Kontroler Xbox One kontra DualShock 4 – pojedynek padów do gier

Artykuł/Gry 24.09.2014
Kontroler Xbox One kontra DualShock 4 – pojedynek padów do gier

Kontroler Xbox One kontra DualShock 4 – pojedynek padów do gier

Przy aktualnym zainteresowaniu konsolami ósmej generacji nowe kontrolery Xbox One oraz czwarte DualShocki niebawem zaleją salony graczy. Posiadając oba urządzenia, postanowiliśmy dokonać porównania ostatecznego, rozważając wszystkie za i przeciw, wszystkie wady i zalety rozwiązań Sony oraz Microsoftu.

Wygląd

Strona wizualna może nie jest najważniejszą wartością kontrolera do gier, ale nie sposób o niej nie napisać. Oba urządzenia to przecież nie tylko pady, ale również symbole rozgrywki i rozpoznawalne ikony w branży gier.

DualShock 4 – nowy kontroler Sony bez wątpienia należy do najbardziej odchudzonego z całej rodziny. „Odtłuszczanie” przyniosło oczekiwane rezultaty. To pierwszy tak odmienny od wcześniejszych rozwiązań model, z wieloma nowymi przyciskami. DS4 jest przy tym znacznie mniej spójny – panel dotykowy, gumowe wyłożenie oraz panel świetlny naprawdę odznaczają się na tle reszty elementów, zwłaszcza w innych niż czarna wersjach kolorystycznych. Będąc szczerym, pod względem samego wyglądu DualShock 4 jest brzydszy od swojego starszego rodzeństwa, ale znacznie bardziej funkcjonalny.

SONY DSC

Kontroler Xbox One – w przeciwieństwie do rywala, pad Microsoftu nie przeszedł gruntownej przemiany. Microsoft po prostu udoskonalił to, co znaliśmy wcześniej, nieco odchudzając urządzenie oraz nadając mu bardziej ostrych rys. Największą zmianą względem poprzednich modeli jest podświetlany przycisk na górze urządzenia oraz błyszczące, przemodelowane triggery. Kontroler Xbox One sprawia przy tym wrażenie znacznie bardziej eleganckiego, prostego i surowego od poprzednich padów Microsoftu.

Zwycięzca: kontroler Xbox One

Kształt, leżenie w dłoni oraz waga

Odpowiedni kształt kontrolera do połowa sukcesu. Wiedzą o tym w Sony, dokonując małej rewolucji oraz wiedzą o tym w Microsofcie, pozostając przy sprawdzonym rozwiązaniu.

DualShock 4 – zmiany jest mnóstwo, z kolei wszystkie na lepsze. Za sprawą chudszych i znacznie dłuższych uchwytów kontroler bardzo dobrze leży w dłoniach. Łatwiej nim manewrować, chwyt jest stabilniejszy, z kolei wyżłobienia na palce wskazujące w tylnej części obudowy mogłyby być większe, ale i tak spisują się bardzo dobrze.

SONY DSC

Kontroler Sony posiada bardzo miłe wyłożenie gumowym tworzywem wszędzie tam, gdzie skóra gracza styka się z trzymanym urządzaniem. Faktura jest przyjemna w dotyku oraz delikatne chropowata. Miejsce na palce wskazujące pod triggerami to również kapitalny pomysł, którego wcześniej po prostu brakowało. Niestety, ze względu na opływowy kształt kontroler lubi się ześlizgiwać z kolana.

Jeżeli chodzi o wagę, DualShock 4 jest odczuwalnie cięższy od swojego poprzednika. Po powrocie do DualShocka 3 ten wydaje się dziwnie niedoważony, plastikowy oraz – co tutaj dużo pisać – najzwyczajniej w świecie tandetny.

Kontroler Xbox One – w Microsofcie wyszli z założenia, że nie należy zmieniać coś, co bardzo dobrze się sprawdziło. Z tego powodu kontroler Xbox One został nieznacznie odchudzony oraz nabrał odczuwalnej w dłoni, dodatkowej ostrości. Największe zmiany dotyczą części z triggerami. Ich boki zostały tak wyprofilowane, aby palce wskazujące wygodnie leżały na górnych rogach urządzenia.

SONY DSC

Pod względem faktury kontroler Xbox One nie posiada żadnych wykonanych z myślą o skórze materiale. Pad jest plastikowy, matowy i delikatnie chropowaty z każdej możliwej strony, nie licząc połyskującego obszaru z triggerami.

Będąc przy wadze urządzenia, kontroler Xbox One posiada niemal identyczną gramaturę co jego poprzednik. Urządzenie wydaje się być minimalnie cięższe, ale w trakcie rozgrywki na pewno tego nie odczujecie. Pad jest za to odczuwalnie cięższy od DualShocka 4, oczywiście o ile znajduje się w nim para baterii.

Zwycięzca: remis

Analogi

Analogi to bez wątpienia najbardziej precyzyjne narzędzia do poruszania się, wskazywania oraz rozglądania, jakie ma do zaoferowania konsola. Ich odpowiedni rozmiar oraz rozmieszczenie sprawiło, że pad do Xboka 360 stał się tak ceniony i popularny. Czy w Sony wyciągnęli wnioski?

DualShock 4 – Japońscy projektanci sami przyznali się, ze rozważali implementację położenia „grzybków” znanego z kontrolera Microsoftu. Takie rozmieszczenie analogów jest po prostu najbardziej komfortowe i praktyczne. Ostatecznie w Sony zachowali tradycyjny układ blisko położonych, równoległych drążków, zachowując rozpoznawczy znak DualShocków.

SONY DSC

Nie oznacza to oczywiście, że Japończycy stanęli w miejscu. Powierzchnia użytkowa analogów w końcu stała się odpowiednio wklęsła, dobrze amortyzując kciuki. Palce nie ześlizgują się z grzybków, natomiast kąt wychylenia drążków jest znacznie powiększony względem poprzedniej wersji kontrolera. Analogi są przy tym znacznie prostsze do wciskania (przyciski L3 oraz R3), co ułatwia tak podstawowe czynności w grze jak bieg.

W Internecie możecie przeczytać wiele informacji o tandetnej gumie, która pokrywa analogi. To prawda – guma w połączeniu z pH niektórych graczy faktycznie ścierała się w zawrotnym tempie, lecz nie była to reguła. Nowe partie urządzeń są jednak pozbawione tego problemu.

Kontroler Xbox One – projektanci Microsoftu postanowili znacząco zmodyfikować analogi w nowej wersji kontrolera. Chociaż te pozostały na swoim miejscu, uległy odczuwalnemu zmniejszeniu. Zmienił się również kształt powierzchni użytkowej, która stała się jeszcze bardziej wklęsła oraz przyjemnie „śliska” i gumowa. Szkoda tylko, że zabrakło malutkich, delikatnie zaznaczonych wypustek kierunkowych z poprzedniej wersji urządzenia.

SONY DSC

Ogromną zmianą jest również faktura wokół powierzchni użytkowej. Ta jest bardzo silnie chropowata, dzięki czemu analogi nie zsuwają się z czubków kciuków podczas ich maksymalnego przechylania. Wspaniałe rozwiązanie, które docenia się zwłaszcza po dłuższym użytkowaniu.

W przeciwieństwie do pierwszych partii kontrolrów DualShock 4, grzybki w urządzeniu sprawiają wrażenie solidnych i bardzo wytrzymałych. Ich mniejszy rozmiar przeznaczony dla opuszków kciuków może początkowo mocno dezorientować, ale po kilku godzinach z padem w ręku na pewno się do nich przekonacie.

Zwycięzca: kontroler Xbox One

„Krzyżak” czyli przyciski kierunkowe

Tak zwany krzyżak dawniej był podstawowym elementem kontrolera. Dzisiaj mało kto już z niego korzysta, natomiast jego tradycyjna, kierunkowa funkcja coraz częściej jest zastępowana klawiszami skrótów do ekwipunku, dziennika zadań czy torby z granatami. Bijatyki to chyba ostatni gatunek gier, w którym przyciski kierunkowe odgrywają ogromne znaczenie.

DualShock 4 – krzyżak od zawsze był bardzo mocną stroną kontrolerów Sony. Nie inaczej jest tym razem. Dzięki oddzieleniu każdego fizycznego przycisku gracz może liczyć na ogromną precyzję. W jej zachowaniu pomaga również wklęsły środek tarczy krzyżaka, dzięki czemu palce nie ślizgają się po błyszczących przyciskach. Zabrakło wyraźnej ewolucji, ale ta nie była potrzebna – krzyżak w DualShock 4 spisuje się doskonale.

Kontroler Xbox One – przyciski kierunkowe były największą bolączką kontrolerów poprzedniej generacji. Osadzone na okrągłej, mało precyzyjnej tarczy, wymagały od gracza wiele cierpliwości oraz doświadczenia. Chociaż tym razem projektanci zrezygnowali z irytującej, okrągłej podstawy, wciąż nie jest idealnie. Krzyżak zbudowany jest z jednego elementu, co znacząco utrudnia rozgrywkę. Co prawda jego wklęsła powierzchnia amortyzuje ruchy gracza, lecz temu elementowi wciąż daleko do rozwiązań konkurencji.

Zwycięzca: DualShock 4

Triggery/spusty

Spusty osadzone pod palcami wskazującymi to dzisiaj drugi po analogach najważniejszy element kontrolera. Za ich pomocą prowadzimy ostrzał, wciskamy gaz do dechy, dajemy po hamulcu, biegamy bądź zadajemy ciosy. Na tym polu Sony od zawsze miało wiele do nadrobienia względem Microsoftu.

DualShock 4 – Nowy kontroler Sony w końcu posiada spusty z prawdziwego zdarzenia. Nie płaskie, smutne i nijakie przyciski znane z poprzedniej wersji, ale głęboko opadające triggery, bardzo dobrze wyprofilowane, z postępującym stopniem oporu oraz bardzo istotnym w grach stopniem nacisku.

SONY DSC

Spusty są odpowiedniego rozmiaru, chociaż nie obraziłbym się, gdyby były odrobinę cięższe. Podczas rozgrywki naprawdę lubię czuć, że wciskam gaz do dechy albo strzelam z broni maszynowej. Mimo tego nowe triggery to i tak niesamowity skok jakościowy, którym Sony w końcu dogoniło rozwiązania konkurencji. Miłośnicy PlayStation czekali na to naprawdę długo.

Kontroler Xbox One – Microsoft rozwinął cenioną przez graczy koncepcję. Spusty dalej są bardzo podłużne. Tym razem producent zdecydował się na ich znaczne poszerzenie, podobnie jak przycisków LB i RB. Dzięki temu spust nie tylko łatwiej trafić, ale również znacznie bardziej komfortowo jest na nich trzymać palce. Właśnie do tego celu zostały wydzielone spore zewnętrzne fragmenty triggerów.

SONY DSC

Jeżeli miałbym się na coś skarżyć, to na mniejszy opór i mniejszą sprężystość spustów względem poprzedniej wersji pada. Pod tym względem kontrolerowi Xbox One znacznie bliżej do pedału gazu w samochodzie, kiedy kontrolerowi Xbox 360 było bardziej po drodze do spustu broni palnej. To jednak bardzo indywidualna, zależna od preferencji cecha, której nie można jednoznacznie zaliczyć jako wada.

Zwycięzca: kontroler Xbox One

Wibracje!

Dzisiaj wibracje to standard, bez którego nie wyobrażamy sobie praktycznie żadnej gry. Chociaż oba kontrolery trzęsą się jak szalone, robią to w zupełnie inny sposób.

DualShock 4 – nazwa wciąż zobowiązuje. Kontroler Sony trzęsie się jak szalony, bombardując dłonie gracza. Jeżeli mam być szczery, na tym polu nie odczułem wyraźnej różnicy względem poprzednika. Wibracje wciąż są potężne, poprzedzielane wyczuwalnymi pasmami oraz koncentrują się na środku urządzenia, rozchodząc się ku jego krańcom. Właśnie do tego przyzwyczaiło nas Sony i właśnie to ponownie dostaliśmy. Jest bardzo mocno i bardzo intensywnie.

Kontroler Xbox One – wibracje pada od Microsoftu znacząco różnią się od rozwiązania konkurencji. O ile czwarty DualShock wibruje, tak kontroler Xbox One drży. Wibracje są mniejsze, ale znacznie bardziej odczuwalne oraz punktowe. Drżenie w prawej części analoga, drżenie w lewej części – to wszystko jest do wyczucia, co buduje świetny efekt zwłaszcza w grach wyścigowych. Najechanie na krawężnik czy zaliczenie słupka – nic nie umknie naszym dłoniom. Jeżeli jednak liczycie na grzmoty DualShocka, możecie być zawiedzeni.

Zwycięzca: remis

Dodatkowe możliwości

Konsole ósmej generacji wprowadzają wiele nowych możliwości. Część z nich została umieszczona właśnie w kontrolerach. Na tym polu projektanci w Sony wykazali się prawdziwą fantazją, podczas kiedy pracownicy Microsoftu pozostali przy sprawdzonych rozwiązaniach.

DualShock 4 – pierwsze, co rzuca się w oczy to oczywiście panel dotykowy. Ten pełni rozmaite zastosowanie w grach, w zależności od pomysłowości twórców. Panel coraz częściej zastępuje kursor myszki, chociaż może służyć również jako mapa czy paleta skrótów do rozmaitych zakładek i ekranów.

SONY DSC

Drugą bardzo efektowną nowością jest wbudowany głośnik. Dzięki niemu gry nabierają dodatkowej głębi. Dobiegające wprost z naszych dłoni dźwięki włączanej latarki, głosu narratora czy łamanych pod stopami awatara gałęzi dają świetny efekt.

Po trzecie – panel świetlny. Ten póki co posiada dosyć ograniczone zastosowanie. Za jego pomocą kamera PlayStation określa położenie gracza, natomiast podczas gry kooperacyjnej mieniące się różnymi kolorami kontrolery pokazują, który należy do kogo. Panel świetlny ma stać się znacznie bardziej funkcjonalny wraz z nadejściem hełmu rozszerzonej rzeczywistości Morfeusz od Sony.

Kontroler Xbox One – ciężko wskazać mi na jakieś charakterystyczne nowe możliwości, jakie posiadałby pad Microsoftu. To bardziej rozwinięcie sprawdzonych elementów, niż odważne eksperymentowanie jak u konkurencji. Dzięki temu kontroler Xbox One zachował wszystkie cechy, za które jest tak ceniony. Z drugiej strony, urządzenie na tle konkurencji wypada po prostu… nudno.

Zwycięzca: DualShock 4

Współpraca z komputerami osobistymi

Kupując kontrolery nowej generacji, większość graczy oczekuje, ze te będą również kompatybilne z ich pecetami. W obu przypadkach jest to możliwe, lecz zupełnie inną drogą.

DualShock 4 – niestety, produkt Sony oficjalnie nie jest kompatybilny z komputerami. Co prawda pada podłączymy do PC, ale wtedy możemy go jedynie naładować. Na całe szczęście bardzo szybko powstało proste rozwiązanie umożliwiające komfortową rozgrywkę w komputerowe gry.

SONY DSC

Za sprawą programu DS4tool gracz może używać czwartego DualShocka w komputerowych grach. Połączenie działa zarówno po kablu, jak również przy pomocy bluetooth. Pad zachowuje wszelką funkcjonalność łącznie z wibracjami, za wyjątkiem nieobsługiwanego panelu dotykowego. To dlatego, że podłączany do PC kontroler system poznaje jako… kontroler dla Xboksa! Z tego powodu podczas rozgrywki gracze skazani są na symbole znane z konsol Microsoftu. Pożegnajcie się w trójkątem, kółkiem, kwadratem i krzyżykiem.

Kontroler Xbox One – Microsoft w pełni wykorzystuje potencjał drzemiący w kontrolerze, wspierając również komputerowych graczy. Gigant z Redmond wydał sterowniki dla Windows w wersji x86 oraz x64, natomiast w Internecie można znaleźć czytelne instrukcje, jak uruchomić oraz zsynchronizować urządzenie ze stacjonarną maszyną. Szybko, prosto, bardzo przyjemnie i ze świetnym wsparciem technicznym.

Zwycięzca: kontroler Xbox One

Bateria

Dzisiaj chyba żaden z konsolowych graczy nie chce słyszeć o kablach. Bezprzewodowy Internet, bezprzewodowe słuchawki, a od kilku lat również bezprzewodowe kontrolery są standardem. Jak ucieczka przed kablami wpływa na czas pracy każdego z kontrolerów?

DualShock 4 – w zależności od gry, ustawień wibracji czy jasności panelu świetlnego, DualShock 4 wytrzymuje od 7 do 9 godzin nieustannej zabawy. Oczywiście nic nie stroi na przeszkodzie, aby kontynuować rozgrywkę z rozładowanym, podłączonym kablem USB padem. Kontroler Sony nie posiada baterii, przez co posiadacz PlayStation 4 powinien bardzo szybko wyrobić sobie nawyk ładowania urządzenia po każdej dłuższej rozgrywce.

SONY DSC

Kontroler Xbox One – twórcy w Microsofcie nie potrafili rozstać się z bateriami AA. Mimo tego, producenci nie polecają tego rozwiązania, zachęcając do kupna dodatkowego, składającego się na kabel oraz akumulatora zestawu Play & Charge. Co ważne, kontroler działa nawet bez baterii, ale musi być wtedy stale podłączony do konsoli. Czas, jaki gracz może spędzić na jednej parze baterii jest niesamowicie długi. O ile życie DualShocka 4 liczy się w godzinach, życie Xboksa One liczy się w tygodniach.

Zwycięzca: kontroler Xbox One

Podsumowanie

Oba kontrolery są odczuwalnie inne od swoich poprzedników. O ile jednak pad Microsoftu to bezpieczna i zachowawcza ewolucja, tak w przypadku produktu Sony możemy mówić o prawdziwej rewolucji. DualShock 4 został naszpikowany nowymi możliwościami, jednocześnie naprawiając błędy poprzednika. Nie okłamujmy się – DualShock 3 przegrywał już w przedbiegach z padem dla Xboksa 360. Dzięki czwartej odsłonie urządzenia Sony nie tylko stworzyło najlepszego pada w rodzinie, ale w końcu nawiązało równorzędną walkę z produktem Microsoftu.

Kontroler Xbox One posiada wszystkie cechy poprzednika, za które pokochali go gracze. Przy okazji urządzenie rozwiązuje kilka problemów starszych wersji, takich jak tandetny krzyżak. Cieszy również świetna współpraca z komputerami osobistymi, chociaż nie sposób odczuć, że na tle DualShocka 4 pad Microsoftu wydaje się znacznie mniej charakterystyczny i oryginalny.

Nie sposób napisać o definitywnej wyższości jednego pada nad drugim. To zależy od zbyt wielu prywatnych preferencji. Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, ze urządzenie Microsoftu jest bardziej wszechstronne, z kolei kontroler Sony dokonał potrzebnej od lat zmiany, stając się jednym z najlepszych urządzeń na rynku.

Dołącz do dyskusji

Advertisement