Takie reklamy w Internecie mogę oglądać!

Felieton/Technologie 24.11.2014
Takie reklamy w Internecie mogę oglądać!

Takie reklamy w Internecie mogę oglądać!

Reklama w Internecie wcale nie musi być niechcianą koniecznością. Większość reklamodawców ciągle inwestuje w banery, jednak są w Internecie prawdziwe perełki. Takie, które widz chce poznać i chce się nimi dzielić.

Reklamy to zmora współczesnego świata. Weźmy taki prosty powrót z uczelni do domu. Tuż po wyjściu atakują mnie hostessy z ulotkami i Red Bullami (takie reklamy akurat lubię). Swoją drogą, gdy ktoś wraca do akademika, na kampusie po drodze może zebrać tyle próbek, że kilkudniowe zakupy ma właściwie z głowy. Ja wracam do samochodu, ale zanim wsiądę, wyjmuję kolejną porcję ulotek zza wycieraczki. Po drodze, stojąc na światłach, atakują mnie billboardy rozciągnięte na całe elewacje budynków, albo co gorsza, świecące telebimy.

honda-other-side-hed-2014

Przed wejściem do domu sprawdzam, czy nie czeka na mnie awizo w skrzynce pocztowej, jednak znajduję tam jedynie 5 kg gazetek promocyjnych. W domu włączam TV – podobno gdzieś między reklamami czasem jest tam jakiś program. Jak zwykle nie udało mi się na niego trafić, więc telewizor robi za szum w tle. To może Internet? Tja…

Można albo zwariować, albo zupełnie się wyłączyć.

Z reklamą w Internecie jest problem. Świadomy odbiorca rozumie, że bezpłatny dostęp do usług i treści wcale nie jest darmowy. W końcu nic nie jest za darmo – nawet ołówki w Ikei. Serwisy i duże internetowe firmy muszą się z czegoś utrzymać, a więc odbiorca „płaci” swoją prywatnością, lub koniecznością oglądania reklam (a czasem tym i tym). Większość osób godzi się więc na reklamy, ale wszystkie krzykliwe banery po prostu stara się ignorować, podobnie jak ignoruje się ulotki wetknięte za wycieraczkę.

reklama

To duże wyzwanie dla twórców reklam, a szczególnie dla twórców reklam wideo. Na szczęście zaczynają oni dostrzegać, że Internet rządzi się innymi prawami niż linearna telewizja. W Internecie reklamę można wyłączyć, czy nawet kompletnie zablokować. Aby przyciągnąć widza, trzeba mu zaproponować coś naprawdę ciekawego. Wielką sztuką jest zrobienie kilkuminutowego filmu reklamowego, który widz nie tylko obejrzy do końca, ale wręcz będzie chciał obejrzeć go drugi i trzeci raz, po czym wysłać go znajomym jako ciekawostkę.

Do tego potrzebny jest element interakcji z widzem.

Niedawno Internet obiegły dwie naprawdę ciekawe reklamy wideo. Pierwszą jest film „The Other Side” reklamujący Hondę Civic Type R. Mamy tu de facto dwa filmy, nałożone jeden na drugi. Pierwszy opowiada historię taty odwożącego dzieci do domu, a drugi historię ucieczki po napadzie na bank. Aby przełączyć się między jednym a drugim, reklama mówi do widza „Type R”, czyli „wciśnij drogi widzu literę R na klawiaturze”. Już ten zabieg jest inteligentny i ciekawy, ale sama realizacja podwójnego filmu powoduje, że chce się go obejrzeć kilka razy, by wyłapać wszystkie niuanse. Naprawdę polecam.

reklama 2 reklama 1

Drugim przykładem jest reklama zegarków Casio G-Shock. Film trwa pięć minut, a zegarki widzimy w nim łącznie przez kilkanaście sekund. Reklama garściami czerpie inspirację z gry The Last of Us. Film przedstawia historię ojca i córki starających się przetrwać inwazję zombie. Szkopuł polega na tym, że widz ma możliwość interakcji z filmem, a poprzez proste wyzwania może decydować o przebiegu i zakończeniu akcji.

Wydawać by się mogło, że Internet już dawno przeszedł z reklam wideo na reklamy statyczne, a od jakiegoś czasu przechodzi na reklamy tekstowe w formie artykułów sponsorowanych. To pewna forma opozycji do reklamy telewizyjnej, która jest nachalna i właściwie nieunikniona. Nie po to korzystam z Internetu, by atakowało mnie wideo, które samo zaczyna się odtwarzać, a co gorsza, odtwarzać z dźwiękiem. I bądź tu człowieku mądry i znajdź kartę, z której to wideo jest odtwarzane…

WATCH_02

W obu powyższych przypadkach widzimy jednak zupełnie inne podejście do tematu. Pierwszą cechą wspólną jest świetne wykonanie filmów – widać tu duże budżety, pomysł i realizację na wysokim poziomie. Drugim wspólnym mianownikiem jest element interakcji z widzem i wprowadzenie pewnej formy gamifikacji, czy też grywalizacji.

Takiej atrakcji nie oprze się nie tylko gracz, ale także przeciętny Internauta, który będzie po prostu zainteresowany czymś nowym i świeżym. Tego typu filmy reklamowe oglądamy z dużą przyjemnością. Z kolei reklamodawcy na pewno docenią wirusowe rozprzestrzenianie się reklamy. Takie kreacje potrafią na długo zostać w głowie i na pewno budują w świadomości klienta pozytywny wizerunek marki. Nawet jeśli ktoś uważa, że jest odporny na działanie reklam, co jest wielką ułudą.

APARTMENT_01-1

Sam jestem twórcą treści w Internecie, więc po części utrzymuję się z reklam. Jestem również Internautą i wiem, że pewne formy reklamy potrafią być bardzo irytujące. Trzeba tu znaleźć złoty środek, bo przecież wszyscy funkcjonujemy w tych samych realiach.

Dlatego chciałbym, żeby takie interaktywne kreacje stały się standardem w Internecie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement