Największy absurd o jakim dzisiaj przeczytacie. Unia Europejska chce rządzić światowym Internetem

Felieton/Technologie 26.11.2014
Największy absurd o jakim dzisiaj przeczytacie. Unia Europejska chce rządzić światowym Internetem

Największy absurd o jakim dzisiaj przeczytacie. Unia Europejska chce rządzić światowym Internetem

Po wprowadzeniu nieprzemyślanej dyrektywy nakazującej działającym na terenie Europy wyszukiwarkom wdrożenia „prawa do bycia zapomnianym” miłościwie panujący nam urzędnicy mają nowy cel.

W maju w naszym przecudownym Eurolandzie został ogłoszony nowy, wspaniały pomysł rządzących Europą urzędników. Ktoś najwyraźniej bardzo chciał zasłużyć na premię do swoich absurdalnych zarobków i wykoncypował nowy pomysł, związany z tak modnym a zarazem drażliwym pojęciem, jakim jest ochrona prywatności.

Otóż europejski sąd najwyższy zdecydował, że twórcy wyszukiwarek internetowych, takich jak Google czy Bing, muszą zapewnić europejskim internautom narzędzie, za pomocą którego mogą „wypisać się” z wyników wyszukiwania. Pomysł w teorii nawet nie jest aż tak absurdalnie głupi, ale realizacja i wdrożenie okazuje się być bliskie nierealnemu.

Zweryfikowanie, że internauta to faktycznie ten Jan Kowalski, który jest wymieniany w danej witrynie internetowej zaindeksowanej przez wyszukiwarkę, jest trudne, kosztowne i nie może być całkowicie rzetelne. Microsoft i Google jednak muszą się zastosować, jeżeli dalej chcą operować na terenie Unii Europejskiej, albo grożą im bardzo wysokie kary. Google głośno marudził pod nosem (i trudno się mu dziwić), ale wprowadził ów mechanizm jako pierwszy. Nie wszystkie zgłoszenia uznał jednak za zasadne, interpretując sporą część z nich za cenzurę. I słusznie.

Jeden urzędnik już zgarnął premię, więc drugi mu pozazdrościł

Władze Unii Europejskiej nie są znane z uchwalania jasnych, klarownych zasad i prostego prawa. Zamiast usuwać niepotrzebne paragrafy dopisują nowe i poprawki do tych istniejących. I trudno się im dziwić: proste prawo i prosta organizacja nie wymagają dziesiątków tysięcy urzędników. Nikt nie chce stracić pracy, lepiej wręcz stworzyć podstawy do dalszego zatrudniania.

google-search

Dlatego też zaczęto przepychać nowy pomysł, który można wpisać w opary absurdu podobne do „ryby lądowej”, jaką na terenie Europy stał się ślimak. Unia Europejska będzie też wymagała, by osoby chcące zniknąć z wyszukiwarek internetowych nie były dostępne również i w indeksach wersji pozaeuropejskich. Google i Bing stosują się do europejskiego prawa tylko w swoich zlokalizowanych wersjach. Oznacza to, że indeks polskiego, brytyjskiego, francuskiego czy dowolnego innego kraju należącego do UE nie uwzględnia wyników, które dana osoba „zaskarżyła”. Jednak obywatele innych krajów, takich jak Stany Zjednoczone, Brazylia, Japonia czy Papua Nowa Gwinea, a więc tych którym najwyraźniej zabrakło rozsądku, by dołączyć do naszej wspaniałej Unii i w efekcie nieobjętych jej jurysdykcją, mają dostęp do pełnego indeksu.

To musi się zmienić, zdaniem urzędników. Google jak dotąd nie ustosunkował się do nowych wytycznych. W krótkim oświadczeniu stwierdził tylko, że jeszcze się z nimi nie zapoznał w sposób odpowiedni, nie ma więc komentarza. Nie liczmy jednak na zaskarżenie decyzji, bo…

…Google i tak już ma przerąbane w Europie

Europejczycy są akurat, według wielu niezależnych badań, bardzo świadomi jeżeli chodzi o ochronę prywatności i tożsamości w Internecie. Sprzeciwianie się mechanizmom, które mają ich wspierać w ochronie ich danych, jest bardzo ryzykowne, z punktu widzenia budowania dobrego wizerunku marki w świadomości internautów. Na dodatek Google stał się nowym chłopcem do bicia po tym, jak już wydrenowano co się tylko dało od Microsoftu (ach ten ekran wyboru przeglądarek…).

google notebook laptop

Google walczy z władzami Unii Europejskiej na kilku frontach, odpierając kolejne zarzuty dotyczące „praktyk monopolistycznych”. Niedawno wręcz pojawił się pomysł na podzielenie firmy na kilka mniejszych firm. Gigant z Mountain View z całą swoją potęgą jest na przegranej pozycji w starciu z urzędnikami UE. Jego największy rywal, a więc Microsoft i jego Bing, chętnie poniesie dodatkowe koszty na wdrożenie tego absurdu, bo osłabienie dominującego Google’a mu się bardzo opłaci.

Wprowadzanie europejskiego prawa do usług działających (również) poza terenem Europy to tylko kolejny krok. Jestem przekonany, że szykowane są już pierwsze regulacje dla sąsiadujących z ziemskimi cywilizacji. Przecież nie mogą one sobie tak beztrosko żyć bez regulacji, jak zwierzęta.

*Ilustracje pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement