Zarobił 1 mln dol., nie płaci podatków a zimę spędza w Tajlandii – takie jest życie Grzegorza ‚DaWarsaw’ Mikielewicza, zawodowego gracza w pokera

Artykuł/Technologie 25.09.2014
Zarobił 1 mln dol., nie płaci podatków a zimę spędza w Tajlandii – takie jest życie Grzegorza ‚DaWarsaw’ Mikielewicza, zawodowego gracza w pokera

Zarobił 1 mln dol., nie płaci podatków a zimę spędza w Tajlandii – takie jest życie Grzegorza ‚DaWarsaw’ Mikielewicza, zawodowego gracza w pokera

Spotykamy się w luksusowej kawalerce na warszawskim Wilanowie. Jest 13:15, a w mieszkaniu panuje półmrok, wszystkie rolety są szczelnie pozaciągane. W centralnym miejscu, na stole stoją dwa potężne monitory. Obok wielki wygodny fotel. To miejsce pracy Grzegorza ‚DaWarsaw’ Mikielewicza.

Przemysław Pająk, Spider’s Web: Powiedz mi proszę, czym się zajmujesz w życiu?

Grzegorz ‚DaWarsaw’ Mikielewicz: Siedzę w domu przed komputerem i gram w pokera tyle czasu ile zapragnę.

Hm, brzmi ciekawie… Rozumiem jednak, że poker to twoja normalna praca.

Tak, od 10 lat moim wyłącznym źródłem dochodu jest poker. Nie są to jednak tylko wygrane z pokera. To też rzeczy około-pokerowe, czyli marketing, organizacja turniejów, prowadzenie szkoleń. Wszystko to jednak jest związane z pokerem.

Jak wygląda twój dzień roboczy?

Idealny dzień pracy to taki, w którym gram 3 sesje po 2,5 godziny, co przekłada się na 8 do 10 tys. rąk, czyli rozdań.

I ile dziennie wygrywasz?

Różnie bywa. Nie jest tak, że mówię sobie: ok, dzisiaj muszę wygrać 200 dol. Większość graczy, w tym ja, sprawdza swoje wyniki nie częściej niż raz na tydzień. Bo tu nie o to chodzi. Ważne, by podejmować poprawne decyzje. Właśnie w tym gracze zawodowi są lepsi od amatorów. Podejmują lepsze decyzje i w dłuższym ujęciu czasowym na tym zarabiają.

Ty grasz codziennie?

Chętnie bym grał codziennie, ale ostatnio trochę stopuję. Można powiedzieć, że mam 4, 5 dni roboczych. Dużo czasu spędzam na odskoczniach od pokera. Pójdę na pół dnia do parku, do kina. Grywam w golfa. Jak gdzieś jadę na turniej, jak chociażby ostatnio do Barcelony, to przy okazji zwiedzam miasto. Nie jest więc tak, jak niektórzy myślą, że nie mam życia poza komputerem i pokerem.

Jednak turnieje online odbywają się non-stop.

Aktualnie odbywa się seria World Championship of Online Poker. To taki odpowiednik turniejów World Series of Poker, które rozgrywane są w Las Vegas. W ramach tych mistrzostw jest 65 turniejów rozgrywanych na przestrzeni 3 tygodni. Ja wybieram sobie te, w których chcę uczestniczyć w zależności od wysokości wpisowego oraz odmiany turnieju. Turnieje odbywają się o danej godzinie i wiadomo ile będą trwały. Na przykład ten, w którym aktualnie gram (przyp. red. podczas rozmowy Grzegorz gra na kilku stołach) będzie trwał przez 12 godzin pierwszego dnia.

I będziesz grał non-stop przez 12 godzin z rzędu?

W turniejach są pięciominutowe przerwy co 55 minut.

Nie brzmi zachęcająco…

Granie turniejów rzeczywiście jest nieco trudniejsze niż granie gier cashowych, w których gram na co dzień. W nich mogę sobie zrobić przerwę w każdej chwili.

DaWarsaw w pracy
DaWarsaw w pracy

Co to są gry cashowe?

To gry na normalne pieniądze, a nie turniejowe żetony. Każdy gracz wchodzi na stół mając powiedzmy 100 dolarów. Kto przegra może się dokupić wpłacając kolejne pieniądze. Kto wygra może odejść od stołu i nie grać dalej. W turniejach z kolei gra się dotąd, aż straci się wszystkie turniejowe żetony lub go wygra.

Na jakie stawki grywasz?

Najczęściej gram na stołach z wpisowym 100 dolarów. Teraz po ostatnich dobrych wynikach wchodzę też na stoły, gdzie wpłacam 200 dolarów wpisowego.

Jakie są wtedy wygrane?

Nie ma stałych kwot. To nie turnieje. W turniejach też można wygrać od kilkuset do kilkuset tysięcy dolarów (zależy od wpisowego). Na stołach cashowych nigdy nie wiadomo jaką kwotę można wygrać. To zależy od tego z kim się gra, ile czasu się gra. Ja gram na 8 specjalnych stołach równocześnie, które są w zasadzie odpowiednikiem 20 normalnych stołów. Tu chodzi o ilość. Jeśli ja gram 10 tys. rozdań dziennie, to może być tak, że na jednym stole przegram 300 dol., na innych wygram 400, a jeszcze na innych będę na 0. Chodzi o to, żeby być do przodu na przestrzeni dużej liczby rozdań.

Uciekasz od odpowiedzi. Ile można wygrać grając zawodowo w pokera jak ty?

Pokażę ci coś. Oto baza danych moich gier od maja. Rozegrałem w tym czasie 425 tys. rozdań i wygrałem ok 20 tys. dolarów, choć pamiętajmy, że to są wygrane tylko na stołach cashowych. Do tego dochodzą wygrane turniejowe. Serwis pokerowy oferuje mi również zwrot prowizji – im więcej rozdań się gra, tym lepszy ma się status i tym większy może być zwrot prowizji. To 20 tysięcy to zarobek całkowity.

To ile dodatkowo wygrywasz w turniejach online?

Ostatnio wygrałem 5 tys., innym razem niedawno 3,5 tys. dol. Obydwa wyniki w ramach serii WCOOP.

DaWarsaw w pracy
DaWarsaw w pracy

Jesteś jednym z najlepiej zarabiających Polaków zajmujących się zawodową grą w pokera, prawda?

Oj, raczej nie. Są gracze, którzy grają na takich stawkach, że tego typu zarobki co ja osiągają w jeden dzień. Mamy graczy w Polsce, którzy grają w naprawdę najwyższych grach cashowych, o najwyższych wpisowych. Mamy rewelacyjnych turniejowców.

To jak się oceniasz na tle kolegów?

Wydaje mi się, że jestem trochę ponad przeciętną. Nadrabiam liczbą rozdań i tym, że traktuję to poważnie, jako pracę. Jestem pewnie w setce najlepszych polskich graczy pokerowych. W moim przypadku ważniejsze jest jednak to, że robię to od 10 lat i jestem doświadczonym graczem. Cały czas jestem się w stanie z tego utrzymywać na niezłym poziomie. To pewnie unikatowe.

Ty traktujesz to zawodowo, jednak w Polsce poker nie jest legalny.

Jest ustawa, która teoretycznie zakazuje gry w pokera w sieci.

No właśnie, a ty grasz. Łamiesz prawo?

Polska ustawa zakazuje gry w sieci, ale jak już stwierdził niejeden sąd, ta ustawa jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej. Firma, na której platformie gram jest legalnym podmiotem zarejestrowanym w Wielkiej Brytanii, działa legalnie na terenie Unii. Polskie prawo w mojej opinii jest martwe. Gdyby ktoś chciałby go egzekwować w takim kształcie w jakim jest teraz, to jestem pewien, że sprawa doszłaby do Trybunału Europejskiego, w którym legalność tej ustawy zostałaby na 100 proc zakwestionowana. Nie sądzę więc, żeby komukolwiek z Polski chciałoby się tym zajmować, szczególnie, że nikomu krzywdy nie robię.

Jednak mieszkasz w Polsce i nie składasz się na funkcjonowanie naszego państwa.

Nie, ale na pewno przyczyniam się do jego rozwoju. Wydaję tu sporo pieniędzy.

Nie możesz sobie tu jednak kupić mieszkania, bo urząd skarbowy zapyta skąd je masz.

To prawda. Sytuację zmieniłaby duża wygrana w turnieju na żywo, takie wygrane są legalne.

Miałeś kiedyś jakieś problemy z polskimi urzędnikami?

Nie, nigdy.

Ostatnio słyszeliśmy o sprawie, gdy urząd celny ścigał człowieka, który sobie zrobił zdjęcie na Facebooku na tle ruletki. To takich ludzi ścigają, a zawodowych graczy nie?

Ciężko mi sobie wyobrazić jakby to miało wyglądać. Że jak – przychodzi do mnie jakiś przedstawiciel urzędu skarbowego i mówi: pan tu sobie gra w pokera w internecie, mamy nakaz od sądu, który pozwala nam zająć pana komputer? Wydaje mi się, że głównym powodem, dla którego nic takiego się nie dzieje jest to, że większość urzędników zdaje sobie sprawę z tego, że prawo polskie jest w tym względzie niezgodne z prawem unijnym. Pamiętam zresztą jedną taką sprawę tuż po wprowadzeniu głośnej ustawy antyhazardowej, kiedy podczas transmisji konkursu skoków narciarskich w Zakopanem pokazywana była wielka reklama bet-at-home, który jest sponsorem tego sportu. Ktoś wtedy wniósł sprawę do sądu, trwało to chyba z dwa lata i na końcu sąd stwierdził, że zawiesza jej rozpatrywanie do czasu wyjaśnienia czy ta ustawa jest zgodna z prawem unijnym.

Jak według ciebie powinien wyglądać status prawny pokera w Polsce?

Poker powinien móc normalnie funkcjonować w Polsce, powinny być tu legalnie zarejestrowane podmioty i odprowadzać u nas podatki z prowizji, którą pobiera za grę. Stowarzyszenie Wolny Poker ma gotowy projekt ustawy.

Wyjaśnijmy może fundamentalną sprawę: czy taki poker, w który ty grasz to jest hazard, sport, czy gra?

Unikałbym nazywanie pokera sportem. Mnie sport kojarzy się z piłką nożną, czy koszykówką. Dla mnie poker to przede wszystkim gra umysłowa z elementem losowym.

Czyli jednak, jak duży jest ten element losowy?

Ostatnio były robione badania na bazie ponad 1 mld rozdań pokerowych, które analizowano pod każdym możliwym kątem. Sprawdzano kiedy wygrywa najlepszy układ kart oraz kiedy w ogóle dochodzi do ich pokazania. Wyobraź sobie, że w zaledwie ok 20-paru procent rozdań w ogóle dochodzi do pokazania kart w rozdaniu. W pozostałych 70-paru procentach wygrywa gracz, który w jakimś momencie wygoni innego z rozdania. Nie ma więc tu w ogóle mowy o elemencie losowym, bo nie wiemy przecież jakie gracze mieli karty. Mało tego – z tych 20 proc. rąk, kiedy doszło do pokazania kart, tylko w połowie sytuacji wygrał najlepszy układ rozdanych na początku kart. Reasumując, według tych badań około 13 proc. pokera to element losowy. Przyznasz, że to niewiele.

Czyli można powiedzieć, że poker jest jak scrabble?

Dobry przykład. Jest dokładnie tak samo. W scrabble też trochę zależy od tego, co dostaniesz losowo z puli. Jednak dobry gracz i ze słabymi literami świetnie sobie poradzi, szczególnie w dłuższej perspektywie czasowej.

Każdy może zostać zawodowym pokerzystą?

Do pokera potrzeba odpowiednich umiejętności matematycznych i analitycznych, lecz najważniejszy jest odpowiedni charakter. Trzeba być bardzo zdyscyplinowanym, cierpliwym, trzeba umieć wyłączyć ego z gry.

Co to znaczy wyłączyć ego z gry?

Jest wielu graczy w stylu: ja tu mu zaraz pokażę, przecież jestem od niego lepszy. To są gracze, którzy włączają ego i emocje w grę. Oni nie osiągną sukcesu.

Ty się w ogóle nie emocjonujesz grając? Nie podniecają cię wysokie wygrane, nie wkurzają przegrane?

Nie. Mogę mieć dzień, w którym rozegram ponad 10 tys rozdań i będę na koniec na minus 500 dolarów, lecz wciąż będę zadowolony ze swojej gry. Będę czuł, że podejmowałem dobre decyzje, natomiast sytuacje na stołach układały się na moją niekorzyść. Najważniejszą rzeczą w zawodowym pokerze jest zaufanie do własnej długodystansowej strategii i umiejętności.

Czyli ty de facto jesteś pewien, że w długiej perspektywie czasu zawsze wygrywasz.

Gra się rozwija cały czas. Gracze stają się coraz lepsi. Mają dostęp do programów statystycznych, filmów szkoleniowych. Są gracze, którzy na najwyższych stawkach wdrażają nowe strategie, nowe pomysły, które potem wchodzą na niższe stawki. Nie mam gwarancji na wygrywanie, ale wierzę w swoje umiejętności.

Czyli ty się ciągle uczysz, doszkalasz.

Tak. Jestem na specjalnej grupie skype’owej z podobnymi graczami do mnie, oglądam filmy instruktażowe przynajmniej dwa razy w tygodniu, omawiam swoje i innych rozdania.

Jak duża to część twojej pracy?

W fazie, w której obecnie jestem, mając na uwadze moje umiejętności i doświadczenie, to może z 10, 15 proc. Graczom mniej zaawansowanym polecałbym przynajmniej pół na pół czasu spędzać na grze i na nauce.

Ile czasu zajęłoby totalnemu nowicjuszowi nauczyć się grać w pokera na tyle, by na tym zarabiać?

Myślę, że na niskich stawkach, powiedzmy 10-20 dol., po kilku miesiącach nauki można zarabiać po 700, 800 dol. miesięcznie. Pod warunkiem oczywiście, że ktoś będzie miał do tego odpowiednie predyspozycje. Pamiętajmy jednak, że poker się niesamowicie szybko zmienia. Z moimi obecnymi umiejętnościami, trzy lata temu byłbym w totalnej czołówce światowej.

Nowi gracze to twoja konkurencja, czy nie?

Prowadziłem kiedyś stronę internetową, gdzie zajmowaliśmy się szkoleniem nowych graczy. Wiem, że wielu graczy, którzy teraz są świetnymi profesjonalistami zaczęło w ogóle grać w pokera dzięki tej stronie. Nie traktuję ich jako bezpośredniej konkurencji, bo ja robię swoje. Cieszę się jednak, że poker w Polsce tak szybko się rozwija.

Ilu jest zawodowych graczy w pokera w Polsce?

Myślę, że kilka tysięcy. Pamiętajmy jednak, że ok. miliona osób z Polski ma konto w serwisach pokerowych, więc skala zjawiska pokerowego w Polsce jest ogromna.

Ty jesteś prawnikiem z wykształcenia…

Ze specjalizacją w prawie międzynarodowym.. ha ha ha. Ba, nawet studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim kończyłem.

To w jaki sposób prawnik zaczął grać w pokera?

Długo nie mogłem znaleźć pracy w swoim zawodzie, grałem więc w wolnym czasie w bowling. Byłem nawet w czołówce polskich graczy. Po turniejach sporo grywaliśmy w karty, najpierw w normalnego pokera, następnie w Texas Hold’em. Szło mi całkiem nieźle, więc zacząłem się tym nieco bardziej interesować. W międzyczasie znalazłem w końcu pracę – tłumaczyłem akty prawne Unii Europejskiej – i przeniosłem się za pracą do Krakowa. Po pracy nie miałem zbytnio co robić sam w Krakowie, więc coraz bardziej interesowałem się pokerem. Dowiedziałem się, że w Katowicach organizowany jest turniej w Texasa. Pojechałem i wygrałem. To był 2004 r.

Ile wtedy wygrałeś?

Około 1 tys zł, nie pamiętam dokładnie. Jakiś miesiąc później zagrałem w kolejnym turnieju w Opolu i również go wygrałem. Zacząłem też wtedy grać w sieci. Wpłaciłem 500 dol. na konto serwisu pokerowego i na przestrzeni dwóch miesięcy wygrałem 5 tys. dol. w turnieju.

Wtedy powiedziałeś sobie: rzucam pracę prawnika i będę zawodowym pokerzystą?

Trudno powiedzieć, że to ja rzuciłem pracę, to bardziej praca rzuciła mnie… Specjalnie mnie to jednak nie zmartwiło. Wróciłem do Warszawy, wynająłem mieszkanie i zacząłem grać na poważnie.

Jaka jest twoja największa jednorazowa wygrana?

Teraz w turnieju Barcelonie, gdzie się spotkaliśmy, wygrałem 20,3 tys. euro.

To jednak nieco mniej niż Dominik Pańka, który wygrał niedawno 1,3 mln dol. Nie zazdrościsz mu?

Pewnie, że mu zazdroszczę. Dominik jest jednak dużo lepszym graczem turniejowym ode mnie i zapracował na tę wygraną. Ja gram głównie w sieci i głównie gry cashowe.

Miałeś w swojej karierze jakiś wyjątkowy miesiąc, gdzie zarobiłeś wyjątkowo dużo?

Gdy zostałem przyjęty do Teamu Online pod koniec 2009 r., to cały 2010 r. poświęciłem na grę. To było związane z moim podpisanym wtedy kontraktem z jednym z serwisów pokerowych i osiągnięciem najwyższego statusu na tej platformie, czyli Supernova Elite. Taki status w bonusach i innych korzyściach w ciągu całego roku gwarantuje zarobki w wysokości 120 – 130 tys. dol. i tyle wtedy zarobiłem z samych bonusów.

Jaki interes ma serwis pokerowy w tym, by podpisywać z wami zawodowe kontrakty?

Jestem oznaczony odpowiednim znaczkiem w grze online. To informacja dla graczy, że tutaj gra gracz Teamu. Bardzo wielu graczy chce zagrać z kimś takim. To, jak rozumiem, napędza koniunkturę. Ponadto jestem zobligowany do prowadzenia działań marketingowych, aktywności w mediach społecznościowych, udzielania wywiadów, jak chociażby ten z wami, jestem też dla nich dostępny przy okazji różnych eventów. Przede wszystkim jednak mam grać.

Czyli jesteś takim ambasadorem marki pokera w Polsce?

Można tak powiedzieć.

Grasz już 10 lat, masz aktualnie 36 lat. Wyobrażasz sobie siebie jako 50-letniego gracza? Pokerzysta to twój zawód na całe życie?

Jako 50-latek na pewno dałbym jeszcze radę.. ha ha ha. Są gracze, którzy mają ponad 70 lat i świetnie sobie radzą. Bardzo fajnie byłoby jednak wygrać taką kwotę jak Dominik Pańka i pomyśleć nad jakimś dodatkowym biznesem.

Czyli jednak chodzi o pieniądze.

Kocham tą grę. Uwielbiam w nią grać, spędzać w ten sposób czas, ale nie ukrywam – aspekt finansowy jest bardzo ważny.

Nie czujesz się samotny grając?

Czy ja wiem? Jest to rzeczywiście zajęcie dość indywidualne. Wymaga skupienia i nie ma czasu wtedy na życie towarzyskie. Dlatego właśnie ważne są te okresy, gdy nie gram w pokera. Staram się wtedy spędzać czas daleko od niego.

Nie masz jednak rodziny, dzieci. Może właśnie dlatego, że grasz w pokera?

Nie sądzę. Tak po prostu wyszło.

A jak to się stało, że pojechałeś do Tajlandii?

To jest właśnie plus tej pracy. Wystarczy laptop oraz połączenie z internetem i można pracować. Z tą Tajlandią to było tak, że kończył mi się wynajem mieszkania w Warszawie, zobaczyłem film kolegi, który pojechał wcześniej właśnie do Tajlandii, zachwyciłem się tym i pomyślałem, że ja też przecież mogę tam jechać. Spakowałem się w jedną walizkę i pojechałem jak stałem. Byłem tam przez 9 miesięcy. Grałem i zwiedzałem. Było super. W tym roku też myślę, by uciec przez zimą.

Do Tajlandii?

Wciąż mnie tam ciągnie. Ale myślę też nad innymi lokalizacjami, na przykład nad Kostaryką.

współpraca: Mateusz Nowak

Dołącz do dyskusji

Advertisement