Te bezprzewodowe słuchawki Bose oprócz jakością i baterią zachwyciły mnie też estetyką

Recenzja/Sprzęt 13.12.2014
Te bezprzewodowe słuchawki Bose oprócz jakością i baterią zachwyciły mnie też estetyką

Te bezprzewodowe słuchawki Bose oprócz jakością i baterią zachwyciły mnie też estetyką

Bose SoundLink Bluetooth on Ear to słuchawki bezprzewodowe z wyższej półki. Nie tylko cenowej, także jakościowej. Wykonanie, wygoda obsługi, przyjemność używania i nawet jakość dźwięku to zalety, które sprawiają, że wady tego sprzętu mocno maleją. Poza tym niesamowicie zadowalają mój – chyba wciąż kobiecy – zmysł estetyczny.

Bose SoundLink Bluetooth on Ear ważą jedynie 153 gramy, czyli na tyle mało, by przy zwykłym korzystaniu nie odczuwać ich na głowie. Poza tym wykonane są z przyjemnych, miękkich matowych plastików , a na górze poryte na górze zamszem (dzięki temu słuchawki leżą na głowie dosyć stabilnie). Same słuchawki nie wyciszają dźwięków otoczenia, ale są małe – na tyle małe, żeby nie kojarzyć się z filmami science-fiction z lat 90, a na tyle duże, by przykryć ucho.

wpid-20141120_112228_20141210_181401.jpg

Fakt, że jako powłokę wykorzystano miękką skórkę wypełnioną pianką zapamiętującą kształt jest zdecydowanym plusem. on Ear są po prostu wygodne, miłe w dotyku i nieodczuwalne podczas noszenia, nie pojawia się też dyskomfort po dłuższym używaniu. Problemem jest jednak gwałtowniejszy ruch – słuchawki potraffią zsunąć się z głowy. Nie jest to więc sprzęt dla biegaczy, nie nada się też raczej na siłownię. Przy codziennym korzystaniu w domu, na ulicy i w podobnych warunkach sprawdza się jednak doskonale.

Zwłaszcza, że bateria on Ear, mimo niewielkiej wagi słuchawek, jest niemal bezkonkurencyjna. Podawane przez producenta 15 godzin działania bezprzewodowego jest bardzo realne. Słuchawki głosowo informują o stanie baterii oraz urządzenia – tym do jakiego sprzętu jest podłączone czy o przychodzących rozmowach – i czasem miałam wrażenie, że próg 10%, co które zmienia się informacja, stoi w miejscu,

Kontrola odtwarzania możliwa jest przez trzy przyciski funkcyjne umieszczone z tyłu prawej słuchawki. Głośność w górę, w dół i środkowy przycisk odbierający połączenia, pauzujący i zmieniający utwory. Jest to o wiele wygodniejsze niż rozwiązania konkurencji opierające się na przełącznikach w formie wypustki. Mikrofon – a w zasadzie dwa mikrofony on Ear z autorskim rozwiązaniem dostosowującym czułość mikrofonów do otoczenia też sprawiają się wyśmienicie. Rozmowa przez słuchawki jest bezproblemowa nawet przy większym hałasie z otoczenia.

Mam jednak wrażenie, że estetyka Bose SoundLink Bluetooth on Ear, przynajmniej w innych niż czarne wersjach kolorystycznych, może nie przypaść do gustu wielu osobom. Słuchawki wyglądają dosyć delikatnie i zgodnie z ostatnimi trendami wpisują się w kategorię dodatków, które oprócz wyglądu mają też konkretne funkcje. Mi to pasuje, ale… głównie mężczyźni w moim otoczeniu stwierdzali, że nie jest to produkt dla nich.

Jednak najważniejszą cechą Bose SoundLink Bluetooth on Ear jest dźwięk i jego jakość. Słuchawki nie mają denerwującego, dosyć modnego w pewnych kręgach sztucznego podbicia basów. Dzięki temu wyższe rejestry są dostatecznie słyszalne. Dźwięki wydobywające się z on Ear są ciepłe, może trochę nawet zbyt ciepłe. Przy muzyce mocniej instrumentalno-elektronicznej, popowej, brzmi to całkiem obrze, jednak przy bardziej gitarowych utworach lub takich, w których pojawia się ściana dźwięku jest to minusem – instrumenty i dźwięki zlewają się trochę w jedno.

Tylko, że prawdopodobnie się czepiam w tym momencie. Jakość dźwięku on Ear i tak stoi mocno ponad przeciętną słuchawek Bluetooth, nie tylko tych z taniej i średniej półki cenowej, ale też tych droższych, wśród których plasują się on Ear. Po drobnych poprawkach pod własny gust w equalizerach słuchawki Bose zabrzmią niemal tak, jak powinny i jak spodoba się słuchaczowi, a o to przecież chodzi.

Selfie z kuchni z psem – jak widać pies nie ma nic przeciw słuchawkom – i drugie randomowe z podróży czterodniowej. Naładowałam przed wyjazdem, słuchałam co najmniej 14-15 godzin muzyki w trakcie, po powrocie do domu on Ear twierdziły, że mają jeszcze 10% baterii:

Problem pojawia się przy użyciu kabla dołączonego do zestawu. Jest on dosyć krótki, a po podłączeniu do słuchawek wyłączana jest automatycznie bateria. Tylko, że w momencie przełączenia jakość dźwięku bardzo odczuwalnie spada.

Miewałam lepsze słuchawki konkurencji. Takie, które oferowały lepszą jakość dźwięku za niższą cenę, może nawet wygodę i wyciszenie dźwięków otoczenia. Z tym, że nie były to słuchawki bezprzewodowe. Żądne z nich nie były też tak przyjemne w wyglądzie.

Bose SoundLink Bluetooth on Ear kosztują ponad 1000 złotych, ale w swojej kategorii zapewniają solidne, jakościowe dźwięku, genialną baterię, ciekawą estetykę i wygodne używanie. Drobne, wspomniane wyżej wady są do przełknięcia, o ile jest się ich świadomym. Ja się zakochałam.

Dołącz do dyskusji