Polskie startupy idą w lobbing. Ma to w ogóle sens?

Felieton/Biznes 27.11.2014
Polskie startupy idą w lobbing. Ma to w ogóle sens?

Polskie startupy idą w lobbing. Ma to w ogóle sens?

Środowisko startupów do tej pory kojarzyło się z luźną, przyjacielską atmosferą. Spotkania startupowców to raczej piwo i pizza niż oficjalne imprezy, na których brak krawata jest postrzegany jako nietakt. Ale to się zaczyna zmieniać. Do tej pory nieformalne środowisko, chce mieć własnych lobbystów. Takich pod krawatami, którzy będą starać się wpływać na urzędników.

Dlatego też polskie startupy założyły własną fundację. Nazwały ją Startup Poland. Kto jest fundatorem? Założyciele do tej pory ujawnili, że w inicjatywę zaangażowało się Google, ale zaznaczają, że jeszcze inne firmy z branży technologicznej wspomogą startupową fundację.

Startup Poland ma być niczym innym jak grupą lobbingową. Nie ma w tym nic zdrożnego. W Polsce słowo „lobbing” czy „lobby” ma negatywne konotacje, ale niesłusznie. Polskie startupy to coraz większe i coraz bardziej zintegrowane środowisko, które chce zacząć działać razem i wpływać na prawodawców tak, żeby łatwiej prowadziłoby się im biznes nad Wisłą.

Polskie instytucje państwowe są przystosowane do tradycyjnego prowadzenia biznesu. A startupy nie są tradycyjnymi firmami. Jesteśmy bardziej otwarci i elastyczni, działamy inaczej. Problemy z dostosowanie prawa do startupowych realiów widać chociażby przy pozyskiwania inwestorów z zagranicy czy przy zatrudnianiu specjalistów spoza Polski w polskich firmach. Nie chcemy, ze względów prawnych, zakładać firm w Niemczech czy USA, ale w Polsce.

Tak motywy założycieli Startup Polnad tłumaczy Borys Musielak, CEO Filmastera i człowiek stojący za OpenReaktorem. Startupowa fundacja chce nie tylko lobbować. Planuje też szereg działań edukacyjnych. Moda na tworzenie własnych firm trwa w najlepsze, ale mało kto potrafi budować firmy, które nie padają po kilku miesiącach.

Musielak twierdzi, że ta fundacja jest głosem całego środowiska. W inicjatywę zaangażowało się już 150 małych firm z całej Polski. I świetnie.

logo startup poland

Uważam, że polskim startupom przyda się wyraźnie słyszalny, mocny głos.

Nie oszukujmy się, jeżeli w Polsce ma się coś zmienić na lepsze, to trzeba działać oddolnie. Nasze państwo jest jednak skonstruowane tak, że te oddolne ruchy muszą mieć wpływ na rządzących. Nie da się tego osiągnąć wyłącznie siedząc na własnym podwórku i dzięki mozolnej pracy. Trzeba mieć też wsparcie lobbystów.

To dobrze, że nie wszystkie polskie startupy myślą o tym, żeby jak najszybciej przenieść swój biznes do Doliny Krzemowej czy do Azji Południowo-Wschodniej, ale chcą także budować polskie PKB. Mamy przykłady firm, które świetnie sobie radzą w obecnych ramach prawnych, na przykład InPost czy 11bit studios, ale jeśli startupy mają mieć jeszcze większe przełożenie na naszą gospodarkę to potrzebują realnego wsparcia.

Trochę martwi mnie to, że jak na razie jedynie Google zaangażowało się w tę inicjatywę. Mam nadzieję, że z czasem więcej firm włączy się w pomoc fundacji Startup Poland. Im więcej podmiotów okaże swoje wsparcie i sypnie groszem, tym większa będzie legitymacja fundacji do działania.

To dobrze, że taka fundacja powstała, ale trzeba uważnie przyglądać się temu jak będzie funkcjonować.

*Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement