Freedom Wars straszy Rokiem 1984. Arcyciekawa wizja w udanej grze – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 17.11.2014
Freedom Wars straszy Rokiem 1984. Arcyciekawa wizja w udanej grze – recenzja Spider’s Web

Freedom Wars straszy Rokiem 1984. Arcyciekawa wizja w udanej grze – recenzja Spider’s Web

Budzisz się. Plecy atakują setki małych igieł od spania w siedzącej pozycji. Rozglądasz się po brudnej celi, w której jedynymi ruchomymi elementami są kamery. Te bez ustanku, zawsze czujne i zawsze aktywne wpatrują się w ciebie. Dokładnie 986 tysięcy 384 lat wyroku. Tyle pozostało ci do odpracowania na rzecz potężnego, łaskawego i szczodrego Panoptykonu.

Żadnemu z czytelników Spider’s Web nie trzeba przypominać ostrzeżenia przez totalitarnym, inwigilującym, represyjnym oraz indoktrynującym państwem we wspaniałym dziele Rok 1984. Orwell opisuje w nim twór polityczny, który kontroluje człowieka od urodzin aż po śmierć, nie spuszczając z niego mechanicznego oka nawet w najbardziej intymnych momentach. Dokładnie taka sama wizja jest motorem napędowym gry stworzonej przez SCE Japan Studio, która W KOŃCU opuściła tereny Japonii.

2014-11-10-010855

Każda walka. Każda rozmowa. Każdy krok, każdy ruch, każdy wdech i każdy wydech – we Freedom Wars graczowi zawsze towarzyszy wszechobecny Panoptykon, „dbając” o jego wkład dla rozwoju społeczeństwa.

Producenci z japońskiego studia Sony przedstawili bardzo ciekawy i oryginalny świat posępnej przyszłości. W nim na każdym kroku walczyłem o kolejne przywileje, przyznawane wraz z coraz większym poświęceniem dla Panoptykonu. Możliwość spania w pozycji leżącej, możliwość biegania, możliwość rozmawiania, możliwość zachowania milczenia, możliwość posiadania odzieży – niczego z tego nie posiadamy. Na każdy nowy przywilej musimy walczyć, ryzykując życie ku chwale Panoptykonu.

2014-11-09-233405

Równo 999 tysięcy 999 lat wyroku – dokładnie z taką karą na swoich barkach rozpoczyna przygodę gracz. Wykonywanie kolejnych misji, spełnianie pobocznych zadań, rozgrywka wieloosobowa, oddawanie zdobytych przedmiotów Panoptykonowi oraz przestrzeganie jego absurdalnych i irracjonalnych praw – wszystko to przybliża nas do zredukowania kary. Nie zdradzę jednak, co stanie się po odpracowaniu wyroku – zbyt ciężko na to pracowałem i na pewno nie będę psuł przyjemności żadnemu posiadaczowi PlayStation Vity.

Redukowanie wyroku odbywa się głównie podczas misji. Te czerpią pełnymi garściami z popularnej na mobilnych konsolach mechaniki znanej z serii Monster Hunter.

Olbrzymie potwory o ogromnej wytrzymałości, słabe punkty przeciwników, drużynowe starcia i nieustanne korzystanie z elementów ekwipunku takich jak miny czy pułapki – na tym polu nie ma niczego rewolucyjnego, czego miłośnicy Monster Huntera bądź Soul Sacrifice nie widzieliby wcześniej. Bardzo cieszy obecność nowoczesnej broni palnej, dzięki której bezpośrednia walka z przerażającymi kreaturami nie zawsze jest konieczna.

2014-11-16-232001

Miłym dodatkiem na tle wymienionych gier  jest również organiczny „hak”, dzięki któremu postacie mogą pokonywać duże odległości, przyczepiać się do pionowych ścian, przyciągać do siebie przeciwników czy nawet przewracać ogromne bestie. To jednak tylko dodatki, natomiast filary rozgrywki pozostają bez zmian – będzie ciężko i skomplikowanie, ale jednocześnie diabelnie satysfakcjonująco. Kto zjadł zęby na Soul Sacrifice ten doskonale wie, o czym piszę.

Przyczepić mogę się jedynie do problemów ze sterowaniem, nawet pomimo dwóch analogów i ekranu dotykowego Vity. Gracze mogą we Freedom Wars naprawdę dużo, ale przyzwyczajenie się do rozłożenia przycisków zajmuje sporo czasu. Nie zawsze będziemy tak szybcy i dokładni, jak byśmy sobie tego życzyli. Na całe szczęście producenci oddali w nasze ręce szerokie możliwości edycji ustawień, dzięki czemu wcześniej czy później Freedom Wars zostanie okiełznane przez każdego gracza.

2014-11-16-231839

Walka to jednak tylko część Freedom Wars. Z ogromnym zdziwieniem odkryłem, że tytuł posiada całkiem spory świat do zwiedzenia, historię do opowiedzenia i scenariusz do poznania.

Nie czarujmy się. Gry pokroju Monster Huntera nigdy nie stawiały na fabułę. Filarem tych tytułów jest walka, kooperacja oraz rosnący poziom trudności. Fabularna otoczka zawsze była w tyle, zajmując miejsce w ostatnim rzędzie. Z Freedom Wars jest zupełnie inaczej. Grę wypchano po brzegi dialogami oraz filmami przerywnikowymi. O ile pod względem mechaniki mamy do czynienia z klonem Monster Huntera, tak już narracyjnie obcujemy z Final Fantasy.

2014-11-17-001316

Po każdej misji możemy wyjść ze swojej celi, poznając świat oraz postacie niezależne. Oczywiście o ile mamy do tego prawo oraz stosowną zgodę reprezentantów Panoptykonu. Zwiedzanie zakamarków może się opłacić. W najciemniejszych kątach często leżą surowce tak rzadkie, że ich znalezienie podczas misji graniczy z cudem. Wyjść z celi warto również dla samych widoków. O ile świat Freedom Wars jest szary, ponury i zdewastowany, tak bez dwóch zdań potrafi zaciekawić gracza. Zwłaszcza w początkowej fazie rozgrywki.

To, co we Freedom Wars najlepsze, to stałe zaskakiwanie gracza nowymi elementami. Tych jest cała masa. Stosunek zawartości do ceny czyni dzieło Japan Studio bardzo opłacalną inwestycją.

Freedom Wars to nie tylko ciekawy świat, wciągający scenariusz oraz sprawdzony patent na rozgrywkę. To również tworzenie własnych przedmiotów, edycja ekwipunku, zarządzanie drużyną czy nawet rozwijanie placówek badawczych. To także ciekawy, rozbudowany tryb wieloosobowy, który jest bardzo ważną, integralną częścią gry.

2014-11-16-132500

Tak się bowiem składa, że w świecie Freedom Wars istnieje wiele Panoptykonów. Niemcy, Anglia, Japonia, Chiny, USA – placówek jest przynajmniej kilkanaście, każda chcąca zdominować pozostałe. Gracze rywalizują między sobą ku chwale własnych ciemiężycieli. Do bratobójczych starć dochodzi na wieloosobowych arenach. Rywalizacja czteroosobowych drużyn to naprawdę dobra zabawa. Nawet pomimo dominacji Azjatów, którzy na ten moment trzymają pod swoim butem Europejczyków i Amerykanów. Ałć.

Oczywiście nie mogło zabraknąć klasycznego trybu kooperacji, który upodobałem sobie najbardziej. To w nim do 4 graczy jednocześnie mierzy się z komputerowymi oponentami, wspólnie przechodząc misje. Zabawa ze znajomymi jest bardzo sprawna i cieszy, że producenci pomyśleli również o trybie Ad-Hoc. Poza nim twórcy oddali graczom miejsce do wspólnych spotkań, rozbudowany czat oraz wsparcie dla mikrofonów. Wszystko to działa jak w zegarku i ciężko mi napisać cokolwiek złego o wieloosobowym aspekcie Freedom Wars.

2014-11-16-140130

Pod kątem warstwy wizualnej mamy do czynienia z wyższymi stanami średnimi. Freedom Wars jest ładne i klimatyczne, ale zabrakło pięknych widokówek.

Modele postaci, otoczenie, ilość detali – wszystko to zadowala, o ile bierzemy pod uwagę, że mówimy o produkcji z silnie wieloosobowym zacięciem. Oczywiście nie każdemu przypadną do gustu japońskie, mangowe rysy, które dominują na PS Vicie. Na całe szczęście Freedom Wars jest bardzo oszczędna w „azjatyckich dziwactwach”, serwując zimny, zniszczony i zrujnowany świat. Na jego tle jaskrawe, wyraźne postacie stanowią naprawdę miłą odmianę.

2014-11-16-130410

Wspaniałym, pozytywnym zaskoczeniem jest sama cena gry. Freedom Wars właśnie święci swoją europejską premierę, w cenie 99 PLN. Nowa gra, dziesiątki godzin rozgrywki, bogaty tryb wieloosobowy oraz ciekawa historia i niesamowity świat – to wszystko składa się na warty tych pieniędzy tytuł, obok którego żaden posiadacz PlayStation Vity nie powinien przechodzić obojętnie. Nawet ten, który na co dzień kręci nosem na „chińskie bajki”, z kolei tytuły z gatunku jRPG w ogóle do niego nie trafiają.

Jako posiadacza PS Vity boli mnie, że tak dobry i oryginalny twór posiada słabą reklamę i nikłą uwagę mediów. To kolejna niesamowita produkcja dla handhelda Sony, która przechodzi niemal bez echa. Na coś takiego nie ma u mnie zgody.

Dołącz do dyskusji