Google Szum. Zwróciłeś na niego uwagę?

Artykuł/Blog Forum 03.11.2014
Google Szum. Zwróciłeś na niego uwagę?

Google Szum. Zwróciłeś na niego uwagę?

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

W swoim niedawnym wpisie, Hubert Taler entuzjastycznie wypowiada się na temat nowego pomysłu Google. Nie tylko zresztą on.

Działy technologiczne większości światowych portali skrzętnie doniosły o tym ciekawo-brzmiącym pomyśle. Koncern ma bowiem zamiar wykorzystywać magnetyczne nanocząsteczki do wykrywania oznak raka lub nadchodzącego zawału. Wszystkie kluczowe słowa jak na potencjalnie rewolucyjną technologię zostały skrzętnie zawarte – choroby nękające ludzkość, nanocząsteczki, innowacja rozpraszająca (ang. disruptive technology).

I choć nie jestem ekspertem od samochodów bez kierowcy, soczewki kontaktowe kupuję bez widoku na Mountain View, a router WiFi nie krąży mi nad głową podwieszony na wesołym balonie, to o pomyśle z magnetycznymi nanocząsteczkami mogę z nieskrywanym cynizmem powiedzieć “Powodzenia Google!”. Choć życzę im oczywiście jak najlepiej…

Pomysł wykorzystania nanocząsteczek do diagnostyki nie jest niczym nowym.

Wielu dało się złapać na pozorną prostotę pomysłu entuzjastycznie wyrażoną również przez Andrew Conrada, szefa zespołu Nauk o Życiu w Google X. Niestety, ewidentnie zapomniał o podstawowej nauce jaką daje dziedzina, którą się zajmuje. Rzucenie, nawet najbardziej zwariowanego pomysłu, to nie to samo, co jego wykonanie.

medycyna komorki nanoczasteczki

Krytyka pomysłu została już zgrabnie opisana w znanym magazynie MIT Technology Review. Głównym nierozwiązanym problemem tego typu projektów jest fakt, że nanocząsteczki, po wprowadzeniu do organizmu są prawie natychmiast usuwane przez histiocyty, czyli małe komórki będące częścią naszego układu odpornościowego. Usuwają, bo tak zostaliśmy zaprogramowani przez miliony lat ewolucji. Gdyby nie to, krótki spacer po mieście potrafiłby nas poważnie otruć, bowiem nanocząsteczki “spożywamy” nieustannie w ilościach wręcz kosmicznych. Zwykłe spaliny samochodowe, to nic innego jak nanocząsteczkowy aerozol.

Gdyby nawet udało się wprowadzić nanocząsteczki Google’a do krwi i zablokować nasz wbudowany odkurzacz, cząsteczki muszą rozpoznać docelowe komórki, np. raka.

Nie jest to proste, a największy dotychczasowy sukces, to wyniki ogłoszone w styczniu tego roku przez zespół z MIT kierowany przez Michaela Kinga. Otóż udało im się zaprojektować nanocząsteczki na bazie tłuszczów i przyczepić do nich dwie inne cząsteczki. Pierwsza łączy się z krwinkami białymi (nasz “system czyszczący”) dzięki czemu, paradoksalnie, nanocząsteczki pozostają dłużej w krwiobiegu zgodnie z zasadą “najciemniej pod latarnią”. Druga, to białko o niewinnej nazwie TRAIL, które po przyłączeniu się do komórek rakowych powoduje ich śmierć.

Po wprowadzeniu do krwiobiegu, tak załadowane nanocząsteczki, co jakiś czas spotykają się z komórkami rakowymi krążącymi we krwi i je unicestwiają. A trzeba pamiętać, że komórki rakowe, które znalazły się we krwi, to najczęściej komórki prowadzące do przerzutów, czyli fazy raka niezwykle ciężkiej w leczeniu. Sukces tej pracy jest niestety tylko połowiczny. Mechanizm zademonstrowano na przykładzie ludzkiej krwi w probówce (tzw. in vitro) oraz u myszy.

Potwierdzenie działania u człowieka czeka na dalsze badania i wcale nie jest takie pewne.

cells

Co ważniejsze, unicestwianie komórek następuje tylko we krwi, a nie w okolicach lub w samym guzie, a to on jest nieustannym źródłem komórek rakowych we krwi podczas przerzutów. Tymczasem czy nanocząsteczki będą kiedyś w stanie rozpoznać i unicestwić istniejący guz? Bardzo bym chciał, ale daleka do tego droga i żadne wyniki badań jeszcze o tym nie mówią.

Google, niczym nie zrażone snuje już dalsze plany w swoim projekcie diagnostycznym. Jak pisze Hubert Taler, kolejny krok to “analiza ich liczebności i ruchliwości” nieinwazyjnie dzięki polu magnetycznemu, poprzez opaskę. Choć cała procedura mogłaby stanowić dość ciekawy epizod w filmie Sci-Fi, gigant technologiczny nie nakreślił konkretnej procedury według, której taki pomiar miałby być wykonywany.

Wszystko jest możliwe… w teorii.

Słysząc kolejne ogłaszane przez Google rewolucyjne pomysły, nie da się oprzeć wrażeniu, że centralnym projektem w Mountain View staje się coś zupełnie innego. Generowanie Google Szumu. I to jest coś co, moim skromnym zdaniem, szanowna redakcja Spider’s Web powinna dogłębnie zbadać!

*Część grafik pochodzi z Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement