Czy na Twitterze da się w ogóle zarobić? Ćwierkacz podejmuje kolejną próbę

News/Social media 26.11.2014
Czy na Twitterze da się w ogóle zarobić? Ćwierkacz podejmuje kolejną próbę

Czy na Twitterze da się w ogóle zarobić? Ćwierkacz podejmuje kolejną próbę

Próby zmiany Twittera w serwis, który nie tylko pozwala szybko przekazać najważniejsze wiadomości, ale przy okazji przyniesie jego twórcom wymierne (lub w ogóle jakiekolwiek) korzyści finansowe trwają od dłuższego czasu i jak na razie nie mogą zakończyć się sukcesem. Sięga się więc po kolejne narzędzia, z których najnowsze może – przy odpowiednim podejściu – przyjąć się na szerszą skalę. 

Zapowiedziane wczoraj oficjalnie Twitter Offers, wbrew pozorom nie są jednak skierowane do sprzedawców internetowych, co mogłoby się wydawać całkowicie naturalne, a do podmiotów, posiadających swoje lokalne sklepy. Wykorzystując je będzie możliwe przekształcenie Twittera (i jego aplikacji mobilnej) w… kupon zniżkowy.

twitter offersPrzekazywanie zniżek ma odbywać się w ramach normalnych kampanii reklamowych na Twitterze, o ile oczywiście reklamodawca zdecyduje się na wykorzystanie takiego dodatkowego rozwiązania. Przy wpisach sponsorowanych, podobnie jak niedawno przycisk “Buy”, wyświetlony zostanie przycisk “Get Offer”. Wybranie tej opcji spowoduje przypisanie do naszej karty (kredytowej lub debetowej), powiązanej z kontem na Twitterze, zniżki na wybrany produkt.

Oczywiście przed zakupem z naszego konta nie zostaną pobrane żadne pieniądze. Jeśli nie skorzystamy z oferty, nie poniesiemy żadnych konsekwencji.

Nie jest przy tym konieczne pokazywanie sprzedającemu jakichkolwiek kodów czy wirtualnych kuponów. W rzeczywistości osoba stojąca za kasą nie musi nawet wiedzieć, że skorzystaliśmy z promocji. Nie jest też niezbędny żaden dodatkowy system, ani urządzenia. Po prostu decydujemy się na ofertę, płacimy regulaminową kwotę, a w ciągu maksymalnie kilku dni otrzymujemy różnicę z powrotem na nasze konto.

Czy więc mówimy o sprzedawcy, czy o kupującym, obydwoje nie muszą robić praktycznie nic, niczego rozumieć, ani się uczyć. Płacimy tak jak normalnie, na dodatek kartą, a nie telefonem i nie musimy nikomu tłumaczyć się skąd mamy kupon czy do czego uprawnia. Idealne rozwiązanie.

Zdjęcie Close Up Of A Man Shopping Online Using Laptop With Credit Card pochodzi z serwisu ShutterStock

Właśnie ta prostota może być największą zaletą usługi, którą Twitter już wkrótce wdroży w formie testy na terenie Stanów Zjednoczonych. Klienci uwielbiają wszelkiego rodzaju promocje, natomiast noszenie dziesiątek kuponów zniżkowych w 2014 (czy już niedługo 2015) roku, jest co najmniej niemodne. W jakiś sposób trzeba je zresztą zdobyć, a jak zrobić to łatwiej, niż jednym kliknięciem podczas przeglądania naszego Timeline?

Jedyną wadą może być zastosowanie cash-backu, który powoduje wprawdzie, że płacimy za towar mniej, ale nie od razu. Pozostaje też czekać na wyniki tego, jak dobrze Twitterowi uda się dostosować tak przygotowane reklamy do lokalizacji użytkownika. W końcu nikt nie będzie jechał na drugi koniec miasta tylko po to, żeby kupić kawę czy ciastko o dolara taniej.

Osobną kwestią jest również fakt, że jeśli skorzystamy z tej opcji i dodamy naszą kartę płatniczą lub kredytową, Twitter będzie dokładnie wiedział kim jesteśmy. Do tej pory można było z niego korzystać względnie anonimowo, ale w tym przypadku o pełnej prywatności możemy zapomnieć. Ten sam “problem” ma zresztą Snapchat przy okazji swojego nowego systemu transferowania pieniędzy.

Twitter bez tajemnic - kompletny przewodnik

Na ostateczne wyniki tych testów przyjdzie nam zapewne poczekać jeszcze kilka miesięcy. Sam pomysł wydaje się jednak ciekawy, a realizacja (przynajmniej w teorii) właściwa. Czy to wystarczy? Na razie z narzędzi reklamowych czy pozwalających Twitterowi na zarabianie, przyjęły się głównie promowane tweety, choć i integracja z Amazonem wydaje się – patrząc na ciągły rozwój usługi – całkiem udana.

Poza tym mamy do czynienia głównie z niewypałami lub niewiadomymi – Twitter Music okazał się katastrofą, przycisk “Buy” jest nadal jedynie bardzo ograniczonym pod względem zasięgu eksperymentem.

Nawet jednak jeśli Offers okażą się wielkim sukcesem, to z całą pewnością nie będą czynnikiem wystarczającym do tego, aby samodzielnie ratować finanse Twittera. A kiedyś w końcu wypadałoby zacząć zarabiać.

 

* Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement