Karol Kopańko / 12.11.2014

11 sekretów niesamowitego bogactwa Singapuru

23 interakcje Przejdź do dyskusji

Położenie w centrum nowego ładu finansowego, najlepsze na świecie lotnisko, brak demokracji, niskie podatki i ściąganie “tanich” imigrantów, a PKB per capita 4-krotnie wyższe niż w Polsce. Jak to wszystko się udało?

1. Świetna lokalizacja

Singapur położony jest przy samym gardle cieśniny Malaka, na szlaku wiodącym drogą morską z Europy na Daleki Wschód. Ogromne tankowce i inne statki towarowe nieustannie znaczą horyzont obserwowany z wybrzeża i plaż Singapuru, gdyż nie mają innego wyboru jak zawinąć do portu i dotankować paliwa jeśli chcą kontynuować swoją podróż.

Singapur nazywa się Kanałem Sueskim Azji, jednak bez politycznego bagażu tego pierwszego.

Dodatkowo Singapur może się cieszyć wolności od trzęsień ziemi czy tsunami, które doświadczają okoliczne kraje jak Indonezja czy Filipiny.

2. Najlepsze na świecie lotnisko

W latach 60, kiedy Singapur stawiał pierwsze kroki na arenie międzynarodowej politycy byli świadomi, że będąc jednym z wielu miast Azji Południkowo-Wschodniej zbyt wiele nie zdziałają na polu pozyskania zagranicznego kapitału. Podjęli więc decyzję o jak najszybszym wybudowaniu światowej klasy lotniska, które byłoby wizytówką państwa i mogło  bez wstydu przejmować prezesów banków zza Pacyfiku.

“Liczy się tylko pierwsze wrażenie” – myślał Lee Kuan Yew, pierwszy premier Singapuru, który zabiegał nawet, aby droga z lotniska do centrum miasta była odpowiednio wystawna, zasadzona zielonymi drzewami i pokazująca harmoniczny rozwój wyspy – jedynego tak czystego i uporządkowanego miejsca w promieniu tysięcy kilometrów.

Do dziś Changi Airport jest najlepszy lotniskiem na całym świecie. Potwierdzają to także moje częste wizyty w czasie podróży do mniej rozwiniętych części Azji (jeśli chcesz wiedzieć, gdzie teraz jestem polub mój profil na Facebooku lub Instagramie). Choć miejsca takie jak Myanmar czy Filipiny niesamowicie przypadły mi do gustu, to na Changi zawsze wracałem z ulgą, mogąc liczyć na nieporównywalnie wyższy komfort.

3. Idealna strefa czasowa

Kiedy w USA gaszą światła, a Europejczycy przekręcają się na drugi bok, w Singapurze słońce świeci prawie w zenicie. Idealna strefa czasowa pomiędzy dwoma centrami finansowymi sprawiła, że miasto stało się takim centrum dla Azji, choć wydatnie pomogła w tym niewątpliwie powszechna znajomość języka angielskiego.

Obecnie ciężar światowego handlu przenosi się ku Państwu Środka, ale fundusze znajdują się wciąż w rękach biznesmenów ze Starego i Nowego Świata, którzy nie chcą przenosić swoich centr rozliczeniowych z dala od bezpiecznego Singapuru. Także, ze względu na… strefę czasową – Singapurczycy mogą obsługiwać chińskich kontrahentów z wielką łatwością, gdyż zegarki wskazują tu tę samą godzinę co w Pekinie.

Niewątpliwie w przyciągnięciu inwestorów pomogli też Brytyjczycy. To ich firmy były obecne w Singapurze od samego początku, a że sprawiały się dobrze jako placówki do ekspansji wgłąb Azji, to inne kraje brały z nich przykład.

4. Twarda ręka politycznych przywódców

Tak, Singapur nie jest wolnym krajem (jaki jest?). Tak, w Singapurze władza robi co chce, nie pyta ludzi i zdanie i przeważnie zataja część informacji. Tak, w Singapurze nie ma wolnych mediów i co najgorsze nie można żuć gumy!

To wszystko prawda. Spójrzmy jednak jak Singapur wyszedł na takim robieniu polityki przez ostatnie półwiecze.

Witamy w stolicy Azji, która w pół wieku przeskoczyła z Trzeciego Świata do Pierwszego

U sterów państwa znaleźli się odpowiedni, wykształceni ludzie ze znajomościami, którzy wiedząc, że mimo regularnego organizowania wyborów pozostaną na czele państwa przez długie lata, mogli realizować długoterminową politykę.

Zyski nie zawsze przychodziły na samym początku, czasami inwestycja zaczęła się zwracać dopiero po długi dekadach, ale było warto. Dlatego właśnie dziś Singapur jest tak harmonicznie zbudowany, nie było tu “niesowitych planów 4-letnich do następnych wyborów”, a budowanie dobrobytu nacji w długim okresie.

5. Eliminacja korupcji

A co to takiego? W Singapurze korupcja praktycznie nie istnieje. Zdarzają się oczywiście czarne owce, ale są sukcesywnie usuwane ze społeczeństwa i dla przykładu bardzo dotkliwie karane. Chłosta to jej najmniejszy wymiar, bo teoretycznie w kodeksie karnym jest miejsce także na karę śmierci.

W zamian urzędnicy są sowicie opłacani, ale kiedy część ich majątku nie ma pokrycia w dochodach, to wystarczający zarzut do przywitania widoku słońca zza stalowych krat.

Źródło: mrbrown.com
Źródło: mrbrown.com

Chłosta w Singapurze – 19 faktów, które ukazują barbarzyńskie oblicze najnowocześniejszego miasta

Jednak i w tej beczce miodu zdarza się nieco dziegciu.

– Sukces Singapuru pochodzi głównie z centr prania brudnych pieniędzy dla skorumpowanych Indonezyjskich biznesmenów i rządowych oficjeli – zwraca uwagę Andy Xie, były ekonomista Morgan Stanley.

Ponoć właśnie za te słowa Xie wyleciał z pracy. Później potwierdzili je jednak sami Indonezyjczycy, zauważając że Singapur najpierw stał się lokalnym centrum finansowym, a dopiero później awansował do miana centrum rozliczeniowego Azji.

6. Państwo jak firma

Czy zwalnia się świetnego CEO po 50 latach pracy tylko dlatego, że robią to inne firmy? Nie, przecież zwycięski skład zostawia się na boisku.

Kwestię dynastyczności władzy rozstrzyga się bardzo prosto – jeśli coś działa to po co to zmieniać?

A ich firma działa wyjątkowo dobrze. Ma swoich salesmanów, którzy jeżdżą po świecie reklamując ojczyznę jako najlepsze miejsce pod słońcem. Ma zespoły projektowe procujące nad konkretnymi zadaniami. Ma kadrę zarządzającą, która bardziej niż na tu i teraz skupia się jutrze. Ma w końcu małe trybiki, które siłę napędową przekazują wszerz maszyny, a także dbają o jej odpowiednie naoliwienie.

Małe jest piękne, małym łatwiej zarządzać. Dlatego Singapur ze swoimi 5 milionami na wyspie wielkości Warszawy może kręcić się jak ogromne przedsiębiorstwo.

7. Niskie podatki

Singapur to raj podatkowy. Jak możemy przeczytać na stronie MSZ: Podatek [dochodowy od osób prawnych – przyp.red] opiera się na zasadzie terytorialności, tzn. jedynie dochód wypracowany i pochodzący z terytorium Singapuru, lub dochód pochodzący spoza terytorium Singapuru, ale otrzymywany w Singapurze, podlega opodatkowaniu.

Źródło: singapur.msz.gov.pl
Źródło: singapur.msz.gov.pl

Dywidendy zwolnione są od podatków. A nowe firmy (start-upy) mogą się także cieszyć zwolnieniem z opłat na maksymalnie 3 lata, jeśli ich zysk w tym okresie nie przekroczy 100 tys. dol. Identyczne ulgi dotyczą osób zarabiających najmniej – do 20 tys. dol. rocznie. VAT wynosi zaś 7 proc. podczas gdy w Polsce jest ponad 3-krotnie wyższy.

8. Otworzenie się na imigrantów

Singapur bardzo chętnie przyjmuje zagraniczny kapitał – jaki kraj pogardziłby miliardami z zagranicy. Nie każde państwo daje jednak obcokrajowcom tak ułatwiające zakładanie firmy prawo. Najczęściej rozmawiałem z Amerykanami, którzy prowadzą tu swoje przedsiębiorstwa. Jeden z nich – prowadzący firmę konsultingową specjalizującą się biznesie lotniczym powiedział mi, że do prowadzenia biznesu nie ma na mapie lepszego kraju niż Singapur.

Firmę można założyć w 15 minut (czas do otrzymania potwierdzenia, choć to optymistyczne założenie). Rodowity Singapurczyk płaci za to 50 dol, a obcokrajowiec 6 razy więcej. Na tutejszym rynku istnieje także wiele platform ułatwiających prowadzenie firmy z innego kraju, które oprócz konsultacji prawnych oferują również skrzynkę pocztową.

Imigranci – są bogaci, są i biedni

Nie zazdroszczę im roboty – sprzątacze ulic po pracy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko) on


Powyższe zdjęcie przedstawia hinduskich robotników po pracy. Kiedy mają wolną chwilę to po prostu rozkładają się na chodnikach i próbują drzemać, czekając na ciężarówkę, która porozwozi ich do dzielonych z innymi imigrantami pokoi.

Kiedy chodzi się po ulicach Singapuru, to wśród robotników publicznych można prawie wyłącznie zauważyć ludzi pochodzenia hinduskiego – zamiatają, czyszczą, układają, wylewają, budują i remontują. Oczywiście nie można też generalizować, gdyż na samym SMU spotkałem wielu takich z poważnych firm, którzy dobrze radzą sobie na kursach MBA.

Hindusi wymieniają u mnie żarówki w pokoju 😉 #labourForce

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko) on

Singapur imigrantami stoi i gdyby nie oni to zwyczajnie nie miałby kto pracować tu na dobrobyt górnych warstw społecznych. Począwszy od filipińskich pomocy domowych, przez chińskich kucharzy, po malezyjskich handlarzy – każdy przybywa tu w poszukiwaniu lepszego jutra.

Z Wietnamu do Singapuru za chlebem

Niestety jak widać na poniższym filmiku bywa to drogą przez mękę.

9. Tolerancja

Sztuczne społeczeństwo, jak to singapurskie musiało zostać zbudowane na fundamentach tolerancji i poszanowania odmienny religii i tradycji. Dlatego dziś przechadzając się po mieście możemy z jednego miejsca ogarnąć wzrokiem świątynie wielu wyznać – chrześcijańskie, buddyjskie, muzułmańskie i hinduskie. Każdy z ich opiekunów uśmiecha się do przechodniów i raczy odpowiedziami w razie jakichkolwiek pytań.

Zespół projektowy jak ze stocka.

Podobnie jest w wielu firmach, gdzie gdyby wybrać się z kamerą to można byłoby ustrzelić wiele zdjęć nadających się do odsprzedania producentom kampanii promujących różnorodność rasową. Na pierwszym planie są Singapurczycy, którzy mozolnie wspinają się po korporacyjnej drabince. Zaraz obok nich stoją Europejczycy i Amerykanie. Część z nich została wysłana w nowe miejsce i jako managerowie zarządzają projektami, a części przyjechała tu na staże, bo praktyka w bardziej egzotycznym miejscu wygląda w CV niezwykle atrakcyjnie.

Oprócz nich wyróżnić można hindusów, specjalizujących się zwłaszcza w działkach IT i marketingu i Chińczyków, którzy obsługują stąd klientów ze swojej ojczyzny. Wszyscy rozmawiają po angielsku, a w pracy panuje przeważnie zachodni ład.

10. Powszechna służba wojsko

Każdy Singapurczyk po szkole średniej idzie na 2 lata do woja. Przez 5 dni w tygodniu trenuje i uczy się sztuki militariów, a w weekend władze dają mu przepustkę do domu. Za swoją służbę dostaje ok. 1 tys. dol. miesięcznie zapłaty.

Każdy Singapurczyk – mężczyzna musi odbyć 2 lata służby wojskowej. Na zdjęciu Ashwin Raman. #military #war #excelstuff #singapore

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko) on

Kiedyś służba była dłuższa jeszcze o pół roku, ale teraz w kraju toczy się dyskusja czy jest ona w ogóle potrzebna – gdyż 2 lata absencji na uniwersytecie i rynku pracy to przecież stosunkowo dużo. Z drugiej strony po wyjściu z wojska Singapurczycy są zdecydowanie wydoroślali.

Te i inne kwestie postaram się wyjaśnić w nadchodzącym wpisie – właśnie o National Services.

11. Ciężka praca

Z pustego i Salomon nie naleje. Jednak Singapur był tak naprawdę pusty – bez żadnych zasobów naturalnych, a nawet pod groźbą katastrofy sanitarnej wywołanej przez brak wody do picia. Pozostały tylko zasoby ludzkie.

Choć powyższe punkty miały swój niepodważalny wpływ na sukces Singapuru, to mieszkańcom nie można odmówić ogromnej pracowitości.

Począwszy od najmłodszych lat i oceniania już w przedszkolu, przez studia i multum projektowych spotkań, po dorosłość i pracę w korporacji od rana do wieczora. Każdy daje z siebie wszystko, wiedząc, że może zostać zastąpiony przez tańszych pracowników z północy.

Stres od najmłodszych lat, korepetycje, egzaminy, segregacja i stażowanie – witamy w singapurskiej szkole

Żeby nie było że się tylko jednej płci czepiam 😉 #sleepSMU #library #singapore #singaporeKK

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko) on

Studenci sypiają po 4 godziny i dlatego korytarze, aż roją się od ucinających sobie drzemkę żaków. Dorośli pracują tak dużo, że nie mają czasu, ani na opiekę nad dziećmi, ani na sprzątanie domu, ani nawet na ugotowanie posiłku – wszystko zrobi maid – pomoc domowa rodem z Filipin.

 

Czy to właśnie dlatego Singapur jest najbardziej nieszczęśliwym narodem na całej Ziemi? Niby ma wszystko co można sobie wymarzyć, ale jednocześnie w rankingach bardziej uśmiechniętych wyżej plasują się afrykańskie, biedne jak mysz pod miotła kraje. Może to niedoskonałość rankingów, a Singapurczycy dzielą z Polakami upodobanie do narzekania – wszędzie, zawsze i na wszystko, a “kiedyś było lepiej?

Już niedługo wpis o “nie-szczęśliwości?” Singapuru.

Zdjęcia upiększające wpis zostały wykonane przez Maxa Tana i użyte za jego pozwoleniem.