Rynek płatności mobilnych – tutaj fragmentacja jest prawdziwym problemem

Rynek płatności mobilnych – tutaj fragmentacja jest prawdziwym problemem

Rynek płatności mobilnych – tutaj fragmentacja jest prawdziwym problemem

Nadszedł czas rynku mobilnego – to niezaprzeczalny fakt. Coraz więcej osób ma smartfony ze stałym dostępem do internetu. No w takim razie nadszedł też czas płatności mobilnych. Bo po co nosić ze sobą gotówkę lub nawet kartę płatniczą, skoro i tak zawsze mamy przy sobie telefon. Jednak nie jest to takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Płatności mobilne to wciąż nisza i chyba nawet wiem, dlaczego.

Wszyscy mówią o płatnościach mobilnych, jak o rewolucji w świecie zakupów. Ma to być kolejny krok w ewolucji, po wymianie dóbr, gotówce i kartach płatniczych. Płatności mobilne wydają się naturalnym kierunkiem w rozwoju całego systemu transakcji. Już coraz rzadziej korzystamy z gotówki, ponieważ została ona zastąpiona przez karty płatnicze. Są wygodniejsze, zajmują mniej miejsca w kieszeni, na koncie możemy trzymać zdecydowane większe kwoty, a w przypadku zgubienia lub kradzieży i tak trudno jest się dobrać złodziejowi/znalazcy do pieniędzy, ponieważ potrzebna jest znajomość PIN-u. Jednak po co zabierać ze sobą dodatkowe rzeczy? Przecież każdy nas zawsze nosi ze sobą telefon komórkowy, więc czemu on nie miałby nam posłużyć za środek płatniczy?

Taka idea przede wszystkim przyświeca wszystkim, którzy twierdzą, że płatności mobilne to przyszłość, a być może nawet już teraźniejszość. Jednak rewolucja idzie bardzo powolnie i coraz dalej oddala się na horyzoncie. Dlaczego?

Specjaliści Gartnera przewidują, że do 2020 roku płatności mobilne powinny wyprzedzić płatności internetowe. Oznacza to, że częściej będziemy płacić telefonem, niż robić przelewy bankowe przez stronę internetową. Do 2017 roku aż 450 mln osób na całym świecie ma korzystać z płatności mobilnych, co ma się przełożyć na transakcje opiewające w sumie na 721 mld dol.

nfc-platnosci-mobilne-smartfon1

A jak sytuacja wygląda w Polsce? Pod koniec 2013 roku Master Card przygotował raport na temat naszego rynku. Wynika z niego, że z kart zbliżeniowych korzysta 26 proc. Polaków, 25 proc. ze smartfonów, ale z płatności zbliżeniowych przy użyciu telefonu już tylko 5 proc. z nas. Dane potwierdzają się z tym, co możemy przeczytać w raporcie „Marketing mobilny w Polsce”, przeprowadzonym przez blog jestem.mobi i TNS. Z niego również wynika, że z płatności mobilnych korzysta zaledwie co 20. Polak, a tylko 12 proc. w ogóle używa bankowości mobilnej. Jednocześnie – wracając jeszcze do danych MasterCarda – zaledwie 10 proc. użytkowników smartfonów deklaruje, że oczekują możliwości płacenia zbliżeniowego telefonem.

Gdzie zatem ta przyszłość, w której wszyscy będziemy płacić telefonami? Czemu tak mało Polaków korzysta z tej możliwości i niewiele więcej deklaruje, że chciałby korzystać z płatności mobilnych? Jednym z problemów jest na pewno narastający kłopot rozdrobnienia rynku i fragmentacji. Na rynku nie brakuje aplikacji, dzięki którym można płacić z poziomu telefonu komórkowego, ale jest ich tak wiele i są tak różne, że trudno zdecydować się na jedną.

Nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć co najmniej kilka aplikacji do płacenia telefonem

Istnieje aplikacja IKO. Jeśli jesteśmy klientami PKO Banku Polskiego, to pieniądze mogą być pobierane bezpośrednio z naszego salda. W przypadku innych banków musimy założyć wirtualną portmonetkę, na którą wcześniej trzeba przelewać pieniądze. Na dodatek, aby zapłacić za zakupy, trzeba mieć dostęp do internetu, aby wygenerować odpowiedni kod, który następnie podajemy w kasie sklepu. Nie ma to zbyt wiele wspólnego z wygodą.

platnosci-mobilne-telefon-smartfon

Są też takie aplikacje jak SkyCash oraz MoBilet, w których można także kupować bilety komunikacji miejskiej, płacić za parking w centrum, nabywać bilety kolejowe, czy też na seanse kinowe. Problem z nimi polega na tym, że każda działa w innym mieście. A już największym absurdem jest to, że w mojej rodzinnej Bydgoszczy za bilet komunikacji miejskiej mogę zapłacić przy pomocy SkyCash, ale już nie przez MoBilet. Z kolei za parking w centrum miasta mogę zapłacić przy użyciu… obu tych aplikacji. No i w końcu w nich także trzeba doładowywać wirtualne konto, jeśli nie mamy odpowiedniej karty płatniczej oraz mieć dostęp do internetu. W skrócie – więcej z tym zachodu niż korzyści płynących z korzystania z płatności mobilnych.

W tym roku powstał także system o nazwie Billon. I tutaj znowu historia niemal się powtarza. Owszem, mogę płacić przy użyciu NFC, ale wcześniej muszę zamienić złotówki na wirtualną walutę. Na dodatek, jeśli zgubię urządzenie, na którym mam moje Billony, to po prostu one przepadną. Gdybym zgubił kartę, to i tak byłaby ogromna szansa na to, że moje konto pozostanie nienaruszone.

W ubiegłym miesiącu polską premierę miało rozwijane przez MasterCard globalne rozwiązanie MasterPass, które oprócz zakupów w ponad 40 tys. sklepów internetowych na całym świecie, pozwala także na opłacanie z poziomu smartfona codziennych zakupów, takich jak bilety komunikacji miejskiej. Dzięki współpracy z uPaid, ta możliwość dotyczy blisko 90 miast w Polsce. Co istotne, MasterPass działa na każdym urządzeniu podłączonym do sieci i pozwala podpiąć dowolną kartę płatniczą, nie tylko z logo MasterCard.

Narzędzi do płatności mobilnych można by wymienić jeszcze co najmniej kilka

nfc-platnosci-mobilne-smartfon2

Każda z nich działa trochę inaczej, każda współpracuje z innym bankiem, każda ma swoje wady i zalety. Nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania. I właśnie na tym polega całym problem z płatnościami mobilnymi. Możemy przyzwyczaić się do jednego rozwiązania, np. SkyCash, jeśli jest oferowany w naszym mieście, ale już wyjeżdżając na wakacje może okazać się całkowicie bezużyteczne.

Powstaje także Polski Standard Płatności, który jest opracowywany przez sześć banków – PKO BP, Alior Bank, ING Bank Śląski, Millenium Bank, Bank Zachodni WBK oraz mBank – o łącznym pokryciu rynku na poziomie 70 proc. W czerwcu tego roku powołana spółka dostała zgodę UOKiK-u na stworzenie jednego, wspólnego standardu płatności mobilnych. Do grona sześciu podmiotów mogą w przyszłości dołączyć także kolejne banki, operatorzy bankomatów, agenci rozliczeniowy, czy też agregatorzy płatności internetowych. Zresztą już podpisano wstępne listy intencyjne między innymi z Eurobankiem, BNP Paribas, Credit Agricole, czy też PayTel.

System z założenia ma pozwalać na płacenie w sklepach zarówno stacjonarnych, jak i internetowych, wypłacanie pieniędzy z bankomatów oraz przelewać środki na numery telefonów. Co ciekawe, chociaż system ma być jeden, to każdy z podmiotów będzie mógł stworzyć własną aplikację mobilną z różnymi funkcjami i wyglądem, a także specjalnymi zniżkami lub programem lojalnościowym.

Ciekawym rozwiązaniem są także płatności zbliżeniowe telefonem wyposażonym w NFC

W tej chwili są oferowane, przy współpracy z MasterCard, zarówno przez sieć Orange, jak i T-Mobile. Klient, przy podpisywaniu umowy na abonament może wybrać specjalną kartę SIM, która będzie pełnić również rolę karty płatniczej. Wystarczy tylko telefon z technologią NFC, odpowiednia aplikacja, podpięcie karty SIM pod kartę płatniczą i telefon może służyć do płacenia tak samo, jak zwykłą kartą zbliżeniową, czyli wszędzie tam, gdzie są odpowiednie terminale. Przy kwocie do 50 zł, identycznie jak ma to miejsce w płatnościach zbliżeniowych przy pomocy normalnej karty płatniczej, nie ma konieczności podawania kodu PIN.

mastercard-paypass-karta-kredytowa-chip-660

Z płatności z użyciem NFC można korzystać na dwa sposoby. Karta może być podpięta do naszego konta bankowego i z niego pobierać środki do opłacenia zakupów lub możemy też utworzyć wirtualną portmonetkę, na którą konieczne będzie przelewanie środków, jak na osobne konto. Aktualnie NFC w ofercie ma siedem banków – Getin Bank, Alior, mBank, Eurobank, Getin Noble, Raiffeisen oraz T-Mobile Usługi Bankowe, a wkrótce do tego grona dołączy także BZ WBK, który aktualnie prowadzi testy technologii. Część z tych banków, co warto podkreślić, bierze udział w inicjatywie PSP, co pokazuje, że banki stawiają na różne systemy, aby pozwolić klientom wybrać rozwiązanie, które najlepiej odpowie na ich potrzeby. W sumie dostęp do płatności zbliżeniowych telefonem, udostępnianych przez MasterCard ma blisko 60 proc. użytkowników telefonii komórkowej w Polsce, a w całym kraju znajduje się 190 tys. terminali, przy pomocy których można dokonywać zakupów.

Niestety, rozdrobnienie rynku jest spore i nie będzie łatwo sobie z nim poradzić. Klienci mają do wyboru kilka, jeśli nie kilkanaście standardów płatności mobilnych. Jest jednak szansa, że takie technologie, jak chociażby płatności zbliżeniowe telefonem zaczną zyskiwać na popularności, a w zasięgu rozwiązania znajdzie się coraz więcej klientów.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement