Ktoś kto nie potrafi odróżnić gry od rzeczywistości powinien być leczony – rozmawiamy z twórcami kontrowersyjnej polskiej gry „Hatred”

Artykuł/Gry 03.11.2014
Ktoś kto nie potrafi odróżnić gry od rzeczywistości powinien być leczony – rozmawiamy z twórcami kontrowersyjnej polskiej gry „Hatred”

Ktoś kto nie potrafi odróżnić gry od rzeczywistości powinien być leczony – rozmawiamy z twórcami kontrowersyjnej polskiej gry „Hatred”

O Hatred zrobiło się głośno kilkanaście dni temu. Wtedy właśnie kontrowersyjny zwiastun polskiej produkcji zobaczył światło dzienne, wywołując burzę na światową skalę. Za sprawą gloryfikowania przemocy, znęcania się nad bezbronnymi cywilami oraz brutalnej rozgrywki polska gra bardzo szybko znalazła się na nagłówkach branżowych portali, paskach zagranicznych serwisów informacyjnych oraz w tysiącach internetowych komentarzy.

Postanowiliśmy wybrać się do Gliwic i odwiedzić nowopowstałe studio Destructive Creations. Rodzimi twórcy pokazali nam swoją kontrowersyjną grę w akcji oraz odpowiedzieli na wiele naszych pytań. Dzięki temu dostarczamy wam wielu ekskluzywnych informacji, w tym datę premiery oraz dokładną cenę za wydanie cyfrowe.

Od Spider’s Web do The Sun, rozpoczęła się dyskusja na temat Hatred, branży gamingowej oraz gier komputerowych. By dowiedzieć się więcej o samym tytule, postanowiliśmy zobaczyć grę w akcji oraz wypytać o nią u samego źródła. Poniżej możecie przeczytać naszą rozmowę z Cyprianem Listowskim, architektem poziomów:

Szymon Radzewicz, Spider’s Web: Zacznijmy od dnia w którym światło dzienne ujrzał wasz kontrowersyjny zwiastun. Macie kanał na YouTube, klikacie w przycisk „opublikuj” i co się dzieje dalej? Lawina?

Cyprian Listowski, Destructive Creations: Na początku mało się dzieje. Zwiastun wrzuciliśmy na Facebooka i podesłaliśmy znajomym. Obserwowaliśmy ich reakcje. Poszły informacje do mediów, nie tylko growych. W momencie publikowania przez serwisy zaczęły dochodzić fale. Na początku wzbudziliśmy bulwersacje przy pierwszej fali, jeszcze w Polsce. Potem to się już wylało i główny boom był w Stanach.

Przecież oni nienawidzą terrorystów. Wasz protagonista to terrorysta, seryjny zabójca, sadysta.

Amerykanie mają zupełnie inne podejście. Z jednej strony negatywne, dlatego, że mieli swoje masakry i temat jest bardzo kontrowersyjny w porównaniu z Polską. U nas jest to temat w miarę cichy. Z drugiej strony jest straszny opór na osoby, które chciałyby cokolwiek cenzurować. Amerykanie mają ogromną potrzebę posiadania wolności – twórczej, osobistej. Zaczęła się wojna między stronnictwami, które zupełnie się spolaryzowały. Jak to się u nich wylało, przeniosło się na cały świat.

Efekt?

Przez 4 dni mieliśmy półtora miliona wyświetleń. Widzowie to jedno. Zdarzają się przecież filmiki, które mają dużo wyświetleń. U nas była masa komentarzy. Masa opinii. Lajków, dislajków. Czasami więcej wsparcia, czasami hejtu, w zależności od tego czy w danej chwili żyły Stany czy Europa. W Europie mieliśmy więcej dissów, w Stanach więcej lajków.

cyprian listowski hatred
Cyprian Listowski. Level designer w Destructive Creations

Maile? Zdziwię się, jeżeli nie dostaliście żadnych gróźb.

Mailami zajmuje się szef. Na wejściu dostał 500. W pierwszy dzień. Teraz ma kolejny tysiąc, przez który się przekopuje. Stara się każdemu odpisywać, co nie jest częste. Zwykle zlewa się ludzi. Dissów w mailach jest może z 5%. Mamy graczy, którzy się do nas zwracają i nas wspierają. Z różnych powodów. Są ludzie, którzy popierają wolność słowa i są ludzie, którzy po prostu zajarani są grą.

Wiesz, że tworząc „Hatred”  pomagacie wszystkim krzyczącym o negatywnym wpływie gier? W Postalu 2 mogłeś nie zabijać, w GTA V też nie musisz się pastwić nad przechodniami.

W Postalu 2 mogłeś nie zabijać, owszem, to był ich taki „safe button” Ale tylko w dwójce. W GTA nie musisz, ale na przykład Carmageddon?

Chodzi o to, że branża będzie na was zła. Za to, że dajecie na tacy argumenty dla przeciwników i krytyków gier komputerowych.

Część branży pewnie będzie na nas zła. Część ludzi będzie się bardzo cieszyć, bo w pewien sposób rozszerzamy granice. Rozwalamy je jak się da. Kiedy wyszedł Postal, GTA czy Carmageddon była bulwersacja na te gry. Ale to był zupełnie inny typ i poziom bulwersacji. W tym momencie polityczna poprawność zrobiła cuda na tym rynku i to fajnie pokazuje, jak zostaliśmy ocenzurowani. Część osób się z tego cieszy i woli robić gry dla dzieci. Niektórym to nie pasuje. Chcieliby mieć o wiele większe możliwości twórcze. Po tym jak przejdzie „Hatred” oni również będą mogli robić bardziej odważne rzeczy.

Hatred_Car

Nie chce mi się wierzyć, że głównym powodem dla którego powstaje „Hatred” jest sprzeciw wobec cenzury…

Jest jednym z powodów. Sam jestem przeciwnikiem cenzury. Bardzo lubię wolność słowa, w każdej formie. Dla mnie jest to wyraz buntu. Ponadto mieliśmy ochotę zatelepać skostniałą branżą. W naszej grze nie podaje się fajnej otoczki, nie pudruje się niczego. Dla mnie to, że wzbudzamy sam dialog na temat tego co jest dobre a co złe w grach jest ciekawe, jest fajną rzeczą.

A darmowa reklama noszona na falach kontrowersji?

Też jest jednym z głównych powodów. Jasne, że tak. Tutaj nie ma się co oszukiwać. My w ten sposób załatwiliśmy sobie darmową reklamę. Masz studio, które jest kompletnie nieznane i nagle „wyjeżdża”. Nie mam żadnego problemu, żeby przyznać, że to jest kampania marketingowa, którą robimy bez żadnego zaplecza, bez żadnej kasy. Pod tym względem jesteśmy trochę indie, choć z tego pojęcia zrobił się straszny syf.

Znam graczy nazywających waszą grę „Symulatorem Breivika”. Jak odniosłaby się do tego osoba, która nad nią pracuje?

W miarę negatywnie. Breivik był człowiekiem, który zrobił rzeźnię z bardzo politycznych pobudek. Równie dobrze można powiedzieć, że nasza gra to symulator Columbine albo innych tragedii. My nie nawiązujemy do żadnych prawdziwych wydarzeń. W Stanach nie ma takich porównań jak do Breivika, oni mają swoje dramaty. To raczej europejski punkt widzenia. Tutaj wszystko będzie nawiązaniem do Breivika. Porównanie tego to tak jak porównanie nas do Mansona.

Hatred_Interior

Nie chodzi mi o zarzut skierowany bezpośrednio do was jako osób z krwi i kości. Chodzi mi o waszą grę, jej mechanikę, gameplay.

Z tej perspektywy to też niezbyt trafne porównanie. W „Hatred” to tak nie wygląda. W samym gameplay-u będą przeciwnicy. Nie będzie to zabawa polegająca jedynie na bieganiu i mordowaniu niewinnych. Może na początku, ale potem robi się ciężko. Pojawiają się kolejne rodzaje przeciwników, będzie przesunięcie w stronę specjalnych oddziałów i wojska. Cywile zostaną sprowadzeni do roli uzupełniania punktów życia.

Jesteście gotowi na to, żeby utrzymać na waszych plecach oskarżenia, kiedy wydarzy się coś naprawdę złego i na dysku osoby, która ów zło wyrządziła znajdzie się wasza gra? Takie sytuacje naprawdę mają miejsce.

Pierwsza sprawa jest taka – normalny człowiek nie zrobi czegoś takiego w jaką grę by nie grał. Druga sprawa – kiedy człowiek jest chory psychicznie i szuka inspiracji dla masakry, szuka jej w literaturze czy filmach. „Urodzeni mordercy” – nie pamiętam, ile masakr było po tym, kiedy wyszedł ten film. Przykro nam z tego powodu, uważamy, że osoby nie powinny tak reagować na żadną formę sztuki.

Hatred_Massacre

Co dopiero literatura?

Dokładnie. Literatura spowodowała najwięcej dramatów w historii. Jakby przeanalizować jak filozofowie zapatrywali się na pewne rzeczy i co pisał pan Marks, co się w związku z tym w historii działo, to zdecydowanie jest to najbardziej krwawe medium. Ale na to się nie zwraca uwagi. Gry są po prostu medium świeżym, które łatwo jest w tym momencie oceniać. Kiedy pojawiło się kino – kino było tym najgorszym. My jednak wierzymy w ludzi. Wierzymy, że ludzie jednak potrafią myśleć. Potrafią rozróżnić grę od rzeczywistości. Ktoś kto nie potrafi odróżnić gry od rzeczywistości powinien być leczony. Po prostu.

Czyli nawet najgorszy, najbardziej plugawy i demoralizujący przekaz w medium to tylko przekaz i wszystko zależy od odbiorcy?

Nie do końca. Popatrzy co mówi prawo. Prawo określa naprawdę wiele rzeczy. Tworzenie gier w których strzela się do ludzi nie jest prawnie zakazane. Jeżeli gra propaguje prawnie zakazane systemy totalitarne – jesteśmy przeciwko. Tak samo jest z pedofilią. Negujemy ją totalnie. Kolejną kwestią jest to, co jest fikcją. Są filmy, w których ludzie zabijają zwierzęta naprawdę. To też negujemy. Jednak gra to fikcja. Ci wirtualni ludzie w środku to jest kod. Moje granice mówią mi, że jeżeli coś jest prawnie legalnie, to jest tak nie bez powodu.  Większość osób grających w naszą grę będzie mogło się zastanowić, czy ich to kręci.

Ciebie kręci?

Powiem tak – jeżeli ma się świadomość, że jest to gra i nie bierze się tego na poważnie, to nie ma problemu. Jeżeli ktoś o tym zapomni, może mieć problem, bo jest to drastyczne. Nas to nie jara, nie podniecamy się tym. Robimy grę profesjonalnie. Nas zabijanie ludzi nie kręci, nie podnieca. Nie każdy kto kręci horrory musi się jarać mordercami i potworami. Wydaje mi się, że tacy ludzie to mniejszość.

Hatred_Outside

Grałem w wiele gier oraz oglądałem wiele filmów. W większości z nich przemoc była środkiem do celu, nie celem samym w sobie. Ciekawi mnie, co jest celem „Hatred”.

Przemoc jest przemocą. Sporo ludzi będzie miało możliwość wyżycia się w naszej grze. Między innymi po to, żeby nie odwalić niczego w rzeczywistości. Wierzymy, że gry nie powodują agresji, ale powodują możliwość wylania z siebie agresji. Są naukowcy, którzy również mają takie zdanie. Tutaj ciągle panuje debata. Nie jest określone ani potwierdzone ostatecznie co powodują, a czego nie powodują gry komputerowe. Gdyby odpowiednio się wysilić, wszystko można udowodnić (śmiech).

A granice? Jesteście tylko ludźmi, na pewno jakieś macie. Strzelanie do dzieci? Może do zwierząt?

Mamy niestrzelanie do zwierząt i mamy niestrzelanie do dzieci. Do zwierząt głównie dlatego, że jest to dla nas jako dla małego studia niewykonalne przerobowo. Ja na przykład uwielbiam zwierzątka, mam dwa kotki, opiekuję się nimi razem z żoną. Co nie zmienia faktu, że strzelanie do zwierząt w grze kompletnie mi nie przeszkadza, bo jest to gra. Tylko po co? Jeżeli wymaga to dodatkowego miesiąca albo dwóch grzebania się z kodem, dla nas jest to zupełnie nieopłacalne.

Jeżeli chodzi o dzieci – nie będzie ich z dwóch powodów. Symbolicznie i żartobliwie to nie mamy w „Hatred” celowania góra–dół więc nie da rady w nie trafiać. Druga kwestia – ta granica w społeczeństwie jest już tak wyrazista, że jej kopać nie będziemy. Przeszliśmy już kilka szlabanów, wszystkich we wszechświecie nie musimy. Nie jestem w stanie obiecać, że nie wpadniemy na jakieś inne dziwne pomysły, ale dzieci ma w naszej grze nie być.

Hatred_Soldiers

Jak to było z tym logo Unreal Engine w waszym zwiastunie? To prawda, że firma Epic zgłosiła się do was abyście je wycięli, bo nie chce mieć nic wspólnego z projektem?

Z Unrealem było tak, że szef wrzucił logo do zwiastuna chcąc być fair. W poprzedniej firmie zawsze tak robił. Zwłaszcza, że niektóre umowy do tego zobowiązują. Nie to, że chciał. Nie lansujemy się faktem obecności na Unreal Engine 4. Sama gra obroni się tym jaka jest, nie na czym jest. Poprosili nas o usunięcie loga, bo nie mamy tego w umowie. Powiedzieliśmy “spoko” i usunęliśmy cały filmik. Znowu go zamieściliśmy bez logo Unreal oraz logo nowojorskiej policji. Policjanci zwrócili się do nas, my z kolei nie wiedzieliśmy, że to trademark. Podejrzewam, że zrobimy swoją wersję, żaden problem.

Epic i Unreal to jedno, tak samo jak nowojorska policja. Nie boicie się o to, czy nie zablokują wam wejścia na platformę Steam?

W Steam i tak robią jak uważają. Nie wiemy, jak Valve się do nas ustosunkuje. Z naszych informacji wynika, że Steam był atakowany pytaniami i pretensjami, ale się nie ustosunkował. Może być różnie. Manhunt przeszedł. Postal przeszedł. Może być też tak, że nie przejdziemy od razu. Nie ma jeszcze niczego przesądzonego. Z kolei w Good Old Games powiedzieli, że ustosunkują się dopiero kiedy dostaną grę do recenzji.

Hatred_Police_Office

Gdyby zabrakło was na tych platformach byłby dramat? W końcu stawiacie na cyfrową dystrybucję.

Na pewno Steam oraz GOG są dla nas bardzo wygodnymi i szybkimi platformami sprzedaży. Mimo tego Steam jest niezbędny dla firm, których nie stać na reklamy. My swoją już mamy. Powiedziałbym, że tworzy nam się grupa odbiorców, jakieś community. Myślę, że część z tych osób kupi tę grę nawet kiedy będzie to wymagało wejścia na naszą stronę. Poza tym są jeszcze szanse na wydanie pudełka.

Pudełka w Polsce czy na świecie? No i co z cyfrową edycją na konsole?

Po kolei – pudełkowe wydanie w Polsce. Nie wiemy. Po prostu nie wiemy. Zależy to od tego, czy ktoś się do nas zgłosi z chęcią wydania. Jest to bardzo konkretna rzecz i nie wiemy, czy jakaś firma w Polsce będzie chciała się tego podjąć. W tym momencie jeszcze nie rozmawialiśmy z nikim konkretnie. Kwestia jest zupełnie otwarta. Jeżeli chodzi o wydanie ogólnoświatowe – chcielibyśmy. Rozmawialiśmy z wydawcami poszczególnych pomniejszych rynków, ale ogólnego też jeszcze nie omawialiśmy.

Konsola to również temat otwarty. W tej chwili nie mamy możliwości przerobowych, żeby robić konsole. Poza tym nie wiemy, czy wydawcy konsolowi chcieliby „Hatred” wydać u siebie. To jest ta różnica, że na PC nawet kiedy nikt nie będzie chciał wydać nam gry, to wydamy ją sami. Na konsoli nie ma takiej możliwości. Wypuścić na konsole pirata? To też potrzebowałoby ekstra środków. W tej chwili nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Przejście między platformami jest naprawdę ciężkie. To nie jest zwyczajne przepisanie kodu. Masę rzeczy trzeba pociąć, poprzerabiać, poprzebudowywać…

Hatred_Outside

Ile musielibyście sprzedać kopii gier aby wziąć się za konsole? No i jaka będzie cena waszego tytułu?

Nie wypowiem się bezpośrednio o konsolach, ale żeby mógł powstać kolejny nasz projekt, żebyśmy mogli go robić, chcemy sprzedać 50 tysięcy kopii. To nie taka dramatyczna liczba. Myślę, że jest do ogarnięcia. Przy tym stopniu hałasu powinno być bez problemu. Wtedy też najprawdopodobniej będziemy się bawić w DLC. Marzy się nam zrobienie co-opa, marzy nam się zrobienie multika. Nie pamiętam, kiedy grałem w izometryczny deathmatch. Jeżeli nam się uda zarobić, wydamy to najpewniej jako darmowe DLC. To będzie nasz ukłon w stronę graczy.

„Hatred” nie będzie grą z kosmiczną ceną. Konkretna stawka to 16,66 euro. Uważam, że nie jest to wysoka suma. No i mamy frajdę z cyferki (śmieje się). Myślę, że to też podgrzeje temat. Musimy jakoś podtrzymywać hype.

Na kim chcecie zarobić najwięcej? Do kogo kierowane jest „Hatred”?

Raczej Stany Zjednoczone, szczerze mówiąc.

Dlatego Nowy Jork, a nie Warszawa?

Tak, dlatego Nowy Jork, a nie Warszawa. Od razu uprzedzam – nie, nie wstydzimy się kraju z którego pochodzimy. Ostatnio takie zarzuty w stosunku do innej polskiej gry się pojawiały. To po prostu forma zapewnienia sobie sprzedaży. Ludzie identyfikują się z tym, co znają. W jakiejkolwiek formie, nawet formie zakupu. Nie oszukujmy się – Ameryka jest po prostu dużo większym rynkiem niż Polska. Tyle. Nie ma żadnych ukrytych przesłanek. Poza tym Stany sprzedają się wszędzie. Teraz wszystko dzieje się w USA. Popkultura oparta jest na Stanach.

Hatred_Street

Co z samą produkcją? W ilu procentach „Hatred” jest już skończone i kiedy możemy spodziewać się gry?

Etap produkcji jest trudny do określenia. Mamy już fragmenty praktycznie gotowe, w miarę zamknięte. Inne są totalnie rozbabrane i w trakcie składania. Musimy się posuwać po kawałku do przodu. Co innego studia na 1500 osób. Jak na razie się wyrabiamy względem naszego planu. Czyli jest bardzo dobrze. Celujemy w początek wiosny 2015 roku. Osobiście obstawiałbym kwiecień albo maj.

Jest jeszcze szansa, żeby wasza gra się nie ukazała?

Jeżeli wpadnie do nas jakiś facet z kałasznikowem to jest najbardziej prawdopodobna opcja (śmiech). No ale tak poważnie, uważamy, że ten odbiór był troszkę przesadzony. Nam to nie przeszkadza. Bynajmniej! Nas cieszy, że o nas mówiono. Mimo to odbiór był troszkę histeryczny. Widać, że ci którzy wcześniej bardzo histeryzowali w tym momencie zaczynają krzepnąć. Ludzie zaczynają podchodzić do sprawy na spokojnie. Szczerze, trudno mi sobie wyobrazić, żeby coś nas zatrzymało. Jeżeli nie zdarzy się nic naprawdę dramatycznego to projekt jest zaklepany. Jesteśmy w jego połowie i chcemy go zrobić.

Hatred_Store

Przecież nie możecie pozwolić na to, żeby gracze wam okrzepli. Na pewno planujecie kolejne bomby.

Będą jeszcze dwa zwiastuny. Nie zdradzę teraz, czy oba takie szokujące. No i jeszcze inne elementy, które będą funkcjonowały i o których nie będę teraz mówił. Myślę, że na pewno nie ucichniemy do końca. Nawet, jeżeli nie będziemy wywoływać jeszcze takich kontrowersji, będziemy utrzymywać poziom zainteresowania.

___

Jako jeden z nielicznych miałem już okazję zobaczyć “Hatred”w akcji. Niebawem możecie spodziewać się na łamach Spider’s Web obszernego opisu dotyczącego samej gry.

Dołącz do dyskusji

Advertisement