Jechałem z Uberem. Nie bolało, ale szybko tego nie powtórzę

Artykuł/Longform 02.09.2014
Jechałem z Uberem. Nie bolało, ale szybko tego nie powtórzę

Jechałem z Uberem. Nie bolało, ale szybko tego nie powtórzę

O Uberze pisałem na łamach Spider’s Web jeszcze przed startem w Polsce tej szalenie popularnej na Zachodzie usługi. Wyjaśniałem, na czym dokładnie polega kojarzenie kierowcy z pasażerami i co odróżnia Ubera od aplikacji pozwalających zamówić przejazd klasyczną taksówką. Obiecałem też niezwłocznie przetestować aplikację mobilną, pozwalającą na zamówienie transportu. Obietnicy nie było mi dane dotrzymać, a pierwszy kurs udało mi się jednak zrealizować dopiero w miniony weekend.

Uber swoim niespodziewanym, acz długo wyczekiwanym wejściem do Polski, wstrząsnął na chwilę naszym lokalnym internetem. Wszelkiej maści early adopterzy w dniu premiery instalowali aplikację i wyczekiwali pierwszego dostępnego samochodu na mapie, a praktycznie wszystkie media w kraju zainteresowane chociaż trochę tematyką nowych technologii poświęciły startupowi w San Francisco nieco uwagi.

Ze względu na kontrowersje dotyczące Ubera i protesty taksówkarzy z całego świata firma przyciągnęła uwagę mediów

uber taxi autospot

Z perspektywy tych dwóch tygodni stwierdzam, że taksówkarze świata robią Uberowi najlepszą reklamę z możliwych. Nie pora i miejsce dziś na dywagacje, czy kierowcy kojarzeni z pasażerami za pomocą aplikacji mobilnej mogą świadczyć usługi transportowe. Sama informacja o tym, że kierowcy taksówek w europejskich stolicach w strachu przed Uberem wychodzili na ulicę w formie protestu, o rzekomych rękoczynach nie wspominając, daje klientom jasny sygnał: tym trzeba się zainteresować.

W Polsce reakcja taksówkarzy też była dość szybka. Spotkałem się z wieloma negatywnymi wypowiedziami, które deprecjonowały Ubera jako firmę kojarzącą przewoźników z pasażerami. Przedstawiciele korporacji ostrzegają, że wsiadanie do auta z nielicencjonowanym przewoźnikiem to ryzyko dla klienta. Pojawiły się też najróżniejsze deklaracje walki z Uberem na wszelkie możliwe sposoby; czytałem nawet o tym, że taksówkarze incognito rozmawiali z Uberem, by wyciągnąć informację na temat nowego konkurenta.

Potem nastąpiło zderzenie z rzeczywistością

Uber Polska 14

Środowisko taksówkarskie, kolokwialnie mówiąc, trzęsło portkami przed Uberem, co wywołało olbrzymi buzz internetowy wokół tej usługi. Okazało się jednak, że przynajmniej na razie nie mają się czego bać. Od dnia premiery dopiero raz udało mi się skorzystać z przejazdu w ramach testów aplikacji mobilnej. Wszystko dlatego, że gdy potrzebuję środka transportu, to akurat żadnego kierowcy Ubera nigdy nie ma w okolicy.

Mieszkam na przedmieściach i nawet nie łudzę się, że prędko auta Ubera pojawią się u mnie pod domem. Dzisiaj nawet kierowcy z iTaxi się nie zapuszczają w moje rejony, a taksówkami do domu tylko wracam. Problem w tym, że sprawdzałem dostępność aut Ubera w samym centrum w najróżniejszych porach tygodnia i dnia i sytuacja prezentuje się po prostu kiepsko. Nie spotkałem się z sytuacją, żeby na mapie jednocześnie było więcej, niż 2-3 samochody.

To zdecydowanie kontrastuje ze zrzutami aplikacji z miast, gdzie Uber działa już od lat.

uber-polska-zagranica

Doskonale zdaję sobie sprawę, że Uber nie zdobędzie legionu kierowców w tydzień, a teraz będzie mozolnie budował bazę użytkowników – zarówno wśród pasażerów, jak i zwłaszcza wśród kierowców. Firma ma u mnie kredyt zaufania, bo w końcu z sukcesem rozwinęła swoją sieć kierowców w znacznie większych miastach od Warszawy – zarówno w Stanach, jak i Europe.

Pytanie, jak długo zajmie Uberowi zwerbowanie kierowców i rozbudowa floty, bo bez tego ani rusz. To najważniejsze wyzwanie przed polskim przedstawicielstwem amerykańskiej firmy, ale nie jedynie. Jako zadowolony użytkownik iTaxi mam po pierwszym kursie z Uberem kilka zastrzeżeń co do samej globalnej aplikacji, a usługa też nie polubiła się zbytnio z moją kartą płatniczą.

Aplikacja Uber w praktyce mnie zaskoczyła

uber strony internetowa

Będąc jednak szczerym, to zaskoczeniem nie było do końca pozytywne. Sam proces zamawiania przejazdu, jeśli kierowca jest w pobliżu, jest uproszczony do granic możliwości. Wystarczy klika tapnięć w ekran i auto kieruje się w naszą stronę. W moim przypadku podjechało po kilku minutach zadbane Audi A4.

W trakcie oczekiwania można podejrzeć na mapie, czy kierowca zbytnio nie kluczy, podejrzeć jego imię, markę auta i ocenę innych użytkowników. Zauważyłem jednak brak w aplikacji Ubera już po rozpoczęciu kursu, który może zniechęcić do usługi wiele osób.

Uber nie podaje w trakcie drogi, ile już nabiliśmy na liczniku

uber podsumowanie kursu

Zaskoczenie, prawda? Sam byłem nieco zaskoczony, zwłaszcza jako użytkownik iTaxi przyzwyczajony do obecnego w każdym korporacyjnym pojeździe taksometru. W przypadku Ubera znamy jedynie szacunkowy koszt przejazdu (jeśli wpisaliśmy adres docelowy) lub nie znamy go wcale (jeśli np. kierujemy kierowcę z pamięci). Dopiero po zakończeniu jazdy i samego kursu aplikacja wyświetli kwotę, która zostanie pobrana z naszej karty. Z jednej strony to rozumiem: Uber chce być transparentny i nie zawracać użytkownikom głowy tym, ile będzie musiał zapłacić – wszystko ma dziać się “automagicznie”.

Pytanie, czy Polacy są na to gotowi oraz czy mieszkańcy Warszawy są na tyle zamożni, by wsiadać do Ubera i jechać nie martwiąc się o koszty? Dowiedziałem się od przewoźnika, że nie byłem jedyną osobą, która pytała o brak licznika w trakcie jazdy. Użytkownicy taksówek po przesiadce do Ubera mogą przez to poczuć się zagubieni. Co prawda Uber obiecuje, że przekrętów nie będzie, a pod koniec kursu dostajemy maila z podsumowaniem, a na stronie w ustawieniach konta zawsze jest możliwość podejrzenia trasy offline. Jeśli kierowca nie wybrał najkrótszej trasy, możemy złożyć reklamację.

Mam też problem z tymi nieszczęsnymi płatnościami

uber metody płatności

Jak wspominałem w poprzednich materiałach dotyczących amerykańskiego startupu łączącego przewoźników z pasażerami, twórcy usługi opierają ją o karty kredytowe i automatyczne, bezgotówkowe rozliczanie płatności. To rozwiązanie sprawdziło się w Zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych.

W Polsce nacisk na karty kredytowe może sprawić, że Uber stanie się drugim eBayem. Polacy może mają karty kredytowe, ale boją podawać się ich dane w sieci takim firmom jak Allegro, Apple i Google, a co tutaj mówić o startupie z San Francisco? Nadal jesteśmy jako naród przywiązani do bramek przelewowych i SMS-ów Premium.

Problem pojawia się też przy wykorzystaniu popularnych kart prepaid

uber problem aplikacja ios

Po zakończonym dziewiczym rejsie z Uberem przy próbie realizacji kolejnego kursu następnego dnia system… zablokował moje konto. Nie mogłem skorzystać z aplikacji i strony internetowej, konieczny był kontakt z supportem, a jedyny komunikat, który pojawił się zaledwie raz przez chwilę, dotyczył problemu z akceptacją przez aplikację karty prepaid. Zamówienie auta z wykorzystaniem drugiej podpiętej karty (debetowa, wypukła) nie było przez to możliwe, a mi nie pozostało nic innego jak skorzystać z iTaxi lub oferty ZTM.

Problem wystąpił w sobotę, a dostęp do konta odzyskałem dopiero w poniedziałek. Otrzymałem przy tym informację, że system Ubera faktycznie nie przepuszcza przez weryfikację prepaidowych kart, bo mogłoby to prowadzić do nadużyć. Szkoda, bo z tej karty korzystam praktycznie wszędzie w sieci, ale też rozumiem obawy Ubera, że pierwszy lepszy cwaniak będzie realizował kursy za darmo i zakładał co chwila nowe konto. Sam teraz podpiąłem do konta kartę debetową i mam nadzieję, że ona będzie współgrać z Uberem należycie. Jeśli nie, to nie pozostanie mi nic innego jak wyrobić (tak naprawdę niepotrzebną mi) kredytówkę lub… pożegnać się z Uberem.

Jestem przekonany, że miną jeszcze długie miesiące, zanim Uber będzie w stanie konkurować z iTaxi i myTaxi na polskim rynku

uber w polsce 4

Nie mówię tu o cenach, które są w gruncie rzeczy atrakcyjne (1,40 zł za kilometr i 0,25 za minutę niezależnie od pory dni i nocy), nie mówię nawet o metodach płatności, bo wyrobienie karty kredytowej to nie problem, tylko o dostępności aut i wielkości floty. Osoba szukająca szybkiego transportu z punktu A do B jeśli raz, drugi i trzeci zobaczy w Uberze gołą mapę, szybko zrezygnuje z “pomocy” nowoczesnego amerykańskiego startupu, by znów machać ręką na przejeżdżające auta, szukać okolicznych postojów taksówek lub dzwonić na infolinię wybranej korporacji.

Powiedzmy sobie szczerze: na dzień dzisiejszy Uber jest ciekawostką, a moim pierwszym wyborem gdy szukam transportu jest nadal iTaxi. Żałuję też, że Uber nie wystartował u nas od razu z usługą UberTaxi, która działa w innych państwach. Dzięki temu nie tylko “niedzielni kierowcy”, ale też licencjonowani taksówkarze z korporacji mogliby na swoją deskę rozdzielczą przyczepić trzeciego smartfona i odbierać klientów korzystających z iTaxi, MyTaxi i Ubera jednocześnie. Dla pasażerów byłaby to najbardziej komfortowa sytuacja z możliwych, mogłoby wyeliminować problem protestujących taksówkarzy i… braku aut w okolicy na starcie.

Uber Polska 06

Ciekaw też jestem, kiedy poszerzone zostanie portfolio metod płatności. Wystarczyłoby wprowadzić coś na kształt kart podarunkowych, które pozwoliłyby na zwiększanie limitu kredytów na koncie. W niektórych krajach Uber obsługuje też PayPal, więc dlaczego nie dodać obsługi tego systemu u nas lub np. polskiego PayU? Mimo wspomnianych wad nie skreślam jednak Ubera całkowicie i daję mu rok na rozkręcenie się. Z chęcią sprawdzę, jak ta usługa radzi sobie w Berlinie podczas nadchodzących targów IFA 2014, które będę wraz z kolegami z redakcji relacjonował dla Was na łamach Spider’s Web.

Liczę na to, że na tamtym rynku zdążyła się ona rozwinąć nieco lepiej, niż u nas.

Dołącz do dyskusji