Oto layer-lapse, czyli dzień i noc jednocześnie na jednym filmie timelapse

Artykuł/Foto 17.10.2014
Oto layer-lapse, czyli dzień i noc jednocześnie na jednym filmie timelapse

Oto layer-lapse, czyli dzień i noc jednocześnie na jednym filmie timelapse

Timelapse jest niezwykle intrygującą techniką filmową, która od jakiegoś czasu przykuwa uwagę coraz większej rzeszy filmowców i fotografów. Filmy poklatkowe doczekały się kilku ciekawych odmian, z których najpopularniejszą są filmu „hyperlapse”. Teraz dołącza do nich kolejny rodzaj, czyli warstwowe filmy „layer-lapse”.

Filmy poklatkowe dają twórcom mnóstwo kreatywnych możliwości. Zasadniczą zaletą takiego filmu jest fakt, że można w krótkim czasie przedstawić zdarzenia trwające długie godziny. Dzięki temu doskonale wyglądają filmy przyrodnicze pokazujące np. ciekawe zjawiska atmosferyczne, lub filmy pokazujące życie dużych miast.

layer lapse 4

Nowa produkcja fotografa i filmowca Juliana Tryba należy do tej drugiej kategorii. Film powstał w całości w Bostonie. Nie jest to jednak klasyczny timelapse, a coś zupełnie nowego i świeżego. Autorowi udało się pokazać jednocześnie życie miasta nocą i za dnia. Zobaczcie sami.

Boston Layer-Lapse from Julian Tryba on Vimeo.

Ten niesamowity efekt powstał przy edycji zdjęć do filmu. Autor musiał wykonać identyczne zestawy kadrów w różnych warunkach pogodowych i o różnych porach dnia. Kluczowe było utrzymanie takich samych kadrów, co umożliwiły precyzyjnie ustawione slidery – w tym przypadku były to slidery Kessler 3-Axis CineDrive.

Już zwykły film timelapse wymaga ogromnych nakładów pracy, a film „layer-lapse” wymaga wręcz nieprawdopodobnej ilości zdjęć. Praca z aparatem zajęła 100, a edycja aż 350 kolejnych godzin!

layer lapse 3

W końcu wszystkie sceny trzeba sfotografować przynajmniej dwa razy. Potwierdzają to statystyki stojące za filmem: przy produkcji powstało 6 TB (!) materiału, na które złożyło się 150 tys. zdjęć. Większość półprofesjonalnych lustrzanek ma deklarowaną żywotność migawki właśnie na poziomie 100 – 150 tys. zdjęć, a więc wykonując taki film jednym aparatem, prawdopodobnie zupełnie byśmy go wyeksploatowali. Autor korzystał z aparatów Canon 6D i 7D, oraz z obiektywów Canon 16-,3mm, 24-105mm i Tokina 11-16mm.

A tak o pomyśle mówi twórca projektu:

Tradycyjne filmy timelapse są ograniczane przez koncepcję, że istnieje jeden, wspólny dla wszystkich, czas. W duchu teorii względności Eisteina film „layer-lapse” przypisuje różne „zegary” do różnych obiektów i obszarów w kadrze. Każdy z tych zegarów może pojawiać się w dowolnym momencie i tykać z własną częstotliwością. W rezultacie powstaje film layer-lapse, czyli swoista wizualizacja dylatacji czasu.

Więcej zdjęć i filmów Juliana Tryba znajdziesz na jego prywatnej stronie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement