Uber jeszcze nie wystartował w Polsce, a już znamy ceny i wiemy, jakimi autami będziemy jeździć

Artykuł/Technologie 19.08.2014
Uber jeszcze nie wystartował w Polsce, a już znamy ceny i wiemy, jakimi autami będziemy jeździć

Uber jeszcze nie wystartował w Polsce, a już znamy ceny i wiemy, jakimi autami będziemy jeździć

Dzisiaj w naszym kraju startuje Uber. Posiadacze smartfonów już teraz mogą pobierać aplikacje na wszystkie trzy wiodące systemy mobilne, założyć w nich konto użytkownika i wymieniać się między sobą kodami upoważniającymi do zniżki na przejazd. Pojawia się jednak wiele pytań dotyczących tego, na jakich zasadach usługa będzie funkcjonować i jakie będą ceny w Polsce i jakimi samochodami będziemy jeździć. Wyjaśniamy więc, o co z tym Uberem chodzi. 

O wejściu popularnej na zachodzie usługi przewozowej do Polski mówiło się od maja tego roku, a dzisiaj wieczorem zaplanowana została oficjalna konferencja obwieszczająca start Ubera na terenie Warszawy. Nie jest to zbyt dużym zaskoczeniem, bo już w czerwcu pojawił się oficjalny profil polskiego oddziału na Facebooku. Nie wiemy jeszcze wszystkiego na temat warunków, jakie zaproponuje Polakom firma z San Francisco, ale pojawił się już wstępny cennik i lista aut, jakie wejdą w skład floty. Użytkownicy mogą też już teraz pobrać aplikację (na systemy Android, iOS, Windows Phone), stworzyć konto użytkownika i skorzystać z kodów na zniżki na przyszłe przejazdy.

Pojawia się wiele pytań dotyczących tego, jak dokładnie ta usługa ma funkcjonować i czym różni się od klasycznych taksówek.

uber w polsce 7

Uber to najprościej mówiąc aplikacja umożliwiająca parowanie ze sobą kierowcy i pasażera. Działa ona podobnie do działających już na polskim rynku aplikacji typu iTaxi i MyTaxi, w których do bazy danych podpięci są kierowcy z korporacji taksówkarskich. Użytkownik po odpaleniu takie programu wybiera na mapie samochód, którym chce pojechać (z informacją, co przyjedzie i jaka jest stawka za kilometr) oraz może śledzić nawet kierowcę na mapie. Eliminuje to konieczność dzwonienia na infolinię, szukania postoju taksówek lub machania ręką z chodnika na jadący samochód z nadzieją, że jest pusty.

Całość opiera się jednak nadal o klasyczne taksówki, a płatność realizowana jest najczęściej w gotówce, a rzadziej za pośrednictwem karty płatniczej. W przypadku Ubera wszystko jest jeszcze bardziej uproszczone. Usługa ma własną flotę pojazdów i a pasażer ma możliwość wybrania auta, podobnie jak w aplikacji do zamawiania taksówek – różni się jednak flota pojazdów, z której można skorzystać.

Płatność realizowana jest jednak poprzez aplikację, która sama wylicza koszt przejazdu na podstawie wskazań z wmontowanego w smartfon pasażera odbiornik GPS. Usługa pobiera swoją prowizję, a następnie rozlicza się z kierowcą. Co istotne, przed kursem koszt przejazdu, po podaniu adresu docelowego, jest wstępnie szacowany.

Od czego zacząć?

Do założenia konta w Uber wystarczy smartfon, adres poczty elektronicznej i numer telefonu. Po pobraniu aplikacji na smartfon wystarczy wybrać na ekranie zakładanie konta. Dane (przynajmniej na Androidzie) wypełnione zostaną automatycznie na podstawie informacji przechowywanych przez urządzenie, ale dla wygody można też wybrać logowanie się przez konto Google lub Facebooka. Później można dodać np. swoje zdjęcie lub edytować informacje z poziomu aplikacji lub strony internetowej.

Aplikacja przy rejestracji prosi o podanie numeru karty płatniczej (teoretycznie kredytowej, ale u mnie przyjęta została zwykła karta prepaid od Pekao S.A.) oraz potwierdzający rejestrację kod SMS (w przypadku Androida wychwyci go automatycznie, na iOS trzeba przepisać go ręcznie). To wystarczy. Bardzo dobrą wiadomością jest możliwość logowania się za pomocą adresu email, a nie numeru telefonu – dzięki temu ze swojego konta można skorzystać nawet na tablecie, a na stronie www można podejrzeć historię kursów itp.

Ile to kosztuje?

Na świecie w zależności od regionu są różne taryfy Ubera, gdzie cena uzależniona jest od standardu obsługi, w tym samochodów, jakie spotkać można w danej opcji. Nie ma jednego, globalnego cennika – każde miasto może mieć swoje własne wersje. Instalując aplikację będziemy mogli skorzystać z Ubera wszędzie, to na razie skupmy się na tym, jak będzie wyglądał cennik w Polsce – a ten dotyczy najbardziej podstawowej wersji UberPop, z której będzie można skorzystać w Warszawie. W ramach tego wariantu dostępne samochody, którymi można podróżować, to np. Mercedes-Benz (A Klasa), Opel Insignia i Ford Focus.

Co prawda oficjalnego startu Ubera w naszym kraju jeszcze nie było i więcej informacji zdobędę dopiero po 18-tej, ale już teraz osoby, które już teraz zainstalowały aplikację mogą założyć konto i sprawdzić cennik.

Na mapie, przynajmniej w Wawrze, nie widziałem jeszcze ani jednego samochodu, ale ceny prezentują się następująco: 5 zł. opłaty początkowej oraz 1,40 zł. za kilometr, gdzie taksówki w Warszawie to średnio 8 zł. opłaty za zamknięcie drzwi oraz od 1,20 zł. do 3 zł. za kilometr – zależy tutaj od korporacji i samochodu, jakim jedziemy.

Nowa forma rozliczenia i płatności

W przypadku taksówki płatność za przejazd naliczana jest za pomocą taksometru, czyli urządzenia obsługiwanego przez kierowcę. W przypadku Ubera trasa rejestrowana jest przez smartfon użytkownika, a na podstawie wskazań GPS obliczany jest koszt przejazdu. Co istotne, brane pod uwagę nie będą tylko kilometry, ale też czas trwania przejazdu, stania w korkach itp. Oprócz 5 zł. opłaty początkowej, 1,40 zł za kilometr wyszczególniona jest jeszcze opłata 0,25 zł za minutę. Jak dokładnie będzie to liczone w Polsce (czy to się sumuje, czy też jest albo-albo) dowiem się jeszcze dziś.

Co ważne: jest to taryfa całodniowa, więc nie trzeba się obawiać podwojonej opłaty za przejazd w nocy. Aha, nie warto się rozmyślać – kara za odwołanie kursu to 10 zł.

Aplikacja po zakończeniu kursu wyliczy koszt przejazdu, ale zamawianie kursu z telefonu daje możliwość oszacowania kwoty, jaką przyjdzie nam zapłacić poprzez podanie adresu docelowego. Oczywiście aplikacja ostrzega, że to tylko dane szacunkowe, ale liczę na to, że finalnie opłaty nie przekroczą podawanego przez aplikację maksimum. Ciekawa i nowatorska też jest, w porównaniu do aplikacji do zamawiania taksówek, forma rozliczenia. Opłaty od użytkownika nie pobiera kierowca, a jest ona pobierana automatycznie z karty podanej przy rejestracji – można też dodać kilka różnych kart płatniczych.

Zniżki? Każdy może je dawać i zbierać

Uber wpadł na bardzo dobry pomysł zachęcenia kolejnych użytkowników do skorzystania z usługi – są to oczywiście kody zniżkowe. Podobne promocje organizowały zresztą iTaxi i MyTaxi i właśnie taka akcja zmotywowała mnie do sprawdzenia tych usług zamiast korzystania ze Złap Taxi pozwalające na wyszukiwanie numerów do konkretnych korporacji. W przypadku Ubera zniżka 20 zł. na pierwszy kurs. To, w połączeniu z atrakcyjnymi cenami, ma szansę spopularyzować usługę. Do uzyskania zniżki wystarczy założyć konto z linka polecającego, który poda inny użytkownik aplikacji – np. takiego, jak ten ode mnie. Jeśli użytkownik założył konto prosto w aplikacji, to nie wszystko stracone, a wystarczy podać kod polecający, którym w moim przypadku jest d7k0t.

Użytkownik zakładający konto w ten sposób dostanie od razu 20 zł. na pierwszy przejazd (czyli albo pojedzie za darmo, albo kwota pobrana z karty zostanie pomniejszona od kwotę bonusu). Każdy może też podać znajomym swój własny kod (nawet spersonalizowany przez stronę internetową), którym będzie naganiać Uberowi kolejnych użytkowników. Od razu też muszę Was zasmucić – nie da się aktywować więcej niż jednej zniżki na konto, czyli wpisać 10 kodów od 10 znajomych.

Co prawda po podaniu swojego kodu Uber za każdego złowionego znajomego twórcy obiecują kolejne zniżki dla osoby polecającej usługę (też 20 zł., które np. dostanę ja, jeśli wykorzystanie powyższy link lub kod), ale pieniądze mają wrócić na konto użytkownika dopiero po tym, jak osoba korzystająca z linka lub kodu zrealizuje pierwszy kurs, a nie tylko założy konto.

Masa wątpliwości

Z Ubera będę mógł skorzystać najwcześniej dziś wieczorem. Najpierw będę miał okazję przejechać się autem należącym z warszawskiej floty amerykańskiej firmy, a potem – jeśli auta wyjadą na ulice – zamówić kurs. Niezmiernie ciekaw jestem wrażeń, bo twórcy usługi mają doświadczenie we wdrażaniu swojego rozwiązania już w ponad 40-tu krajach. Użytkownicy Ubera zza granicy, z którymi miałem okazję rozmawiać, są z tej formy transportu bardzo zadowoleni, a największą rekomendacją dla Ubera są… protesty taksówkarzy, którzy czują zagrożenie.

Mam jednak sporo pytań w związku z tą usługą, na które dziś będę szukał odpowiedzi. Podstawowe brzmi: co się stanie, jeśli smartfon się zawiesi, albo zgłupieje GPS? To nie jest wbrew pozorom błaha sprawa, zwłaszcza jeśli użytkownicy będą chcieli korzystać z aplikacji na tzw. zetafonach z Androidem o kiepskiej jakości. Ciekawi mnie też, jak będą przebiegały procedury reklamacji, jeśli z konta pobrane zostanie zbyt dużo pieniędzy. Ciekawi mnie też, co jeśli po zakończeniu kursu okaże się, że karta płatnicza nie pozwala na dokonanie płatności – udało mi się podpiąć pod system kartę prepaid, a przecież niektóre takie karty są anonimowe.

Uber Polska 15

Sama aplikacja Uber prezentuje się jednak już teraz nieźle, chociaż wymaga kilku szlifów. Na iOS jest wszystko okay, ale już w wersji na Androida brakuje polskich znaków, a strona internetowa nie jest jeszcze przetłumaczona (wersji na Windows Phone nie miałem jeszcze okazji testować). Problem jest też z zalogowaniem się na www, jeśli z poziomu komórki użytkownik wybrał zakładanie konta przez Facebooka i nie wygenerował hasła (na szczęście opcja resetowania hasła rozwiązuje problem).

Uber Polska 14

Więcej informacji na temat Ubera będę miał już dziś wieczorem, a Was zapraszam do zadawania pytań w komentarzach.

Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock.

Dołącz do dyskusji