Karol Kopańko / 29.11.2014

Święta komerchy w Singapurze

15 interakcji Przejdź do dyskusji

Przypomnieć klientom o nadchodzących świętach nigdy nie zawadzi, bo przecież biedak może później nie mieć czasu na zakupy, a jak kupi prezent już teraz – 2 miesiące przed świętami – to kłopot będzie miał z głowy. A i portfel lżejszy. Szał zakupów w Singapurze zaczął się już dawno temu, jak miast wygląda teraz?

Sklepowe życie Singapuru koncentruje się na Orchard Road. Głównej i chyba najbardziej znanej ulicy Singapuru, która w rzeczywistości jest jednym wielkim, ciągnącym się przez dobre 5 kilometrów centrum handlowym. Gdzieniegdzie można jedynie spotkać placówkę dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych, Polski, Tajlandii czy innej Birmy, a poza tym nieskończone półki sklepowe i barowe wystawy.

Po raz pierwszy “w sezonie” Orchard Road odwiedziłem pod koniec października i już wtedy pierwsze sklepy postanowiły przypomnieć o zwyczaju przystrajania świątecznego drzewa i wieszania cukierków w kształcie lasek dla starszych ludzi zaraz pod sufitami. Nie brakowało złotych reniferów, przeskakujący rozwieszone tu i ówdzie kolorowe, rozświetlone girlandy. Niepokojem napawał mnie jedynie brak Świętego Mikołaja. Czyżby bilet z Laponi z przesiadką w Doha był poza zasięgiem fundatora dziecięcych uśmiechów?

Coś rzeczywiście jest na rzeczy. Singapurczycy nie przywiązują zbyt dużej wagi opatulonego w czerwone klamoty brodacza. Nie pojawił się on nawet 3 tygodnie później – w połowie listopada, kiedy “ulicę handlu” odwiedziłem po raz wtóry.

Myślicie ze krowa docenia intencje? #singaporeKK #xmas

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Jak dowiedziałem się od miejscowych spotkanie Mikołaja nawet w grudniu nie jest w Singapurze zjawiskiem częstym. Moi znajomi chcieli w zeszłym roku spełnić marzenie swojego synka i dać mu porozmawiać z prawym Świętym Mikołajem i posiedzieć chwilkę na jego kolanach. Przeszli kilka centr handlowych, ale Świętego nigdzie nie było. W końcu trafili na jednego w Tanglin Mall i ku ich zdziwieniu nie musieli wcale czekać w kolejce, bo takiej nie było. Mikołaj przyjął ich od ręki, ciesząc się, że szef nie obetnie mu pensji przez brak zainteresowania dzieci.

Brakuje jedynie śniegu…

Ale to może bardziej mi. Bo czy nam w Polsce brakuje np. niekończącego się lata? Po prostu go nie ma nie ma i nikt z powodu jego braku rąk nie załamuje. Jest jednak duża grupa ekspatów, w której na widok białego puchu odzywa się ojczyźniany sentyment. To m.in. dla nich, a bardziej ich pociech w jednej z galerii handlowej urządza się co roku 25 grudnia noc ze sztucznym śniegiem.

Otóż za pomocą wyspecjalizowanych maszyn produkuje się pieniąca się substancję, która bardziej przypomina cysternę szamponu, wytrzęsioną przez ogromne mechaniczne ramię. Rozprzestrzenia się ona z szybkością pełzającego lądolodu, ale szybszym środkiem jej transportu są biegające tu i ówdzie dzieciaki, stanowiące pewnik, że w przeciągu czasu Planka śnieg znajdzie się w każdym zakamarku galerii.

swieta-singapur (8)

W Polsce Święta kojarzą się nieodłącznie ze śniegiem, natomiast w Singapurze ze światłem – miliardami lampeczek poprzerzucanymi ponad jezdnią i rozświetlającymi chodniki.

W Polsce Święta kojarzą się nieodłącznie ze śniegiem, natomiast w Singapurze ze światłem – miliardami lampeczek poprzerzucanymi ponad jezdnią i rozświetlającymi chodniki.

Wymienione już wcześniej Orchard Road w okresie świąt nie bije już tylko blaskiem światła odbitego w pozłacanych klamkach i guzikach koszul gości,  a samo w sobie oślepiało wystającymi z każdego zakamarka dekoracjami. Został wprowadzony nawet specjalny autobus dla turystów, który za darmo przewoził po kilkanaście osób wzdłuż ulicy. Państwo zainwestowało naprawdę duże pieniądze w udekorowanie ulicy. Co jakieś 50 metrów przerzucano ponad nią kolorowe lamki zwieńczone ogromnymi gwiazdkami na latarniach, co szczególnie zjawiskowo wygląda w nocy.

Święta, że “ho ho ho” #singaporeKK #xmas Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)


Dodatkowo każde centrum handlowe ma swoją własną choinkę wystawioną u wejścia, ale jej mniejsze odpowiedniki znajdą się już niedługo także w domach Singapurczyków, nawettych, którym do chrześcijaństwa daleko jako stąd do Jerozolimy. Mogą oni już teraz kupić sztuczną choinkę, albo zamówić prawdziwą. Najtańsze i najmniejsze żywe drzewko kosztuje 120 zł, natomiast wraz z rozmiarem rośnie też rachunek i zamyka się na kwocie 500 zł za największe okazy.

Kup Pan świeczkę?

Już od początku października w kościołach prowadzona jest sprzedaż bożonarodzeniowych stroików, a także świeczek, które – jak w Polsce – swoim blaskiem rozświetlały będą niebo w poszukiwaniu pierwszej gwiazdki.

Wpatrywanie się w niebo pozbawione będzie jednak jakiegokolwiek dreszczyku emocji. Bo jak tu się podniecać, że Słonce zaszło właśnie o tej samej porze co wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu, podczas urodzin wujka Jina i w czasie migracji dzikich antylop ze stepów Angoli. Co innego w Polsce kiedy noc z 24 na 25 grudnia sąsiaduje bezpośrednio z najdłuższą w roku! A gdzie ja spędzę święta? Odpowiedź poniżej:

swieta-singapur (3)