Sam głos to jednak za mało. Wideo ma swój renesans. Oto jak komunikują się nastolatki

Felieton/Technologie 28.11.2014
Sam głos to jednak za mało. Wideo ma swój renesans. Oto jak komunikują się nastolatki

Sam głos to jednak za mało. Wideo ma swój renesans. Oto jak komunikują się nastolatki

Pamiętacie wprowadzenie wideorozmów jako jednej z innowacji sieci 3G? Ten pomysł nigdy się nie przyjął, popularność tej usługi była minimalna. Teraz jednak wraca ona na nowo, ale w zupełnie innej formie.

Znacie kogoś, kto korzysta z wideorozmów 3G? Legendy głoszą, że gdzieś tacy ludzie istnieją, a nawet ktoś ponoć jedną taką spotkał. Pamiętam nawet, jak recenzowałem jakąś Lumię, to jeden z Czytelników zarzucił mi nieobiektywność, zauważając słusznie, że telefon ten nie obsługiwał wideorozmów, więc do niczego się nie nadaje.

Ciężko dziś dotrzeć do badań dotyczących popularności wideorozmów 3G. Zgaduję, że nie zyskały popularności z uwagi na to, że w czasach, gdy 3G zdobywała popularność, nie każdy telefon ją obsługiwał, nie każdy telefon obsługiwał wideorozmowy oraz nie każdy był w zasięgu tej sieci. W efekcie nawiązać połączenie było trudno. Wysokie ceny tej usługi przy okazji jej debiutu zapewne również nie pomogły. Technika ta istnieje do dziś, choć niektórzy producenci smartfonów nawet nie próbują jej implementować. Co nie oznacza, że sama idea wideorozmów upadła.

Mobilny Internet jest coraz powszechniejszy i coraz tańszy

Kiedyś surfowanie po Sieci za pomocą telefonu było przywilejem zamożniejszych z nas. Dziś za kilkugigabajtową „paczkę danych” płacimy 20-30 złotych miesięcznie, co jest osiągalną kwotą nawet dla oszczędnych i mniej zamożnych. Instalujemy coraz więcej aplikacji, w tym tych służących do alternatywnych metod komunikacji ze znajomymi.

Te najpopularniejsze, jak FaceTime, Skype czy Hangouts, obsługują wideorozmowy. Ale czy korzystamy z nich na smartfonach? Gartner postanowił to sprawdzić, badając 6500 osób pochodzących z Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Jak się okazuje, mając dostęp do szybkiego Internetu lubimy widzieć naszego rozmówcę. Choć głównie zainteresowana jest tym młodzież.

FaceTime

53,5 procent młodych Amerykanów (18-24 lat) korzysta z wideorozmów poprzez aplikacje mobilne, tak jak 30 procent młodych Niemców. Jednak również i starsi nie stronią od tej funkcji. Gartner, a więc autor badania, zauważa, że istnieje korelacja pomiędzy rozbudową sieci LTE i dostępnością darmowych punktów dostępowych Wi-Fi a popularyzacją wideorozmów, co nie wydaje się czymś szczególnie zaskakującym. Problemem mogą być rynki rozwijające się, ale i na to jest odpowiedź. Jest nim kodek h.265, który oferuje dobrą jakość rozmów i nie wymaga wydajnej sieci do przesyłania dużej ilości kosztownych danych.

Wideorozmowy 3G zastąpił Internet. A reszta usług?

Sieci komórkowe na razie jeszcze nie muszą się martwić o to, że „voice”, a więc rozmowy głosowe i SMS-y realizowane jako usługa sieciowa, jest zagrożony. Dowodzą tego przeróżne badania publikowane zarówno przez lokalne podmioty, jak i z innych krajów. Osób obeznanych w nowych technologiach jest coraz więcej, a młodzi ludzie szczególnie chętnie interesują się nowinkami technicznymi.

Przyznam szczerze, że dawno nie otrzymałem innego SMS-a niż reklamującego jakiś konkurs. Wszyscy moi znajomi, poza moją szanowną rodzicielką, przerzucili się na Messengera i Facebooka. Coraz częściej też odbieram połączenia głosowe za pomocą Skype’a, choć nadal dominują tradycyjne połączenia głosowe.

Google Hangouts aktualizacja

Nie sposób też nie zauważyć trendów dominujących wśród młodzieży. Tam królują WhatsApp i Snapchat. Ten pierwszy jest też szczególnie popularny na rynkach rozwijających się jako bardzo tania alternatywa dla wiadomości tekstowych.

A to pozwala prorokować, że usługi realizowane stricte przez operatorów w przewidywalnej przyszłości staną się równie niszowe, co wideorozmowy 3G.

Aplikacje mobilne, będące klientami usług dostępnych również dla tabletów i komputerów osobistych, są najzwyczajniej w świecie wygodniejsze i tańsze, a ich częste wykorzystanie jest blokowane wyłącznie przez nadal ograniczoną ilość danych w typowym abonamencie (choć coraz więcej operatorów wprowadza taryfy no-limit) oraz nadal niskie pokrycie siecią w standardzie HSDPA / LTE gwarantującą komfort korzystania z takich aplikacji.

Wiele więc wskazuje na to, że operatorzy komórkowi z czasem zmienią swoją rolę na bycie dostawcami wydajnego połączenia bezprzewodowego z Internetem. To oznacza, że zaczną ścigać się między sobą w zapewnianiu jak najdogodniejszych cen i wydajności. A to z kolei oznacza… potężne zagrożenie dla dostawców naziemnego Internetu. Jeżeli sieć komórkowa będzie w stanie zapewnić mi nielimitowany dostęp do Sieci w przepustowości LTE, to do domowego użytku tradycyjny dostawca Internetu okaże się zbędny…

* Ilustracje pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement