Nabijam się z nowych iPhone’ów, bo to zdrowe

Felieton/Technologie 25.09.2014
Nabijam się z nowych iPhone’ów, bo to zdrowe

Nabijam się z nowych iPhone’ów, bo to zdrowe

Wybaczcie, ale mam prawo nabijać się z nowych iPhone’ów. Nieważne, jak bardzo fani się oburzają cała otoczka wokół premiery tych urządzeń i tego, jak są traktowane usprawiedliwia każdą satyryczną czy krytyczną wypowiedź. A to, że iPhone’y 6 Plus zginają się nieplanowanie pokazuje, że nabijać jest się z czego.

Według mnie nowe iPhone’y są brzydkie. Przy premierze Samsunga Galaxy S 3 mówiono i śmiano się, że wygląda jak mydelniczka. Przepraszam bardzo, ale jeśli Galaxy S 3-5 wyglądają jak mydelniczki, to iPhone’y 6 i 6 Plus są ubermydelniczami. Bez smaku, klasy i wyczucia. 6 Plus ma nienaturalnie szerokie ramki na górze i na dole, przez co jest dłuższy od praktycznie każdego innego smartfonu z ekranem 5,5 cala. Poza tym wygląda na większy, niż przeciętne 5,5-calowce. Bo, umówmy się, 5,5 cala to przy obecnych standardach nie jest wcale aż tak dużo.

Nie dziwcie się, że dla niefanów Apple cały cyrk z przedstawieniem i wprowadzeniem do sprzedaży nowych, większych iPhone’ów jest po prostu śmieszny

Wielu z nas używa już urządzeń z dużymi ekranami od kilku lat, a jako właścicielka Note’a, która często korzysta z rysika i dodatkowych funkcji dostosowanych do dużego ekranu, takich jak współdzielenie aplikacji czy możliwość pomniejszenia wyświetlanego obrazu, gdy chce się korzystać wygodnie z Note’a jedną dłonią, mam pełne prawo parsknąć śmiechem na gest ściągania aplikacji w dół żeby dosięgnąć przycisków.

iPhone-6-SpidersWeb-81

Zwłaszcza, że wszystko przedstawiane jest w formie innowacji – och, Apple wyważył otwarte drzwi! Tym bardziej, że najzagorzalsi Applefani wciąż nie widzą, że Apple od dłuższego czasu nie tworzy innowacji, tylko idzie drogą, którą przetarli już inni. Przecież gdyby nie Samsung, nie wiadomo czy phablety by się przyjęły. A Apple kopiuje i powiększa ekrany, nadrabiając dystans do tych, którzy dziś wyznaczają trendy.

Bycie fanem Apple’a każe bronić nawet wyginających się iPhone’ów 6 Plus. Nie wiem, czy wyginają się przy normalnym noszeniu w kieszeni, ale się wyginają. Porównanie z Note’em 3 pokazuje dobitnie, że można zrobić smartfona, który się nie zgina i nie odkształca. Nie jest on aluminiowy, to fakt, ale coś za coś. Nie ma smartfona idealnego i nawet iPhone nim nie jest. iPhone wyginający się od trzymania w kieszeni to tragedia dla tych, którzy zapłacili za niego sporo pieniędzy i niezły powód do żartów dla reszty. Po prostu.

Żartuję z tego, że Apple zaktualizował iOS i przestały działać połączenia telefoniczne, bo przecież ze smartfonów się nie dzwoni, o co chodzi użytkownikom?

Bawi mnie to, że jeszcze trzy lata temu fanboje Apple’a przygotowywali grafiki udowadniające, że ekran 3,5 cala jest idealny i wszystko, co większe jest niemożliwe do używania jedną dłonią. Na wykresach przedstawiali zasięg przeciętnego kciuka, wyliczali wszystko bardzo precyzyjnie. Potem kciuki urosły do 4 cali, teraz do 4,7 i 5,5. Magia albo szybka ewolucja.

Śmieszne jest też to, że kiedyś utyskiwali na Androida i to, że potrafi choćby współdzielić treści pomiędzy aplikacjami – to niepotrzebne i niebezpieczne – wymienialne klawiatury czy to, że ma belkę powiadomień. Dziś wiadomo, że to były świetne, zgapione potem przez praktycznie wszystkich, łącznie z Apple’em, rozwiązania.

iPhone-6-SpidersWeb-10

Mam także prawo nabijać się z tego, że nowe BlackBerry Passport wygląda jak cegła. Albo z tego, że Samsung robi tysiąc wersji smartfonów Galaxy i nikt, kto ma chociaż trochę życia, nie jest w stanie za tym nadążyć. Albo z Microsoftu i jego niezdecydowania odnośnie marek i niekonsekwencji w rozwoju.

Ironia jest bardzo potrzebna w tym nowym świecie technologii. Przecież nawet jeśli elektronika zmienia sposób, w jaki żyjemy i wchodzimy w interakcje z całym światem nie znaczy to, że nie wolno spojrzeć na to wszystko z dystansem. Problem w tym, że Apple jako jedyny masowy producent elektroniki stworzył wokół siebie aż taką filozofię i rzeszę fanów, którzy są gotowi bronić go do upadłego.

To po prostu zabawne. I trochę przerażające.

Dołącz do dyskusji

Advertisement