekkie, proste i przyjemne, w sam raz na przeważnie około 1-2 minuty. Dodajmy do tego naprawdę ciekawą bazę teledysków i można na długo wsiąknąć przed komputerem.

Trudno jest w przypadku onet.tv mówić o przełomie.

Na pewno jest to produkt ciekawy dla określonej grupy odbiorców, a także dla tych, którzy chcą po prostu zabić czas, a przy okazji odrobinę się rozerwać, posłuchać muzyki, czy dowiedzieć lub nauczyć się czegoś ciekawego. Tylko czy to wystarczy? Czy “Hitów Internetu” (onet.tv ma i taką kategorię) będziemy szukać na Onecie, a nie na YT?

Dołącz do dyskusji

Advertisement