Elektroniczne Marlboro, czyli technologia w służbie używek

Artykuł/Technologie 20.09.2014
Elektroniczne Marlboro, czyli technologia w służbie używek

Elektroniczne Marlboro, czyli technologia w służbie używek

Młodzi, przystojni i pewni siebie, z zawadiackim uśmiechem – kowboje z reklam Marlboro, którzy kilkadziesiąt lat temu dumnie reklamowali tę wiodącą markę papierosów, dziś nie mogliby się już wpasować w jej wizerunek. Branża tytoniowa przechodzi największą w swojej historii rewolucję, uginając się pod naporem popytu na tzw. elektroniczne papierosy. Poza tym pierwsi trzej kowboje z reklam Marlboro są już martwi – wszyscy trzej zmarli na choroby wywołane uzależnieniem od nikotyny.

Philip Morris & Co. wprowadził markę Marlboro w 1924 roku jako papierosy dla kobiet. Co więcej, wtedy miały one nawet czerwone ustniki, aby nie było widać na nich śladów szminki. Natomiast nazwę papierosów zaczerpnięto od ulicy, przy której mieściła się fabryka Philipa Morrisa w Londynie, czyli Great Marlborough Street.

W latach 50. ubiegłego wieku branża tytoniowa zaczęła upowszechniać papierosy z filtrem, co było odpowiedzią na rosnącą liczbę dowodów naukowych na to, że palenie tytoniu może prowadzić do różnych chorób. Błędnie twierdzono wtedy, że użycie filtra uchroni palaczy przed groźnymi substancjami, które zostają przez niego wyłapywane. Problem jednak tkwił w tym, że papierosy z filtrem były postrzegane jako kobiece, a co za tym idzie, stereotypowi faceci palili tylko papierosy bez filtra.

kobieta papierowy malboro papieros elektroniczny

Trochę przypomina to sytuację sprzed kilku lat, kiedy to mężczyźni stronili od tzw. slimów, podczas gdy dziś wielu z nich bez problemu sięga po cieńsze papierosy, które również często są reklamowane jako „zdrowsze” od pełnowymiarowych.

Marlboro Men

Wracając do lat pięćdziesiątych, Philip Morris & Co. podjął odważną decyzję, w efekcie której Marlboro na długie dziesięciolecia stało się numerem jeden w świecie marek tytoniowych. Stworzono kampanię z „Marlboro Men” – niezłomnym, odważnym i przystojnym mężczyzną, pożądanym przez kobiety. Firma wysyłała prosty przekaz – chcesz być taki jak on, to pal nasze papierosy. I to zadziałało, odciskając się nie tylko na wynikach finansowych spółki, ale i na popkulturze.

Niemal w każdy „starym filmie” silni, męscy bohaterowie ostentacyjnie palą papierosy, a wiele kluczowych scen była nagrywana wręcz w oparach nikotynowego dymu. Oprócz kowboja Marlboro może pochwalić się szczególnie charakterystyczną paczką, która nawet pozbawiona nazwy marki jednoznacznie wskazuje na ten brand.

marlboro papierowy cowboy papieros elektroniczny

Choć amerykański kowboj nijak wyglądałby z elektronicznym papierosem zawieszonym na rzemieniu u szyi, to Philip Morris od wielu lat pracuje nad stworzeniem elektronicznej wersji tej używki. W Polsce wzmianki o elektronicznym papierosie pojawiły się w 2006 roku, ale prawdziwa popularyzacja nastąpiła w latach 2008 i 2009, kiedy powstało najwięcej firm sprowadzających i handlujących e-papierosami.

Dziś można je spotkać w galeriach handlowych, w kioskach oraz butikach prasowych. Sami użytkownicy e-papierosów również są mocno widoczni, głównie dlatego, że część z nich uwielbia się rozkoszować dymkiem w miejscach, w których palić nie wolno – tramwaju, pociągu, kinie czy restauracji.

E-booki, e- maile, e-papierosy

Podstawowa zasada działania e-papierosa to podgrzanie e-liquidu, zawierającego najczęściej nikotynę, do temperatury, w której przechodzi on w stan lotny i może być wdychany. Dzięki temu, że w e-papierosie nie zachodzi spalanie to nie wydziela się silny zapach i powstaje bardzo niewiele substancji ubocznych. Podczas “zaciągania się” mikroprocesor aktywuje zasilanie tzw. atomizera, który wprowadza mikroskopijne kropelki płynu do przepływającego powietrza przez podgrzanie płynu do temperatury 150-180 °C. Wytwarzany jest aerozol, którym użytkownik się inhaluje.

Glikol propylenowy powoduje, że płyn tworzy mgiełkę przypominającą wyglądem dym tytoniowy, a dodatek gliceryny zwiększa ten efekt. W niektórych modelach mikroprocesor steruje też diodą LED, która symuluje żarzenie się papierosa.

Obecna generacja e-papierosów najczęściej przypomina z wyglądu długopis. Philip Morris postanowił jednak powrócić do korzeni i stworzyć imitację klasycznego Marlboro. Firma w ciągu dekady wydała ponad 6 miliardów złotych (!) na stworzenie elektronicznego produktu, znanego jako Marlboro HeatStick. Do jego obsługi potrzebna jest swojego rodzaju stacja dokująca, stworzona przez firmę iQOS.

Marlboro-Cigarette Alternatives

Firma spodziewa się sprzedaży na poziomie 30 miliardów sztuk tego produktu, co zgodnie z ich prognozami powinno dopisać do zysku kolejne 700 milionów dolarów.

Do zgarnięcia jest znacznie większy tort. Euromonitor szacuje, że światowa sprzedaż e-papierosów w 2013 roku wygenerowała wartość rzędu 2,5 miliarda dolarów. Wells Fargo oczekuje, że liczba ta sięgnie 10 milardów już w 2017 roku, a Bloomberg Industries prognozuje, że sprzedaż elektronicznych papierosów przewyższy te klasyczne w 2047 roku. Oznacza to, że rynek już jest spory, szybko się rozwija i ma przed sobą ogromne perspektywy. Trudno więc dziwić się ogromnym nakładom inwestycyjnym firm oraz rosnącym punktom sprzedaży tych urządzeń.

Ty palisz, państwo zarabia

Dzięki uzależnionym od nikotyny pęcznieją konta bankowe nie tylko firm tytoniowych. Ogromne pieniądze zarabiają na nich również budżety państw. W porywach aż 80% kwoty jaką płacimy w polskim kiosku za paczkę papierosów trafia do skarbu państwa w formie akcyzy oraz VAT-u. Innymi słowy, jeśli dziś paczka Marlboro kosztuje w sklepie 12 złotych, to gdyby państwo zrezygnowało z ich opodatkowania to można by je kupić za mniej więcej 3 złote.

marlboro e-papieros papieros elektroniczny

Szczególnie ciekawe jest to, że wzrost akcyzy (a co za tym idzie ceny paczki papierosów) nie odstrasza palaczy oraz… nie zwiększa wpływów do budżetu. Osoby uzależnione od nikotyny po prostu szukają alternatyw, ponadto rośnie szara strefa, która staje się tym bardziej opłacalna. Choć w tym roku stawka akcyzowa już wzrosła o kolejne 5% to, według ostrożnych rynkowych prognoz, w 2014 roku spodziewane dochody z tego tytułu będą o ponad 100 mln zł niższe od tych osiągniętych w 2013 roku.

Żniwo wśród młodych

Badania pokazują, że elektroniczne papierosy w szczególny sposób przyciągają młode osoby. Powstają nawet ich smakowe wersje, np. czekoladowy, truskawkowy czy karmelowy. Młodzież ma ułatwiony dostęp do tej formy używki dzięki internetowi, a instytucje borykają się z problemem braku regulacji prawnych zakazujących sprzedaży, promocji i reklamowania e-papierosów. Obecnie niemal wszyscy topowi zawodnicy z branży tytoniowej są już w grze, w której zwycięstwo oznacza setki tysięcy młodych klientów, którzy dzięki uzależnieniu przez długie lata pozostaną ich wiernymi nabywcami.

Nie przestaje tylko dziwić dlaczego, choć ludzie mają pełną wiedzę na temat szkodliwości wyrobów nikotynowo-tytoniowych, nadal uparcie przeznaczają na nie ogromne pieniądze, trując samych siebie i osoby w ich bliskim otoczeniu.

Przemysław Gerschmann – Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement