Nie kupuj lustrzanki, nie kupuj bezlusterkowca. Zamiast tego kup kompakt

Felieton/Foto 22.09.2014
Nie kupuj lustrzanki, nie kupuj bezlusterkowca. Zamiast tego kup kompakt

Nie kupuj lustrzanki, nie kupuj bezlusterkowca. Zamiast tego kup kompakt

Photokina 2014 już za nami. Te najważniejsze targi fotograficzne odbywają się co dwa lata i zawsze dyktują kierunek rozwoju całej branży foto. Tym razem targi zostawiają jasne przesłanie – czekają nas duże zmiany. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy będą to zmiany na lepsze.

Na przestrzeni ostatnich lat to właśnie targi Photokina były motorem napędowym całej branży foto. Z perspektywy czasu widać jaki wpływ na rynek miały poprzednie edycje imprezy.

Czas zmian to Photokina 2010 – do lustrzanek dołączają bezlusterkowce

Poznaliśmy wtedy cyfrowe średnie formaty od Pentaksa i Hasselblada, bardzo udaną lustrzankę Nikon D7000, mocno okrojonego Canona EOS 60D, świetnego Pentaksa K-5, i ostatnie tchnienie systemu 4/3, czyli Olympusa E-5. Tak wyglądała wówczas półka lustrzanek, która miała bardzo silną pozycję.

Jednak już wtedy zaczynał kiełkować rynek bezlusterkowców: Panasonic pokazał ikoniczny model Lumix GH2, który do dziś jest w torbie wielu filmowców. Sony co prawda wystartowało z pierwszymi w historii Neksami pół roku przed Photokiną 2010, ale to właśnie na tych targach w 2010 roku poznaliśmy plany rozwoju systemu NEX. Podobnie było w przypadku Samsunga, który na jesiennej Photokinie pokazał udany model NX100.

Fuji X100s

Na półce kompaktów panowała nieziemska nuda z dziesiątkami identycznych propozycji. Aż pojawił się ten pierwszy rodzynek, który rozpalił wyobraźnię fotografów. Mowa o pierwszym kompakcie z matrycą przeniesioną wprost z lustrzanek – FujiFilm X100 (tak, ten aparat ma już cztery lata!). To był moment przełomowy, który uzmysłowił wszystkim, że duże matryce w małych korpusach są przyszłością.

Photokina 2012 – mocna pozycja bezlusterkowców

Photokina 2012 stała pod znakiem pełnej klatki. Canon i Nikon pokazali długo oczekiwane „pełnoklatkowe lustrzanki dla mas”, czyli odpowiednio modele EOS 6D i D600. Na dokładkę Sony zaprezentowało nową pełną klatkę dla profesjonalistów, model A99. Gdybym miał wskazać największego przegranego, byłby nim Pentax. Ta wierna ideałom firma pokazała dwie lustrzanki APS-C: K-5 II i K-5 IIs, ale w ich przypadku trudno mówić o jakimkolwiek przełomie. Szczególnie, gdy najbliżsi konkurenci autentycznie szokowali.

Z kolei w 2012 roku półka bezlusterkowców rozpychała się na rynku foto coraz mocniej. Na Photokinie 2012 zadebiutowały fantastyczne konstrukcje, które do dziś są świetnymi aparatami: Sony Nex 6, FujiFilm X-E1, Panasonic Lumix GH3, czy kilka udanych Olympusów. W końcu zaczęły się pojawiać pierwsze sensowne obiektywy do bezlusterkowców. Na tej półce Pentax także nie wytrzymał konkurencji, pokazując bezlusterkowego potworka pt. Q10.

Sony-RX1R

A rynek kompaktów? Nudy! Dziesiątki propozycji z cyklu kopiuj-wklej, z mniej lub bardziej zaawansowanymi funkcjami. Do momentu kiedy nagle Sony zrzuciło prawdziwą bombę – kompakt RX1, wyposażony w matrycę z pełną klatką. Tak jak dwa lata wcześniej FujiFilm X100 zawładnął wyobraźnią wielu osób, tak Sony RX1 w 2012 roku zapierał dech wszystkim fotografom (i zapiera go do dziś). Była to prawdziwa innowacja i wielki przełom na rynku foto. Co ciekawe, tym innowatorem ponownie był aparat kompaktowy.

Photokina 2014 – wyobraźnię rozpalają kompakty

Właśnie zakończyliśmy Photokinę 2014. W tym roku także pojawiło się sporo ciekawych bezlusterkowców i kilka kontrowersyjnych lustrzanek, jednak to nie te urządzenia grały pierwsze skrzypce. Photokina 2014 stała pod znakiem kompaktów. Na poprzednich edycjach rewolucyjne kompakty były jedynie najsmaczniejszymi rodzynkami, natomiast w tym roku można uznać, że ten segment stanowił trzon zmian.

canon g7 x

Obok kompaktów takich jak Canon G7 X i Panasonic Lumix LX100 trudno przejść obojętnie. Co więcej, zaczyna pojawiać się zupełnie nowy pomysł na naprawdę duże matryce foto montowane w smartfonach, tak jak ma to miejsce w Lumiksie CM1.

I to jest właśnie kierunek zmian – nie lustrzanki, nie bezlusterkowce, a bardzo zaawansowane kompakty

Jeszcze do niedawna uważałem, że podział na rynku jest prosty:

  • lustrzanki dla zawodowców, którzy na fotografii zarabiają (czyli dla osób, które wymagają od sprzętu bezwzględnej niezawodności, solidności i szybkości działania),
  • bezlusterkowce dla pasjonatów chcących eksperymentować (np. poprzez podłączanie tanich szkieł manualnych),
  • kompakty i smartfony dla całej reszty (do zdjęć pt. „tu byłem”, selfie’ków i innych mało wymagających kadrów).

Premiery nowych zaawansowanych kompaktów wywracają ten porządek do góry nogami, a w zasadzie… poddają w wątpliwość istnienie bezlusterkowców, którym do tej pory bardzo mocno kibicowałem. Nowe kompakty sprawiają, że w obecnym świecie foto zupełnie przesuwają się akcenty.

panasonic-lumix-lx100-2

Powiedzmy sobie szczerze – aparat, który ma dużą matrycę (APS-C lub 1”), uniwersalny zoom (ekwiwalent ok. 24-100 mm), dobre światło (f/1.8-2.8), a do tego świetne osiągi na wysokich czułościach ISO, jest w stanie pokryć jakieś 90% fotograficznych potrzeb większości pasjonatów fotografii.

Wyłączam grupę fotografów zawodowych, bo to zupełnie inna kategoria. Natomiast na półkach tzw. entry-level, czy też pro-sumer sytuacja ulega gwałtownej zmianie. Na razie tego typu kompakty mają jedną, zasadniczą wadę – cenę na poziomie 3-4 tys. zł, jednak jej spadek to tylko kwestia czasu. Jestem pewien, że na wielu forach fotograficznych do sztandarowego pytania „a właściwie po co ci lustrzanka”, dołączy niedługo pytanie o zasadność zakupu bezlusterkowca.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement