Honor 6 kosztując 1399 zł niebezpiecznie zbliżył się do flagowców konkurencji – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 25.11.2014
Honor 6 kosztując 1399 zł niebezpiecznie zbliżył się do flagowców konkurencji – recenzja Spider’s Web

Honor 6 kosztując 1399 zł niebezpiecznie zbliżył się do flagowców konkurencji – recenzja Spider’s Web

Przez lata oswajano nas z myślą, że modele z najwyższej półki muszą kosztować ponad 2000 zł lub nawet 3000 zł. Ten sposób myślenia zmieniło jednak LG z modelem G2, a teraz minimalną cenę flagowca stara się jeszcze bardziej obniżyć Honor 6. Czy udanie?

Oczywiście doskonale wiadomo, że nie jest to tak naprawdę zupełnie nowy producent, który nagle znikąd pojawia się na rynku i planuje jego podbój. Honor jest niczym innym jak nową marką Huawei, które w ten sposób chce dotrzeć w Europie do młodszych i bardziej „internetowych” użytkowników.

Nowe podejście ma być widoczne chociażby po sposobie dystrybucji modelu Honor 6. W Polsce jest on oferowany jedynie w sklepie internetowym RTV Euro AGD (chociaż według strony producenta jest to “RTV Euro RTV”) i możliwe jest… ustawienie się w wirtualnej kolejce. Patrząc jednak na to, w jakim tempie maleje liczba dostępnych urządzeń, nie jest to raczej konieczne, choć teoretycznie może nam umożliwić wygranie telefonu.

Honor 019

Warto przy tym pamiętać, że Honor 6 nie jest już jedynym przedstawicielem tej marki w Europie. Na polskiej stronie obok niego widnieje także inny produkt Huawei – Honor 3c.

Pomińmy jednak wszystkie marketingowe dodatki i skupmy się na samym urządzeniu.

Parametry techniczne

  • Wymiary: 139,6 x 69,7 x 7,5 mm
  • Masa: 130 g
  • Ekran: 5-calowy wyświetlacz dotykowy JDI Incell o rozdzielczości FHD 1920 x 1080 (445 PPI), 16 mln kolorów
  • Procesor: Ośmiordzeniowy Hisillicon Kirin 920 1.7Ghz
  • RAM: 3 GB
  • Pamięć: 16 GB
  • Aparaty:
    • Przód: 5 MPX, F 2.4
    • Tył: 13 MPX F 2.0, podwójna dioda LED
  • Obsługa kart pamięci: microSD do 64 GB
  • WiFi: dwuzakresowe, 2.4G/5G 802.11 a/b/g/n
  • USB: microUSB 2.0
  • Bluetooth: 4.0 LE
  • NFC: Tak
  • Akumulator: 3100 mAh
  • System operacyjny: Android 4.4.2 z nakładką EMUI 2.3

Urządzenie kosztuje 1399 zł i jest dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej oraz białej.

Wygląd i budowa

Spokojny, stonowany, prosty – właśnie takimi słowami najłatwiej jest określić projekt obudowy modelu Honor 6, co jest jednocześnie jego sporą zaletą, jak i wadą.

Trudno jest bowiem odnaleźć osobę, której telefon ten po prostu by się nie podobał (przynamniej mi się to nie udało). Najczęściej określano go jako „ładny”, „fajny”, „sympatyczny” albo wręcz „przyjemny”. Nie ma tu bowiem praktycznie żadnego kontrowersyjnego elementu, z którym trudno byłoby się pogodzić lub który mógłby nas w jakikolwiek sposób zaskoczyć.

Honor 016

Cała bryła ma kształt wspólny dla zdecydowanej większości smartfonów. Front praktycznie pozbawiony przycisków (nawet systemowe zostały przeniesione na ekran), dość spore puste powierzchnie pod i nad wyświetlaczem (choć przy zachowaniu bardzo dobrych proporcji), a także robiące dobre wrażenie niewielkie ramki po jego bokach. Do tego obowiązkowy zestaw czujników, dioda powiadomień, przednia kamera i maskownica głośnika głównego. Wszystkie te elementy pokryto taflą Gorilla Glass.

„Czystość” projektu podkreśla w tym miejscu dodatkowo brak jakiegokolwiek oznaczenia modelu czy producenta, co zdarza się bardzo rzadko. Odważne posunięcie ze strony Huawei, zwłaszcza że mówimy o całkowicie nowej i niezbyt rozpoznawalnej marce.

Wygląda to jednak dobrze, spójnie i atrakcyjnie, ale z drugiej strony na podstawie tego opisu mielibyśmy duży problem ze zidentyfikowaniem konkretnego modelu. Szkoda także, że zdecydowano się na przyciski ekranowe zamiast fizycznych, zwłaszcza że jest na nie (przynajmniej w teorii) miejsce.

Honor 014

Dalej jest również niemal tak samo znajomo. Boki, wykonane z połyskliwego białego plastiku, prostopadłe w stosunku do przedniej części telefonu i zaokrąglone na rogach urozmaicono posrebrzaną wstawką obecną na trzech z krawędzi. Pominięta została wyłącznie dolna, przez co wygląda odrobinę nijako.

Na srebrnej wstawce umieszczono większość elementów z całkowicie standardowego zestawu przycisków i złącz. Zasilanie, regulację głośności i klapkę kryjącą porty SIM oraz SD po prawej, akcesoryczny mikrofon, złącze słuchawkowe i diodę IR na górze. Bezpośrednio w białym plastiku wycięto jedynie otwory na microUSB oraz główny mikrofon. Lewa strona smartfonu pozostaje całkowicie gładka.

Do jakości poszczególnych z tych dodatków nie można mieć większych zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie – szczególnie przyciski robią dobre wrażenie. Choć nie wystają zbyt mocno ponad obrys obudowy, zostały wykończone prążkowanym, łatwo wyczuwalnym pod palcem materiałem. Do tego stylistycznie pasują do całości.

Honor 015

Wrażenie spójności dodatkowo potęguje tylna część Honor 6, wykonana ze specjalnie przygotowanego hartowanego szkła. Poza całkiem przyzwoitą odpornością (w trakcie testów nie udało się zaobserwować pojawienia się poważniejszych rys czy zadrapań), oferuje ono… bardzo ciekawe efekty „świetlne”, widoczne szczególnie przy mocnym punktowym źródle oświetlenia.

Nieco inna jest także faktura materiału znajdującego się pod szkłem. Podczas gdy z przodu plastik jest biały i gładki, tutaj pokrywa go mikrosiateczka.

Oczywiście nie ma to nawet najmniejszego przełożenia na właściwości użytkowe telefonu, ale z całą pewnością obserwowanie tego elementu zapewni nam na jakiś czas rozrywkę.

Honor 007

Niespecjalnie trudno jest zgadnąć, co oprócz tego odnajdziemy z tyłu – obiektyw aparatu, podwójną diodę LED, maskownice drugiego głośnika, logo marki oraz pełen zestaw dodatkowych oznaczeń. Przyglądając się uważnie można odkryć jeszcze malutki dopisek wskazujący jednoznacznie na faktycznego producenta Honor 6 – „Powered by Huawei”.

Jakość wykonania

Urządzenie, które aspiruje do walki z najlepszymi urządzeniami na świecie nie może być źle wykonane, ba, nie może pozostawiać nawet najmniejszych wątpliwości i od chwili zobaczenia go i wzięcia do ręki musimy wiedzieć, że to jest właśnie „to”.

Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, H6 bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli. O jakości wykonania trudno jest bowiem mówić źle. Każdy materiał jest dobrej jakości, a i w dłoni telefon sprawia pozytywne wrażenie, szczególnie jeśli chodzi o przód lub o tył. O skrzypieniu czy trzeszczeniu nie ma w ogóle mowy.

Honor 002

Nieco gorzej jest jednak w przypadku o krawędzi. Tutaj wszystkie elementy są wykonane z tworzywa sztucznego. I byłby to może problem do przeskoczenia, gdyby nie fakt, że podczas codziennego użytkowania „czuć” właśnie najbardziej tę część smartfonu. Nie chodzi tutaj nawet o to, że jest to kiepski materiał, bo trudno o nim tak powiedzieć. Jest solidny i ładnie wkomponowany w bryłę.

Po prostu mamy przez to wrażenie, jakby cały telefon był „plastikowy”. Biorąc do ręki HTC One M7/M8, któregokolwiek iPhone’a od 4-ki wzwyż, nie mamy takiego odczucia. Ba, nawet Galaxy Alpha, w którym ramka jest metalowa, ale tył jest wykończony właśnie tworzywem sztucznym, wypada pod tym względem lepiej.

Ponownie, nie chodzi o to, że telefon jest źle wykonany, tylko o to, że materiały „kontaktowe” zostały dobrane w nieco niefortunny sposób.

Zasłużona krytyka (przynajmniej w przypadku testowanego egzemplarza) należy się za niezbyt dokładne spasowanie klapki kryjącej gniazda SD i SIM. Po jej zamknięciu szczelina pomiędzy nią a resztą obudowy była po prostu nierówna. Minimalnie, ale mimo wszystko zauważalnie. Do tego samo wycięcie w obudowie służące do jej podważania nie wygląda specjalnie dobrze. Po coś jednak wymyślono mechanizmy ze “szpilką”.

Honor 005

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia neutralnego wyglądu. Owszem, teoretycznie pozwala on trafić do większej grupy klientów, ale z drugiej strony nie można się też oprzeć wrażeniu, że ten telefon… w ogóle do siebie nie przyciąga. Widząc go na sklepowej półce i mając zgadywać, ile kosztuje, mógłbym swobodnie podać przedział od 300 do 3000 zł.

Może chodzi tutaj o markę, może o brak wielkiej marketingowej burzy, która wtłoczyłaby do głowy, że to jest właśnie telefon premium, esencja prestiżu i wzór cnót wszelakich, ale po prostu nie wywołuje on u mnie (ani u nikogo, z kim na jego temat rozmawiałem) niemal żadnych emocji. Po prostu jest.

Trzeba jednak pamiętać, że mówimy tutaj o telefonie za 1399 zł, choć trzeba przyznać, że jego twórcy sami zaczęli porównywać się do najlepszych.

Ekran

Na szczęście wątpliwości opuszczają nas w momencie uruchomienia telefonu i włączenia się ekranu. 5”, rozdzielczość Full HD z z obsługą wielopunktowego dotyku wygląda świetnie i równie doskonale działa oraz spisuje się w codziennej pracy.

Honor 021

Trudno jest przy tym napisać na jego temat cokolwiek odkrywczego. Przy PPI na poziomie 445 jakość wyświetlanego obrazu jest doskonała, a przeglądanie zdjęć (nawet mocno powiększonych) czy tekstu, jest niesamowicie przyjemne.

Świetne są także kąty widzenia, precyzja i czułość wyświetlacza, a poziom podświetlenia powinien wystarczyć do użytkowania zarówno w jasny, słoneczny dzień, jak i nie wypalić oczu podczas przeglądania internetu w łóżku. Drobną wadą może być dość zauważalny spadek jasności podświetlenia przy odchyleniu telefonu (w każdym kierunku). Nie jest on przerażająco duży, ale przy mocnym świetle warto o tym pamiętać.

Jedynym, do czego można się tak naprawdę przyczepić, jest zastosowanie systemowych przycisków ekranowych, które po prostu kradną kilkadziesiąt pikseli w pionie, zmniejszając tym samym pozorną wielkość ekranu. Ani to tak naprawdę wygodne, ani nie wygląda to dobrze. Możliwe jedynie, że pozwala obniżyć koszt produkcji urządzenia, ale to już użytkownika nie powinno ani trochę obchodzić.

Ergonomia

Pomimo sporych wymiarów wyświetlacza oraz całego urządzenia, korzystanie z niego, nawet jedną ręką, jest względnie wygodne. Oczywiście nie tak, jak w przypadku mniejszych urządzeń, ale w porównaniu do bezpośredniej konkurencji, czy nawet o wiele droższych modeli, całość stoi na bardzo przyzwoitym poziomie.

Honor 008

Częściowo jest to zasługą obudowy oraz jej dodatkowych „zdobień”. Srebrna ramka, nieco wystająca poza biały podkład sprawia, że telefon doskonale dopasowuje się niemal do każdej ręki i nawet pomimo szklanego tyłu nie grozi nam jego upuszczenie.

Dolna, nieco zaoblona krawędź nie sprawia natomiast wrażenia, jakby próbowała odciąć nam mały palec, którym podtrzymujemy urządzenie.

Rozmieszczenie przycisków oraz złącz jest oczywiście dyskusyjne – niektórzy wola złącze audio czy USB umieszczone na dole, inni na górze, ale tutaj wydaje się, że producent wybrał po prostu zdroworozsądkowe rozwiązanie. Przyciski głośności i zasilania ulokowano w miejscach znajdujących się prawie zawsze w zasięgu naszych palców.

Honor 018

W kwestii ergonomii Honor 6 jest więc naprawdę przemyślanym urządzeniem, a to przy dłuższym korzystaniu z telefonu jest często ważniejsze od tego, jak wygląda czyli jaki jest stosunek tworzyw sztucznych do metalu i/lub szkła.

Procesor, pamięć, wydajność, temperatura

Im dalej w las, tym… lepiej. O ile bowiem wygląd czy materiały wykończeniowe Honor 6 raczej umiarkowanie pozwalają na pozycjonowanie go w ścisłej rynkowej czołówce, o tyle pod względem podzespołów czy wydajności zdecydowanie można go tam lokować.

Honor 020

Już pierwszy kontakt z telefonem pokazuje, że jest to naprawdę urządzenie ponadprzeciętne. Dawno  nie widziałem tak „zrywnego” sprzętu z Androidem, nawet jeśli chodzi o stan „out of the box”. Niesamowicie szybkie animacje, absolutnie natychmiastowa reakcja na każde polecenie, co zresztą nie zmieniło się nawet po instalacji kilkudziesięciu programów. Łapałem się nawet na tym, że robiłem na telefonie cokolwiek, byleby tylko zobaczyć jak szybko działa.

Tak samo Honor 6 zachowuje się w przypadku gier czy aplikacji. Trudno znaleźć dla niego jakiekolwiek wyzwanie nawet pośród najnowszych tytułów, a 3 GB RAM zapewnia nam prawie nieograniczone możliwości w kwestii wielozadaniowości.

Nieco gorzej jest z wbudowaną pamięcią. Z 16 GB zostaje nam około 11-12 GB, co w dzisiejszych czasach nie jest wynikiem zbyt porywającym.

Obserwacje potwierdzają zresztą syntetyczne testy. Wynik na poziomie 41216 punktów w AnTuTu to według aplikacji rewelacyjne osiągnięcie i trudno być innego zdania. Ścisła światowa czołówka – i w testach i w codziennym użytkowaniu. Więcej nie trzeba mówić.

Sporą zaletą Honor 6 jest wysoka kultura pracy. Pomimo mocnych podzespołów sprzęt nie nagrzewa się zbyt mocno przy dłuższym użytkowaniu, ani nie zwalnia przy długotrwałej nieprzerywanej pracy.

Oprogramowanie

Niestety w tym miejscu pojawia się pewien zgrzyt. O ile o telefonie można powiedzieć, że choć nie porywa wyglądem, to jest subtelny, elegancki, przemyślany i spójny, o tyle żadne z tych określeń nie pasuje do autorskiej nakładki, spoczywającej na Androidzie w wersji 4.4.2.

EmotionUI 2.3 jest wręcz w wielu przypadkach ich kompletnym zaprzeczeniem. Mówiąc wprost, wygląda jak mieszanka wszystkiego, co jest już na rynku, ozdobiona własnymi dodatkami. I niby nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wybrano przeważnie najgorsze elementy konkurencyjnych nakładek, albo w ogóle one do siebie nie pasują.

W rezultacie mamy teoretycznie „płaskie”, ale jednak nie do końca, ikony o pastelowych barwach rodem z TouchWiza, połączone z półprzeźroczystymi elementami z iOS 8 (?!), wspierane szaro-niebieskimi (LG?) ustawieniami, z okropnymi przełącznikami, przyciskami i zakładkami w pseudo-3D, z cieniowaniem i podobnymi „bonusami”. Nawet na ekranie blokady rozwinięcie menu dolnego i górnego powoduje oczopląs i poczucie korzystania z kilku różnych systemów, tworzonych według kilku różnych wizji.

Praktycznie każdy element systemu sprawia wrażenie, jakby był projektowany albo przez kogoś, kto od dłuższego czasu nie widział nowoczesnego OS, albo przez zupełnie różne oddziały, które nie tylko nie mają kontaktu ze światem, ale też ze sobą.

Oczywiście flat, Modern czy Material nie są jedynymi dopuszczanymi rozwiązaniami i można próbować przewalczyć swoje własne, ale trzeba to robić z głową i spójnie. Pozostaje nadzieja na to, że EmotionUI 3.0 zmieni ten stan rzeczy.

Tym bardziej, że pod względem funkcjonalności, optymalizacji i dodatkowych funkcji, system od Huawei jest naprawdę ciekawą propozycją.

Znajdziemy tu praktycznie wszystko, czego moglibyśmy potrzebować, a nawet więcej (choć w umiarkowanych ilościach). Jest więc szereg narzędzi do przedłużania czasu działania wraz z bardzo szczegółowym menedżerem aplikacji i bogatą listą opcji konfiguracyjnych.

Jest tzw. „Suspend button”, czyli wyświetlany na stałe na ekranie przycisk, którego rozwinięcie daje nam dostęp do najbardziej potrzebnych opcji. Jest możliwość uruchamiania wielu programów jednocześnie w wielu oknach. Jest obsługa „ruchowa” (odebranie przez przyłożenie do ucha, wyciszenie przy podniesieniu, etc.). Jest tryb podwyższonej czułości do korzystania w rękawiczkach. Jest też szereg innych, mniejszych, ale i tak istotnych poprawek i udogodnień.

Czego więc brakuje? Opakowania tego w UI, które nie wygląda jak zlepek różnych, ale prawie zawsze złych pomysłów. Oto powinno się w szczególności zadbać, bo taki „koszmarek” na tak wydajnym telefonie razi niemal tak samo, jak tworzywo sztuczne zamknięte pomiędzy dwoma pięknymi taflami szkła.

Aparat i kamera

Złe wrażenia (choć może tylko subiektywne) z wyglądu systemu operacyjnego na szczęście szybko znikają, chociażby dzięki naprawdę dobremu aparatowi. Przeważnie bowiem producenci (szczególnie w tej klasie cenowej) oferują kamerę, która sprawdza się wyłącznie w określonych warunkach. Nie w tym przypadku.

IMG_20141117_080328

13-megapikselowa matryca zastosowana w Honor 6 spisuje się naprawdę dobrze nie tylko przy dobrym oświetleniu, ale też w sytuacjach, kiedy na dworze lub we wnętrzu budynku robi się szaro, albo nawet ciemno. Nie serwuje nam się obrazu całkiem ciemnego, albo tak ziarnistego, że trudno rozróżnić obiekty na nim. Prawie zawsze na zdjęciu odnajdziemy sporo szczegółów i ładne „ostrości”. To samo tyczy się zresztą zdjęć macro, choć w tym przypadku bardzo przydałaby się optyczna stabilizacja. Bardzo łatwo jest poruszyć i delikatnie rozmazać zdjęcie – na telefonie tego nie widać, ale na komputerze już tak.

hdr

Brak także żadnych problemów z AF w różnych sytuacjach – ta jest szybka nawet we wspomnianych już gorszych warunkach. W krytycznych przypadkach zawsze może nam pomóc podwójna dioda LED, choć trzeba zwrócić uwagę na to, że jest bardzo mocna. Lepiej nie robić z nią zdjęć z bliska z dwóch powodów – po pierwsze skończymy z niemal białym obrazem, a po drugie możemy kogoś na chwilę oślepić.

hdr

Charakterystyka aparatu pozwala też na drobne, ale jednak, kreatywne zabawy z rozmyciem tła czy wybieraniem punktu ostrości.

Oczywiście nie możemy liczyć na idealne zdjęcia czy nawet najlepsze zdjęcia na rynku, ale i tak zaskakujące, że przy tej cenie udało się wydobyć z aparatu aż tyle. Na niektórych fotografiach widać chociażby mocne przepalenia, a inne z kolei nieco przekłamują kolory lub znajdziemy na nich mocno niedoświetlone fragmenty. Cóż, nie ma ideałów.

Jeśli jednak szukamy naprawdę porządnego aparatu w telefonie za przyzwoite pieniądze – oto on.

Połączenia i dźwięki

W tej kwestii o Honor 6 można powiedzieć jedno – ma właściwie wszystko co niezbędne, a także to, o czym często w tej kategorii cenowej się zapomina.

Poza standardowym Bluetooth 4.0, odrobinę mniej standardowym dwuzakresowym WiFi czy łączności 3G, mamy tu więc ultraszybkie LTE cat. 6 i NFC, które choć nie niezbędne, z całą pewnością może się przydać.

Honor 012

Wszystkie moduły działają przy tym bez zarzutu. Połączenie z siecią operatora czy WiFi jest w niemal wszystkich przypadkach stabilne, a prędkość transmisji czy jakość rozmów nie odstają od tego, do czego przyzwyczaiły nas dobre modele konkurencji.

Ciekawie wypada też głośnik „multimedialny” umieszczony z tyłu telefonu. Nie jest wprawdzie alternatywą dla kina domowego, ale jako źródło dźwięku w trakcie gotowania, innych domowych zajęć czy po prostu grania, może się sprawdzić bardziej niż przyzwoicie.

Akumulator

Kolejny spory atut Honora. Akumulator o pojemności 3100 mAh powinien każdemu wystarczyć na co najmniej jeden dzień normalnego, ale częstego użytkowania, przy stałym połączeniu z siecią.

Jeśli jednak w ciągu dnia przynajmniej na chwilę odrywamy się od telefonu, wynik ten powinien być zdecydowanie lepszy. W trakcie testów niejednokrotnie udało się osiągnąć rezultaty na poziomie 1,5, 2 czy nawet 2,5 bez konieczności podłączania do kontaktu. Wprawdzie ostatnia z tych wartości dotyczy użytkowania weekendowego, ale i tak jest bardzo dobrze.

Trzeba oczywiście pamiętać o tym, że w zależności od tego, jak użytkujemy telefon, wyniki te mogą być zupełnie inne. Przykładowo intensywne granie czy oglądanie filmów z sieci potrafi w kilka godzin rozładować akumulator, ale chyba powinniśmy się tego spodziewać.

Podsumowanie

Początkowo Honor 6 budził we mnie mieszane uczucia. Wynikają one jednak główne ze sposobu pozycjonowania go, oraz nazywania „pogromcą flagowców”. Po prostu patrząc na ten telefon i trzymając go w ręce, nie mamy uczucia kontaktu z produktem z naprawdę najwyższej półki. Wysokiej – owszem, ale plastikowe krawędzie i niezbyt emocjonująca stylistyka psują prawie cały efekt. Szkoda, bo wnętrze jest naprawdę imponujące.

Honor 001

Kiedy jednak spojrzeć na H6 jak na zwykły telefon za 1400 zł, ocena zmienia się diametralnie. Nie porównujemy go wtedy do iPhone’a 5/6, HTC One M8 i innych, znacznie droższych telefonów. I wtedy okazuje się, że lista wad Honora jest naprawdę krótka, a lista rzeczy, które robi dobrze lub bardzo dobrze – bardzo długa.

Nie ma praktycznie kategorii, w której H6 wypada źle, jeśli pominąć nieszczęsne UI. Nie ma dobrego ekranu, ale kosztem słabszego aparatu, nie ma dobrego procesora kosztem mniejszego akumulatora. Nie ma dwuzakresowego WiFi kosztem NFC, etc. Ma wszystko, a do tego oferowany jest w naprawdę uczciwej cenie, chociaż trudno ukryć, że żeby narobić porządnego zamieszania, mógłby być odrobinę tańszy.

Przy obecnej wycenie jest bowiem produktem godnym uwagi, ale muszącym mierzyć się z propozycjami bardziej uznanych na naszym rynku gigantów, takich jak chociażby LG z jego droższym o około 100 zł G3. Dodając do tego brak rozpoznawalnej marki i dostępność ograniczoną do jednego sklepu, nie można chyba liczyć na wiele.

Tym bardziej, że choć Honor 6 ma teoretycznie wszystko, to z drugiej strony nie ma też nic, co byłoby go w stanie wyróżnić, gdyby faktycznie aspirował do klasy wyższej. To rozsądny telefon z podzespołami flagowca, wyceną ze średniej półki i… nic więcej. Ci jednak, którym wystarczy taka charakterystyka, nie powinni być rozczarowani zakupem.

Zalety:

  • Solidne wykonanie
  • Spójny projekt
  • Bardzo dobry ekran
  • Wydajność z najwyższej półki i parametry droższych modeli
  • Bardzo dobry aparat
  • LTE i NFC
  • Właściwie niczego nie brakuje
  • Przyzwoita i przystępna cena

Wady:

  • Plastikowa ramka obudowy
  • Niezbyt piękna nakładka
  • Cena niebezpiecznie blisko bardziej znanej konkurencji

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement