Smartwatch Microsoftu… to nie smartwatch

News/Sprzęt 03.07.2014
Smartwatch Microsoftu… to nie smartwatch

Smartwatch Microsoftu… to nie smartwatch

Wiemy z wielu niezależnych od siebie źródeł, że Microsoft jeszcze w tym roku wprowadzi na rynek swój pierwszy produkt z kategorii u-gadżetów, lub jak kto woli, elektroniki ubieralnej. Wszyscy myśleli, że chodzi o inteligentny zegarek. Tymczasem… to nie tak do końca.

Wszyscy liczący się producenci elektroniki użytkowej są zdania, że inteligentne zegarki to następny szał rynkowy, po smartfonach i tabletach. Już teraz pojawiają się pierwsze, mniej lub bardziej udane produkty z tej kategorii. Samsung, Sony, LG… właściwie każdy chce mieć coś w ofercie. I chce podbić rynek zanim Apple zdąży wydać swojego mitycznego iWatcha (zakładając, że gigant w ogóle to planuje, ale wiele na to wskazuje).

Konsumenci jednak nie rzucają się szturmem na Galaxy Geara i jemu podobne. I trudno się im dziwić. Inteligentne zegarki rozwiązują niewiele problemów, są drogie a ich wygląd, wynikający z ograniczeń technicznych, utrudnia nawet lansowanie się takim gadżetem.

Microsoft jednak nie chce (znowu) być w tyle stawki i ma zaprezentować jesienią tego roku swoje własne urządzenie. A dziś, dzięki niezawodnemu Paulowi Thurrottowi i jego równie niezawodnym źródłom, wiemy o tym gadżecie nieco więcej.

Zegarek niezbyt inteligentny

Sęk w tym, że produkt Microsoftu ma być dużo skromniejszy i prostszy od tego, co oferują konkurenci. To będzie zwykły, elektroniczny zegarek, który wpisuje się w trend dbania o nasze zdrowie przez monitorowanie przeróżnych parametrów a także będzie mógł być sparowany z naszym smartfonem.

Inteligentny, ale też gruby i ograniczony tylko do urządzeń Galaxy
Inteligentny, ale też gruby i ograniczony tylko do urządzeń Galaxy

Zapomnijcie jednak o jakichkolwiek zaawansowanych funkcjach, takich jak rozszerzanie funkcji zegarka poprzez instalowanie dodatkowych aplikacji na nim. To będzie bardzo prosty produkt, napędzany przez zamknięte oprogramowanie. Ma to wpłynąć na czas pracy na baterii i (tu już moje spekulacje) jego niską cenę.

Widzę w tym jednak pewną pozytywną stronę całości. Miałem już w rękach kilka smartwatchy i, wybaczcie określenie, są to wielkie, grube bydlęta. Coś, co nawet jeżeli jest w pewnym stopniu praktyczne, to nieprzyjemnie leży na ręku i wygląda jeszcze gorzej przez swój przerośnięty rozmiar. Zegarek Microsoftu, być może, będzie lekki i cieniutki.

Zamknięty system, ale otwarty dostęp

To, że nie będziemy mogli wpływać na zainstalowane w zegarku oprogramowanie, nie oznacza, że całość będzie ograniczona tylko do pomysłów Microsoftu. Thurrott potwierdził krążące już od jakiegoś czasu plotki, że ów zegarek będzie w stanie współpracować nie tylko z Windows i Windows Phone, ale również z Androidem i iOS-em.

źródło: theverge.com
źródło: theverge.com

To z kolei oznacza, że dane z zegarka będziemy mogli wykorzystać nie tylko w Bing Zdrowie i Kondycja, ale również w Apple Health czy Samsung S Health czy w jeszcze innej platformie. To oznacza również, że zegarek, na życzenie, będzie mógł wyświetlać powiadomienia nie tylko ze smartfonów Lumia, ale również i Galaxy, iPhone czy dowolnych innych (pod warunkiem korzystania z platform Windows Phone, Android lub iOS).

Warunek sukcesu? Cena

Spodziewam się, że zegarek Microsoftu nie będzie cudem świata jeżeli chodzi o wzornictwo i nie będzie mógł się urodą równać z klasycznymi zegarkami czy nawet z Moto360. Na dodatek nie będzie „smart” z uwagi na brak obsługi zewnętrznych aplikacji. Ale to może być jego atut, pod jednym warunkiem: ów zegarek powinien być tańszy od konkurencji. Wtedy ma dużą szansę stać się istotnym produktem na rynku. W przeciwnym razie… no cóż, pamiętacie jeszcze telefony Kin?

Dołącz do dyskusji