O Ubuntu Edge już nikt nie pamięta, ale Canonical znowu przymierza się do rynku mobilnego. Teraz z nowym, mocnym partnerem

Felieton/Technologie 26.11.2014
O Ubuntu Edge już nikt nie pamięta, ale Canonical znowu przymierza się do rynku mobilnego. Teraz z nowym, mocnym partnerem

O Ubuntu Edge już nikt nie pamięta, ale Canonical znowu przymierza się do rynku mobilnego. Teraz z nowym, mocnym partnerem

Temat smartfona z Ubuntu powrócił. Znowu.

Canonical się nie poddaje i po zapowiedzianym blisko dwa lata temu planie wprowadzenia Ubuntu na urządzenia mobilne odkopuje temat. Prezentacja planów związanych z podbojem rynku mobilnego miała miejsce na początku 2013 roku. Wtedy też Canonical zaprezentował po raz pierwszy Ubuntu Phone OS.

Wiązałem spore nadzieje z tym projektem.

Wierzyłem, że twórcy desktopowego Ubuntu są w stanie zrobić dobry system operacyjny dla smartfonów, który mógłby być realną konkurencją dla Androida. Niestety, to co miało miejsce później, to pasmo porażek i nieporozumień.

W lipcu 2013 roku Ubuntu wystartowało z internetową zbiórką pieniędzy (chciano uzbierać 32 mln dol.!) na smartfona Ubuntu Edge. Pomysł świetny do tego stopnia, że wydawał się być oderwany od rzeczywistości. Napisałem wtedy tekst pt. “Ubuntu Egde to utopijna wizja ludzi z Canonical. Za rok nikt nie będzie o niej pamiętał”. I rzeczywiście, gdy usłyszałem teraz, że Canonical znowu na poważnie mówi o Ubuntu Phone, to musiałem chwilę poszukać w pamięci, zanim dokopałem się do tego, że pokazano przecież projekt smartfona. Znacznie dłużej zajęło mi przypomnienie sobie, jak go w ogóle nazwano.

Canonical wraca do tematu podboju rynku mobilnego wraz z nowym, mocnym partnerem.

Porozumienie z Meizu, o którym informuje GSMArena, pozwoli na wypuszczenie nowych urządzeń z Ubuntu Phone, które mają być dostępne również na innych rynkach niż chiński. Pierwsze prototypy słuchawek zaprezentowano na targach MWC 2014 w Barcelonie, a gotowe smartfony Meizu z Ubuntu Phone trafią na sklepowe półki na początku 2015 roku.

Obawiam się jednak, że jest już za późno na spektakularny sukces. Rzut oka na funkcje, interfejs i stylistykę Ubuntu Phone pozwala ocenić, że system jest poprawny – czytelny interfejs, intuicyjne gesty, przejrzysta szata graficzna. Wszystko na plus.

Niestety Ubuntu Phone nie rozwiązuje żadnego problemu. Nie natrafiłem na żadną informację, na żadną funkcję, i na żaden smaczek, który sprawiłaby, żebym powiedział lub pomyślał: O! Na to czekałem.

Ubuntu Phone zdaje się być tak samo fajny jak Android czy iOS. To niestety oznacza, że nie da sobie rady.

Na rynku już teraz jest dość gęsto. Microsoft ma problem wykraść znaczący kawałek tego mobilnego tortu mimo, iż zdaje się przepalać pieniądze na globalne działania marketingowe. Firefox OS również nie zawojował świata, mimo wsparcia dużych operatorów komórkowych.

Mówi się, że nadzieja umiera ostatnia. Coś w tym może być, gdy popatrzymy na ostatnią, fenomenalną zbiórkę pieniędzy przeprowadzoną na rzecz tabletu Jolla. Sprzęt ten został ufundowany wręcz w rekordowo szybkim czasie. Chciano zebrać 380 tys. dol. a na koncie w Indiegogo jest już 1,26 mln dol. Przy czym do końca kampanii crowdfundingowej pozostały jeszcze dwa tygodnie.

To pokazuje, że na rynku może być jeszcze miejsce dla nowych systemów operacyjnych.

Skoro tego chce społeczność użytkowników, skoro Jolli się udało, to Canonical też ma szanse.

W przeciwieństwie do zbórki na tablet Jolla kampania na rzecz Ubuntu Edge zakończyła się niepowodzeniem. Jednak możemy mówić tylko o teoretycznym niepowodzeniu, gdyż w praktyce Canonical uzbierał na Indiegogo blisko 13 z planowanych 32 mln dol. Ubuntu Edge, nie tylko zebrał więcej od tabletu Jolla, ale też zbierał szybciej. W ciągu pierwszej doby na koncie było już 3,5 mln dol.

ubuntu edge zbiorka

Patrząc na te dane i zestawiając je z obecną zbiórką Jolli, która określana jest mianem spektakularnego sukcesu, muszę nieco zrewidować swój pogląd.

Ubuntu Edge był utopijną wizją, o której szybko zapomniał technologiczny świat, ale był też mocnym sygnałem dla Canonical, że za porządnym smartfonem z Ubuntu może ustawić się kolejka chętnych.

Niestety dzisiaj szanse te mogą być już znacznie mniejsze i bardziej wątpliwe niż na początku 2013 roku, gdy Ubuntu Phone ujrzał światło dzienne. Wtedy wizja takiego oprogramowania i urządzenia była naprawdę kusząca. Teraz, czyli blisko dwa lata później, sytuacja wygląda już nieco inaczej.

Android dojrzał. iOS też jest innym systemem niż 21 miesięcy temu. Rynek jest podzielony, a kilka ostatnich kwartałów pokazało, że zarówno Windows Phone, jak i Firefox OS nie potrafiły znacząco zagrozić konkurencji w postaci Google’a i Apple’a.

Przed duetem Ubuntu Phone i Meizu jeszcze długa droga. Jest to jednak trudny, kręty i wymagający szlak, na którym nawet doświadczeni zawodnicy mogą złapać zadyszkę, poślizgnąć się i spaść w stromą przepaść. Co dopiero powiedzieć o takich młodzikach niezaprawionych w boju, jakim niewątpliwie będzie wdrożenie i popularyzacja na rynku nowego mobilnego systemu operacyjnego.

Dołącz do dyskusji