Nowe technologią potrafią nie tylko bawić, ale i pomagać. Ta smart opaska zastąpi psa przewodnika

Artykuł/Sprzęt 27.11.2014
Nowe technologią potrafią nie tylko bawić, ale i pomagać. Ta smart opaska zastąpi psa przewodnika

Nowe technologią potrafią nie tylko bawić, ale i pomagać. Ta smart opaska zastąpi psa przewodnika

Technologie ubieralne kojarzą się na razie głównie z kosztownymi zabawkami dla fanów nowych technologii. Opaski, zegarki, czy nawet specjalnie przygotowane koszulki, buty albo okulary. To wszystko zdaje się być jedynie gadżetami, bez których możemy sobie poradzić. Są jednak osoby, którym te dodatki mogą naprawdę ułatwić życie. Albo sprawić, że będzie o wiele łatwiejsze.

O tym, że poważne wady wzroku potrafą komplikować nawet proste czynności, nie trzeba nikogo przekonywać. Zwykłe przejście z domu do sklepu, które nam wydaje się banalnym zadaniem, dla osób niewidomych prawdopodobnie okaże się sporym wyzwaniem, w którym może pomóc pies przewodnik albo laska. Obydwa te rozwiązania zdają się jednak polegać na pomysłach sprzed dekad, podczas gdy dziś otaczają nas technologie tak zaawansowane, że czasem nie jesteśmy w stanie nawet w połowie wykorzystać ich potencjału.

W tym przypadku nie chodzi jednak o nowe rozwiązania medyczne, czy kosztowne i pracochłonne połączenia technologii z medycyną. Okazuje się, że białą laskę czy psa przewodnika można zastąpić niewielkim urządzeniem, które zmieści się na naszym nadgarstku. Bez żadnych dodatkowych zabiegów i bez skomplikowanego procesu nauki.

ustrap

Tym właśnie jest ustraap, pomysł rozwijany przez niewielką meksykańską firmę, któremu już teraz udało się nie tylko zdobyć zainteresowanie mediów, ale także dofinansowanie w postaci nagród za wygrane w kilku konkursach. Nie jest on wprawdzie ostateczną odpowiedzią na wszystkie problemy niewidomych, ale pokazuje, że jest możliwe proste zastosowanie nowych technologii, w celu poprawy jakości życia osób, które najbardziej tego potrzebują.

W największym skrócie opaska ustraap działa jak… samochodowe czujniki parkowania, z tą różnicą, że w przypadku auta są one skierowane zawsze w jednym kierunku w stosunku do pojazdu, natomiast tutaj użytkownicy ma pełną swobodę – wystarczy poruszyć ręką.

Pozostałe mechanizmy oraz komunikaty zwrotne są jednak bardzo podobne. Im bliżej jesteśmy danego przedmiotu, tym opaska będzie intensywniej wibrować lub częściej/głośniej komunikować to za pomocą sygnałów dźwiękowych.

Założyciel meksykańskiej firmy w rozmowie z Fast Company stara się również przekonać, że ustraap jest atrakcyjny nie tylko ze względu na zastosowanie tego typu nowoczesnych rozwiązań, ale także przez fakt, że jest po prostu wygodniejszy w użyciu. Osoby niewidome nie są ograniczone do miejsc, w których możliwe jest przebywanie z psami przewodnikami, a “skanowanie” za pomocą urządzenia na nadgarstku pozwoli na lepsze poznanie okolicy niż laska, której zasięg jest bardzo ograniczony.

Oprócz tego opaska jest w stanie lokalizować wybrane przedmioty użytkownika, do których przypięte zostaną tzw. TAGi. Również i tutaj właściciel będzie naprowadzany wibracją o zmiennej częstotliwości lub powiadomieniami dźwiękowymi, pojawiającymi się częściej wraz ze zbliżaniem się do zguby.

Niestety, choć ustraap ma pomagać nie tylko mieszkańcom krajów rozwiniętych, ale także rozwijających się, jego cenę ustalono na dość wysokim poziomie. Za 349 dol. otrzymujemy wprawdzie opaskę z czujnikiem, bezprzewodową słuchawkę do przekazywania sygnałów dźwiękowych, a także jeden TAG (można osobno dokupić więcej), ale nie da się ukryć, że to po prostu dużo. Trudno zakładać, że kosztująca równowartość ponad 1000 zł opaska będzie rozważana jako standardowa alternatywa dla wartej kilkadziesiąt złotych białej laski.

Problem w przypadku faktycznie przydatnej elektroniki ubieralnej jest więc identyczny jak w przypadku zwykłych gadżetów z tej kategorii. Na obecnym etapie będą sobie mogli na nie pozwolić jedynie ci z bardziej zasobnymi portfelami, a “zwykli” użytkownicy, z powodów czysto finansowych, będą musieli obejść się smakiem. Tym bardziej, że ustraap nie sprawi, że nagle odzyskają wzrok czy będą się mogli zupełnie normalnie poruszać. Ułatwi ich życie, ale czy jest to ułatwienie warte kilkuset złotych?

Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak wraz z kolejnymi generacjami tanieją smartzegarki i smartopaski, tak samo tanieć będą akcesoria dla najbardziej potrzebujących.

Tym bardziej, że tym rynkiem zaczyna się interesować coraz więcej producentów. Swoje autorskie rozwiązanie testuje chociażby Microsoft, choć nie ma wątpliwości, że przed wprowadzeniem tego typu urządzeń do powszechnego użytku stoi jeszcze szereg przeszkód.

Tak samo bowiem jak w wielu innych dziedzinach naszego życia, nie możemy zawsze liczyć na to, że technologia okaże się całkowicie niezawodna, a tutaj może to prowadzić do dramatycznych konsekwencji. Jeśli jednak uda się przynajmniej częściowo zrealizować te plany, to ustraap, specjalne okulary czy inne podobne produkty, mogą okazać się dla niektórych warte więcej, niż nawet tysiąc Apple Watchy czy Google Glassów.

* Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement