Zaskakujące odkrycie – nawet połowa gwiazd we Wszechświecie może znajdować się poza galaktykami

Artykuł/Nauka 21.11.2014
Zaskakujące odkrycie – nawet połowa gwiazd we Wszechświecie może znajdować się poza galaktykami

Zaskakujące odkrycie – nawet połowa gwiazd we Wszechświecie może znajdować się poza galaktykami

Nasze rozumienie Kosmosu dąży w naturalny sposób do jakiegoś porządku. To jest cecha naszego umysłu – lubimy myśleć, że wszystko ma jakąś zrozumiałą i logiczną strukturę.

Wokół gwiazd krążą planety, tworząc układy gwiezdne, istnieją też gwiazdy samotne. Układy gwiezdne skupione są w galaktykach. Jednak nasza wiedza jest wciąż wzbogacana, i burzy ten uporządkowany obraz. Na przykład całkiem niedawno dowiedzieliśmy się o faktycznym istnieniu tzw. samotnych planet (ang. rogue planets), które nie są przypisane do żadnego układu słonecznego.

Podobnie jest, jak się okazuje, z ogromną liczbą gwiazd.

Jak właśnie dowiódł zespół astronomów pod kierownictwem astrofizyka Michaela Zemcova, aż połowa z nich znajduje się poza galaktykami.

Alone_in_Space_-_Astronomers_Find_New_Kind_of_Planet
Samotna planeta – wizja artysty (rys. Wikipedia)

W jaki sposób badacze doszli do takiego wniosku? Obserwując jasność obserwowalnego kosmosu. Zauważono dość nikłe promieniowanie podczerwone, rodzaj nikłego żarzenia się, które nie odpowiada znajdującym się w danym miejscu nieboskłonu galaktykom. W opublikowanym w magazynie “Science” artykule naukowcy dowodzą, że to promieniowanie może pochodzić od gwiazd znajdujących się poza galaktykami. Natężenie tego światła pozwala szacować że jest ich tyle samo co gwiazd w galaktykach!

Być może żyją tam jakieś istoty, i ich nocny nieboskłon jest zupełnie ciemny – nie mają przecież Mlecznej Drogi – mówi Harvey Moseley, astrofizyk z NASA, odnosząc się do możliwości posiadania planet przez pozagalaktyczne gwiazdy.

Gwiazdy, jak wiadomo, rodzą się z skupiskach. Jednak później, na przykład podczas przenikania się galaktyk, mogły być wyrzucone poza nie za pomocą procy grawitacyjnej. Jest to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie tego fenomenu.

collision_nasa
Kolizja galaktyk (fot. NASA)

Do odkrycia mogło dojść dzięki programowi CIBER (Cosmic Infrared Background Experiment), który badał podczerwone tło promieniowania kosmosu w latach 2010 i 2012.

Do odkrycia doszło niejako przypadkiem – zespół Nemcova spodziewał się otrzymać promieniowanie najstarszych, odległych galaktyk. Jednak ich przesunięcie w kierunku czerwieni było zbyt małe – światło pochodzi ze źródeł bliższych i młodszych – czyli uformowanych gwiazd.

O najodleglejszych zakątkach kosmosu wiemy wciąż bardzo mało, i każde odkrycie weryfikuje naszą wiedzę. Aby ją wzbogacić, przygotowywany jest następca programu CIBER – CIBER2, który będzie obserwował promieniowanie bliższe światłu widzialnemu niż jego poprzednik.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement