Samsung Gear S po kilku dniach używania – zegarek to czy smartfon? Pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 25.11.2014
Samsung Gear S po kilku dniach używania – zegarek to czy smartfon? Pierwsze wrażenia Spider’s Web

Samsung Gear S po kilku dniach używania – zegarek to czy smartfon? Pierwsze wrażenia Spider’s Web

To nie recenzja, bo na to za wcześnie. Jednak Samsung Gear S, na wpół autonomiczny inteligentny zegarek skłania do zadania pytania czym de facto jest? Smartfonem? Zegarkiem? Gadżetem? Ciekawym urządzeniem – to na pewno – ale bardzo nierównym.

Gear S jest duży, a zwłaszcza szeroki. Na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach i wideo, jednak mam wrażenie, że będzie wygodny tylko dla osób z szerokimi nadgarstkami, głównie dla mężczyzn. Wielkość jest jednak zrozumiała, gdy spojrzy się na ogrom funkcji upakowanych w to urządzenie.

wpid-20141119_151056_20141124_130500.jpg

Gear S łączy się ze smartfonem i akcesoriami bluetoothem, a bezpośrednio z siecią za pomocą WiFi i 3G. Zegarek nie jest autonomiczny, bo wymaga aktywacji smartfonem Samsunga, tak jak instalowanie aplikacji oraz konfiguracja .

Jednak później WiFi lub 3G wystarczy, by otrzymywać informacje o tym, co dzieje się w smartfonie, w tym powiadomienia ze smartfonowych aplikacji.

Tu napotkałam pierwszy problem – chaos.

Po kilku dniach wciąż nie do końca łapię, co jest a co nie jest możliwe za pomocą konkretnych połączeń. Bluetooth pozwala na wszystko, ale gdy przełączę się na inną łączność nie mogę już przekierowywać rozmów ze smartfona do zegarka, czy nie mogę instalować aplikacji.

wpid-20141122_124024_20141124_130722.jpg

Może brzmi to banalnie, ale każde wyjście bez smartfona wymaga włączenia innego rodzaju łączności lub wyłączenia go po powrocie, nawet po to, by oszczędzić słabą baterię zegarka. Stawia to jego użyteczność pod znakiem zapytania. WiFi, bluetooth czy 3g? Co wybrać, czego potrzebuję?

Sam Gear S oferuje wiele funkcji. Od odbierania powiadomień ze smartfona, przez funkcje fitness i nawet wykrywania promieniowania UV, po niezależne od telefonu aplikacje. Pozwalają one odbierać SMS-y i odpisywać na nie, dzwonić, słuchać muzyki bezpośrednio z pamięci zegarka przez słuchawki bluetooth, korzystać z okrojonych, ale przydatnych map Here czy nawet przeglądarki Opera Mini. Małej, niewygodnej ale awaryjnie dostępnej.

wpid-20141122_124300_20141124_131059.jpg

Wydaje się więc, że Gear S z dwucalowym, wygiętym ekranikiem jest smartfonem.

Tylko, że nowoczesny smartfon to przede wszystkim narzędzie do komunikacji, głównie przez internet. Kalendarz, e-mail a nawet jakiś komunikator tekstowy to już podstawa istnienia inteligentnych telefonów. Miło, że Gear S oferuje skrót powiadomień z aplikacji w smartfonie, szkoda tylko że nie da się na nie zareagować, odpisać na maila, wiadomość z messengera czy tweeta. Część powiadomień pokazuje tekst, część samą informację o zdarzeniu tak, że aby dowiedzieć się o co chodzi i tak trzeba wyciągnąć telefon.

Autonomiczność Geara S jest więc mocno ograniczona. Niby gdzieś tam pojawia się klawiatura, ale potem okazuje się że tylko by odpisać na SMS-a, na e-maila już nie. Niby zegarek jest niezależny, ale bez ścisłej komunikacji z – nie daj Boże – wyłączonym lub rozładowanym smartfonem ogranicza się do ultrapodstawowych funkcji telefonu.

Naprawdę miło wyjść na przykład na spacer z Gearem S na nadgarstku zamiast ze smartfonem w kieszeni. Miło w ten sposób słuchać muzyki i obserwować, co się dzieje w telefonie, mieć możliwość zadzwonienia i zmierzenia pulsu. Szkoda tylko, że aplikacje nie są jednolite w budowie i powiadomieniach, i że Samsung nie pomyślał jeszcze o tym, by zwiększyć funkcjonalność aplikacji na Geara S, tym bardziej, że ten znacznie różni się od innych zegarków Samsunga.

Wciąż jestem skołowana i wciąż uczę się Geara S.

To śliczny sprzęt i sama świadomość, że na nadgarstku nosi się podłączone do sieci urządzenie jest przyjemna, daje poczucie niezależności. Jednak nadal nie jestem pewna, czy stworzenie wygodnej nawigacji i użytecznego, szerokiego wachlarza funkcji na tak małym ekranie i to w specyficznej, nadgarstkowej formie, jest w ogóle dobrym pomysłem. Będę próbować, bo chciałabym się o tym przekonać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement