Satya Nadella o fascynującej przyszłości Microsoftu

Felieton/Gry 10.07.2014
Satya Nadella o fascynującej przyszłości Microsoftu

Satya Nadella o fascynującej przyszłości Microsoftu

W jaką stronę zmierza Microsoft? Czego chce się pozbyć i od czego odciąć? W czym firma widzi swoje mocne strony? Na te pytania odpowiada Satya Nadella, pisząc list otwarty do swoich pracowników.

Satya Nadella od początku był moim faworytem jak tylko ogłoszono, że Microsoft szuka następcy Steve’a Ballmera. Błyskotliwy, zdolny i bardzo charyzmatyczny. Architekt większości ostatnich sukcesów Microsoftu. Twórca najbardziej dochodowego i przyszłościowego dla tej firmy produktu. Satya Nadella był dużo lepszym kandydatem od Alana Mullaly’ego czy Stephena Elopa. Na szczęście, zarząd Microsoftu, mając nieporównywalnie większą wiedzę na temat tej firmy i jej sytuacji ode mnie, uważał podobnie.

Nadella jednak nie miał okazji, póki co, się wykazać. Większość z „jego” decyzji to realizacja wizji Ballmera. Nowy Microsoft, otwarty, oparty na chmurze, usługach i urządzeniach, skoncentrowany na innowacjach jak nigdy wcześniej, spójny i zgrany, to ostatnia z reform Ballmera przed jego odejściem na emeryturę. Jednak Ballmera nie ma już od jakiegoś czasu, nowy szef Microsoftu ma coraz więcej swobody do realizowania swojej własnej, autorskiej wizji. Niespodzianek zbyt wiele nie będzie. Jak zdradza w swoim liście otwartym, Microsoft to przede wszystkim firma, która…

… ma ambicję być liderem jeżeli chodzi o rynek mobilny i przetwarzanie w chmurze

Przy czym jedno już albo osiągnęła, albo jest temu bliska, a drugie to wciąż pieśń przyszłości, na skutek błędnych decyzji poprzedniego dyrektora generalnego Microsoftu. Dzięki ciężkiej pracy Nadelli i jego zespołowi, Microsoft Azure i Cloud OS są jednymi z najbardziej dochodowych produktów chmurowych w historii, wysoko cenionymi przez korporacje na całym świecie. To również fundamenty innych usług Microsoftu, od Xbox Live czy Skype’a aż po Office’a 365 czy Binga.

Rynek mobilny to już nie jest mocna strona Microsoftu. Nadella jednak jest skoncentrowany, by to zmienić jak najszybciej. I trzeba przyznać, że działania jakie podejmuje są całkiem sensowne. Windows i Windows Phone są już produktami bardzo dojrzałymi i bardzo dynamicznie się rozwijającymi. Już teraz, funkcjonalnie i jakościowo, mogą rywalizować bez problemu z liderami w postaci iOS-a czy Androida. A również polityka sprzedażowa się zmienia: coraz więcej edycji Windows jest darmowych, a jeżeli chodzi o rynek stricte mobilny, to właściwie każda z nich jest dostępna dla partnerów za dokładnie zero złotych.

universal-apps

Nadella zdaje sobie jednak sprawę, że ogrom pracy dopiero przed nim. Zapewnił, że skupia się na tym, by innowacje i nowości wprowadzane na rynek przez Microsoft pojawiały się jeszcze szybciej i miały dużo większy wpływ na rynek. Dodał, że będzie kontynuował zapoczątkowaną przez Ballmera restrukturyzację koncernu, by odblokować korporacyjne zatory.

Czujni Czytelnicy z pewnością zauważą, że nie ma tu ani słowa o rynku tradycyjnych komputerów. To nieco „utopiło” Windows 8, który, zdaniem wielu, był zbyt tabletowy i za mało wygodny dla desktopów. Ten błąd jest już jednak naprawiany (patrz Windows 8.1 Update 1 i nowości zapowiadane w aktualizacji „Threshold”), a pamiętajmy, że przyszłość może wyglądać właśnie tak, jak przewiduje Nadella.

window_azure_banner

Dzisiejsze mobilne procesory i układy scalone mają już olbrzymie możliwości. Przypuszczam, że nie minie rok jak nasz smartfon, mieszczący nam się w kieszeni, będzie mógł zostać położony na stacji dokującej, podłączonej do klawiatury i monitora i będzie nam umożliwiał pracę dokładnie taką samą, jak byśmy korzystali z tradycyjnego komputera. Dorzućmy do tego jeszcze fakt, że Microsoft kończy unifikację swoich systemów operacyjnych (jeden system na wszystkie urządzenia, dowolnych rozmiarów i z dowolnymi interfejsami), więc zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie, lada moment będą gotowe na tę rewolucję. I wygląda na to, że Microsoft będzie tu tak zwanym trailblazerem, a więc przetrze szlak, którym inni dopiero za jakiś czas będą podążać. O przetwarzaniu w chmurze jak przyszłości nie ma co rozmawiać, bo to nie przyszłość, a teraźniejszość, a w tym biznesie Microsoft jest już od jakiegoś czasu dobrze okopany.

Stymulowanie popytu, zarówno wśród klientów, jak i deweloperów

Nadella w swoim liście przyznaje tez, że jest jeszcze wiele do zrobienia, by zwiększyć zaufanie programistów, konsumentów a nawet klientów korporacyjnych. Zapewnia, że deweloperzy są i zawsze będą oczkiem w głowie Microsoftu i że jego firma nie przestanie się starać, by ułatwić im pracę.

W tym, ponownie, ma pomóc unifikacja Windows. Programiści nie będą musieli się przejmować sprzętem, na którym jego programy i gry będą działać. Będą zatem mogli się skupić na spełnianiu potrzeb użytkowników ich gier i aplikacji.

A skoro już o grach mowa, to Nadella raz jeszcze mrugnął okiem do niezadowolonych udziałowców: Xbox pozostanie w Microsofcie. CEO giganta z Redmond uważa, że tak jak faktycznie owa marka i produkty i usługi z nią związane nieco odbiegają od tego, czym Microsoft się zajmuje w pozostałych sferach, ale jest marką dla Microsoftu szalenie istotną, budzącą pozytywne skojarzenia wśród konsumentów.

threshold-hero-new

Nie tylko Xbox ma stymulować popyt i sympatię. Surface Pro ma być kolejnym tego przykładem, dając kolejne przykłady na tworzenie znakomitych urządzeń dla profesjonalistów. Urządzenia Surface, co prawda, nadal sprzedają się mizernie, ale z drugiej strony… większość recenzji, jakie przeglądałem w Sieci, porównywała ową hybrydę do Macbooka Air, a więc, zdaniem wielu, „króla mobilnych komputerów”. Microsoft jest więc coraz bliżej sukcesu.

Czysty i klarowny Microsoft

List od Nadelli robi wrażenie. Nie zdradza nic, czego już wcześniej się nie domyślaliśmy. Ale jasno nakreśla priorytety firmy, pokazuje jej mocne strony. Nawet cytowanie słabości jest ujęte w ten sposób, by odbiorca wiedział, że te wkrótce będą należeć do przeszłości.

Jest jednak jeden problem: Microsoft musi „dotrwać” do mobilno-chmurowej rewolucji, jaką szykuje. Póki co, urządzenia Lumia i Surface to rynkowy margines, a główną siłą napędową Microsoftu jest obecnie Azure i oparte na nim usługi. Dzięki nim firma nie tylko nie przepadnie, ale będzie nadal kwitła. Sęk w tym, że konkurencja nie śpi.

Microsoft-Logo

Google pakuje swojego Androida gdzie tylko się da i jest niezrównany jeżeli chodzi o kontrolowanie informacji w Sieci. Apple nadal cieszy się bardzo wysokim (i zasłużonym) zaufaniem klientów i tak jak może zwolnił we wprowadzaniu Wielkich Innowacji, tak z całą pewnością jest graczem wymagającym szacunku (zresztą, wystarczy porównać sprzedaż Lumii do sprzedaży iPhone’ów…).

Jeżeli tempo wprowadzania innowacji nie tylko się utrzyma, ale i wzrośnie, jak obiecuje Nadella, to konkurencja ma się czego obawiać. Bo nie będzie miała żadnej odpowiedzi na gigantyczną spójność ekosystemu Microsoftu, od chmury, przez różnorodne i zgrane usługi, środowisko uruchomieniowe Windows, aż po kernel systemu w gadżecie ze świata Internetu Rzeczy. Ani Google, ani Apple nie mają takiej potęgi. Tyle że Microsoft też jej jeszcze nie ma. „Ma mieć”, ma to nastąpić „wkrótce”. A w czasie tego „wkrótce” wiele może się jeszcze wydarzyć.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji