Jest dokładnie tak, jak przewidywałem – Apple Watch to nie produkt tech, lecz fashion

Felieton/Sprzęt 01.10.2014
Jest dokładnie tak, jak przewidywałem – Apple Watch to nie produkt tech, lecz fashion

Jest dokładnie tak, jak przewidywałem – Apple Watch to nie produkt tech, lecz fashion

Pod moimi tekstami na temat zegarka Apple była wyjątkowo gorąca dyskusja. Większość osób w miażdżących wręcz słowach krytykowała Apple Watch, nazywając go ohydnym i technologiczne zacofanym. Tymczasem ja próbowałem dowodzić, że to nie jest produkt z kategorii gadżetów technologicznych, tylko rynku ‚apparel’. Wychodzi na to, że miałem rację. Strategia Apple’a jest coraz bardziej oczywista.

Wczoraj całkiem znienacka Apple Watch pojawił się na paryskim Tygodniu Mody. Podkreślmy – mody, a nie konferencji tech typu IFA, czy CES. To i jeszcze kilka innych wydarzeń, o których za moment, dowodzi temu, że Apple Watch to nie jest produkt tech – to produkt fashion.

W Paryżu Apple Watch wystawiony został w salonie mody Colette. Nie w lokalnych Apple Store’ach, nie w jakimś innym neutralnym miejscu, tylko w znanym miejscu prezentacji nowych kolekcji modowych. Ba, show, podczas którego Apple Watch był pokazywany, nazwany został marką bardzo znanej marki modowej – Chanel Show.

Tak jak przy premierach sprzedaży nowych iPhone’ów, tak i wczoraj w Paryżu ustawiały się długie kolejki chętnych do popatrzenia na nowy produkt marki Apple, z tym że rzut oka wystarczy, aby dostrzec różnice pomiędzy oboma kolejkami – o ile po iPhone’y stoją geecy, o tyle w Paryżu zegarek przyszli zobaczyć… modowi hipsterzy.

apple watch in paris

Na pokazie obecni byli zarówno Jony Ive, jak i nowa gwiazda designu w Apple Marc Newson. Możemy się powoli przyzwyczajać do tego, że będą oni teraz przyjmowali pozycję równą znanym projektantom mody. Zresztą to już się dzieje – wczoraj większość mainstreamowych mediów pisało o tym, jak Ive z Newsonem tłumaczyli Karlowi Lagerfeldowi o co chodzi z zegarkiem Apple. Lagerfeld wydawał się być zachwycony…

Tak więc sorry, ale to nie my, komentatorzy sceny technologicznej, będziemy mieli najgłośniejsze zdanie odnośnie tego, czy Apple Watch jest brzydki, fatalny, gorszy od Gear S, czy Moto 360. Jest już pewne, że Apple uderza bowiem do zupełnie innej grupy konsumentów – takiej, która wcale nie będzie patrzyła w ten sposób i dla której marka Apple to coś więcej niż tylko ilość pamięci RAM, czy czterordzeniowy procesor.

A decyzja o sparowaniu Apple Watcha z iPhone’em wydaje się być dobrze przemyślana. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że nie tylko Apple Watch będzie potrzebował iPhone’a by być w pełni funkcjonalnym, lecz także za pomocą specjalnej aplikacji na iPhonie będzie się instalować aplikacje na Zegarku (trochę na wzór Pebble’a). W ten sposób Apple ‚wymusi’ zakup iPhone’ów także na tych, którzy byliby zainteresowani tylko zegarkiem.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement