Jak zamienić urządzenie z Windows 8.1 w cegłę? Spróbuj je sprzedać…

Jak zamienić urządzenie z Windows 8.1 w cegłę? Spróbuj je sprzedać…

Jak zamienić urządzenie z Windows 8.1 w cegłę? Spróbuj je sprzedać…

Na moim komputerze zepsuł się Windows. Problem był względnie drobny, ale irytujący. Mając w ostatni weekend nadmiar wolnego czasu, postawiłem na tradycyjną metodę „na formata”. I w ten oto sposób straciłem pół weekendu na walkę z komputerem.

Jestem bardzo zadowolonym użytkownikiem komputera Surface Pro i systemu Windows. Jednak nawet najlepsze rzeczy, szczególnie w informatyce, od czasu do czasu odmawiają posłuszeństwa. Miałem, muszę przyznać, wielki fart do swoich komputerów i tych, którymi się opiekuję (rodzina, bliscy). Ostatni raz jak byłem zmuszony do „formata” komputera z powodu awarii było to za czasów Windows Vista. Wiem, że w środowisku informatycznym zabrzmi to jak oderwana od rzeczywistości herezja, ale cenię sobie Windows, na bazie >własnych doświadczeń<, między innymi za niezawodność. Wróćmy jednak do historii.

Otóż stało mi się coś przedziwnego z aplikacjami ze Sklepu Windows i to też tylko niektórymi (a konkretniej: tymi od Microsoftu). Szczegóły, by nie zanudzać, opisałem tu, prosząc Microsoft Community o pomoc. Z problemem zdecydowanie dało się żyć, ale był on dość irytujący. Miałem wolną sobotę, postanowiłem więc, że przywrócę mojego Surface Pro do ustawień fabrycznych (a więc przywrócenie komputera do stanu w momencie zakupu, „goły” Windows bez aktualizacji). Komputer Microsoftu, system Microsoftu, modyfikacji brak, higiena systemu prowadzona przeze mnie wzorowo. To powinna być bułka z masłem i formalność.

Byłoby pięknie, gdybym bezczelnie nie zaktualizował systemu do wersji 8.1

Surface Pro był sprzedawany z Windows 8 i takiego dostałem ja. W międzyczasie, jak nietrudno się domyślić, zaktualizowałem system do wersji 8.1. Popełniłem wielki i kardynalny błąd (tak, to sarkazm). Okazuje się bowiem, że wykonanie tej aktualizacji powoduje problemy z systemowym mechanizmem przywracania systemu do ustawień fabrycznych. Osoby, które kupiły swoje urządzenie z Windows 8.1 już preinstalowanym, powinny być bezpieczne. Osoby, które wykonały aktualizację… będą miały problem. I nie są to jednostkowe przypadki a reguła.

Ja jednak o tym nie wiedziałem. I w momencie, w którym proces przywracania do ustawień fabrycznych osiągnął 70 procent, zostałem poinformowany o błędzie procedury. Zostałem z partycją recovery, do której nie mam jak się dobrać i wyczyszczonym do cna systemowym dyskiem SSD.

Zamiast "rozpocznij" powinno być "I want to play a game..."
Zamiast “rozpocznij” powinno być “I want to play a game…”

Gdybym nie miał Surface’a Pro, rozwiązań byłoby kilka (o czym się dowiedziałem szukając pomocy w wyszukiwarkach internetowych). Po pierwsze, do większości komputerów innych producentów dokładana jest naklejka z certyfikatem i kluczem produktu. Surface Pro posiada sam certyfikat, „bo przecież to komputer Microsoftu i licencja jest wszyta w oprogramowanie układowe”. Po drugie, większość innych komputerów posiada w swoim BIOS/UEFI funkcję przywracania systemu z partycji recovery i ona działa nawet, jak ta wszyta w Windows ulegnie opisanej wyżej awarii (co potwierdzają internauci, którzy również mieli ten problem). Surface Pro to przecież komputer Microsoftu, więc jego UEFI pozwala tylko na włączenie / wyłączenie modułu TPM i mechanizmu secure boot i nie dubluje funkcji WSMW (Wspaniałego Systemu Microsoft Windows). Oznacza to więc, że nawet do licencji na Windows straciłem dostęp.

Próbowałem wielu rzeczy (wiersz poleceń wciąż działał), by ożywić mojego Surface’a Pro. Niestety, wszystkie moje pomysły nie odniosły jakiegokolwiek rezultatu. Pozostały mi więc dwa rozwiązania: wysłać komputer do USA na gwarancję (ponoć wymieniają od ręki) i babrać się z cłami i paczkami, że o utracie na wiele dni głównego komputera nie wspomnę, albo ową absurdalną sytuację rozwiązać absurdalnym rozwiązaniem:

Surface Pro i Windows z torrentów

Postanowiłem więc pobrać system Windows z sieci P2P. Uznałem, że skoro i tak o legalności zainstalowanego oprogramowania decyduje licencja (a tę przecież mam!), to Wielki Bill Gates w Trójcy Ballmera i Nadelli Prawdziwy mi to przebaczy. Niestety, nie przewidziałem kolejnych trudności. Pierwszym z nich było zmuszenie Surface’a Pro do rozruchu z pendrive’a. Jak się okazuje, metoda opisana w instrukcji (po prostu przytrzymaj przycisk VOL_DOWN podczas rozruchu) nie działa. Pendrive musi być odpowiednio przygotowany (system pików FAT32 zamiast tworzony przez microsoftowe (sic!) narzędzie NTFS oraz ręcznie wklepany, raz jeszcze, bootsector) a w trybie serwisowym trzeba najpierw wprowadzić komputer w tryb bootowania z pendrive’a z wyjętym (sic!) pendrivem i dopiero jak go nie znajdzie kazać mu się uruchomić na nowo i tym razem włożyć pena w port USB. Zanim do tego doszedłem, przygotowywałem owego pena na kilka różnych sposobów, za każdym razem tracąc jakieś 20 minut (akurat dostępny pod ręką pen okazał się demonem niewydajności).

pirate_angel
Źródło: theoatmeal.com/comics/game_of_thrones

I to byłby wesoły koniec tej frustrującej historii, gdyby nie… problem z aktywacją. Mimo zastosowania właściwej, identycznej dystrybucji Windows co ta, z którą Surface był sprzedawany (wersja x64 Pro, OEM, angielska, brakowało tylko paczki sterowników Surface’a i ustawień konfiguracyjnych dopasowanych pod ten sprzęt), odzyskania po reinstalacji systemu właściwego klucza z UEFI komputera (polecam aplikację JellyBean KeyFinder, tylko uważajcie przy instalacji, będzie wam próbowała wcisnąć crapware, na szczęście można z niego zrezygnować) otrzymywałem błąd activation error.

Miarka się przebrała.

Szybki rekonesans na The Pirate Bay i zdobyłem narzędzie KMS Pico, które oszukało system, że jest już aktywowany. Nie jestem z tego dumny, ani nie piszę tego w celu pochwalenia się czymkolwiek, bo nie ma czym. I by rozwiać wszelkie wątpliwości: nie jest to legalne, mimo iż posiadam licencję na Windows. Według polskiego prawa samo posiadanie programów typu crack, nawet jeżeli się ich nie wykorzystuje, nie jest legalne. Ale nic poza powyższym mi nie pozostało, poza odesłaniem komputera za ocean.

surface pro
Taki fajny… dopóki się nie popsuje

Doszło więc do absurdu, w którym mam komputer Microsoftu sprzedawany z systemem Microsoftu, mam na ów system licencję a aktualnie pisze ten tekst z Windowsa z torrentów aktywowanego „na lewo”.

To kto chce sprzedać swój komputer?

Ktoś mógłby pomyśleć, że przecież mało kto miał tak dziwną sytuację jak ja. Otóż: nie. Stare komputery zamiast lądować na śmietniku najczęściej trafiają w ręce naszych bliskich lub są sprzedawane. A by móc komputer oddać / sprzedać, trzeba wyczyścić go ze swoich danych, a więc przywrócić go do stanu fabrycznego.

Każdy jeden posiadacz komputera sprzedawanego z Windows 8, który został zaktualizowany do Windows 8.1, napotka ten problem (a przynajmniej tak twierdzi bardzo duża liczba internautów, którzy mieli podobną historię). Czeka ich albo wycieczka do BIOS-u (jeżeli masz Della, HP lub innych producentów, którzy funkcję recovery tam zaimplementowali), albo zgrzytanie zębami i szukanie nośnika z Windows.

Nie, to nie jest dla mnie powód do przesiadki na inną platformę. Z produktami konkurencji mam jeszcze więcej zgrzytów. Nie zmienia to jednak faktu, że tak oczywista wada sztandarowego komputera firmy Microsoft i sztandarowego produktu, jakim jest Windows, jest, delikatnie rzecz ujmując, kompromitująca.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji