Czas na płatne torrenty, czyli BitTorrent ma nowy sposób na zarabianie

Artykuł/Technologie 15.07.2014
Czas na płatne torrenty, czyli BitTorrent ma nowy sposób na zarabianie

Czas na płatne torrenty, czyli BitTorrent ma nowy sposób na zarabianie

Torrenty – dla jednych chleb powszedni i sposób na zaoszczędzenie sporej sumy pieniędzy, a dla innych (twórców) koszmar, który sprawia, że nie zarabiają tyle, ile by mogli. Jednak torrenty to nie tylko piractwo, ale także legalne pliki, np. różne wersji Linuksa do pobrania. Kluczowe jest jednak to, że zawsze są – a w sumie to były – za darmo, bo sieć BitTorrent chce z jednej strony zarabiać, a z drugiej promować artystów.

Aktualnie – jak podaje serwis Quartz – każdego miesiąca z sieci BitTorrent korzysta już 170 mln użytkowników na całym świecie. Pobierają dosłownie wszystko – filmy, seriale, gry, zdjęcia, czy też programy. To ogromna baza i zarazem świetna podstawa do tego, aby zbudować na tym biznes. Mało który przedsiębiorca może pochwalić się aż taką dużą liczbą użytkowników.

Pomysł BitTorrenta w pewien sposób łączy w sobie elementy VOD z crowdfundingiem, jak chociażby serwis Kicksterter lub polskie wspieram.to

Idea jest prosta – w sieci zostanie udostępniony nowy serial sciencie-fiction o nazwie „Childer of the Machine”, stworzony przez niezależnego twórcę – Marco Webbera. Jednak za darmo będzie dostępny tylko pierwszy odcinek, pilot całej serii, a jeśli ktoś z torrentowiczów będzie chciał obejrzeć pozostałe odcinki (ma ich być w sumie 8), będzie musiał zapłacić 10 dol. To w głównej mierze przypomina serwisy VOD, z tą różnicą, że plik pobieramy na dysk, a nie stremujemy go przez internet.

piractwo piraci pirat torenty torrent

Jednak to, czy serial w ogóle powstanie, nie jest wcale takie pewne. I tutaj dochodzimy do elementów crowdfundingowych, ponieważ, aby pozostałe odcinki zostały nakręcone, na zakup serialu musi zdecydować się co najmniej 250 tys. osób. Jeśli taka liczba nie zostanie osiągnięta, to projekt – krótko mówiąc – upadnie.

To nie pierwszy tego typu pomysł

Różnica polega na tym, że dotychczasowe pliki, które były dystrybuowane przez BitTorrenta legalnie, za zgodą autorów, były całkowicie darmowe. Child of the Machine to pierwszy projekt, który ma być dla użytkowników płatny. Co ciekawe, wcześniejsze materiały, za które torrentowicze nie ponosili kosztów, również staną się płatne (cały czas mowa o tzw. bundle, udostępnianych za zgodą autorów).

– Naszym celem jest uczynienie z internetu lepszego miejsca dla kreatywności, gdzie muzyka, filmy i sztuka stają się coraz bardziej wartościowe za każdym razem, gdy są udostępnianie – można przeczytać na oficjalnym blogu BitTorrent.

Całemu pomysłowi przyświeca jedna idea – ludzie będą w stanie zapłacić za interesujące ich treści – muzykę, filmy, czy też książki – o ile będą one ciekawe i łatwo dostępne. Idea piękna, ale obawiam się, że kompletnie nietrafiona. Ludzie nie wybierają tego, co jest łatwiej dostępne, a to, co jest po prostu tańsze lub – w przypadku torrentów – darmowe. Prosty przykład – aplikacje z Androida. Są łatwo dostępne w Sklepie Play, a jednak wiele osób woli szukać plików APK po Sieci, wgrywać je na telefon i instalować ręcznie. To nie jest ani łatwiejszy, ani bezpieczniejszy sposób niż zapłacić 3 zł (a tyle często kosztują płatne aplikacje).

torrent-pobieranie-download

Twórcy sieci BitTorrent sprawiają wrażenie, jakby sami nie rozumieli swoich użytkowników

Ci, którzy pobierają pirackie treści, robią to przede wszystkim dlatego, że są one darmowe. Drugim argumentem jest to, że często na torrentach można znaleźć filmy i seriale w dużo lepszej jakości niż oferują serwisy z wideo na życzenie. Jednak popularność wersji nagrywanych kamerą w kinie chyba jasno pokazuje, co w tym przypadku jest najważniejsze – mam szybciej i mam za darmo.

I chociaż idea stojąca za nowym pomysłem BitTorrent jest dobra, bo chcą wspierać przede wszystkim mniej znanych twórców i dać im sposobność do zarobienia pieniędzy, to jednak nie spodziewam się spektakularnego sukcesu. Nie jestem przekonany, czy w ogóle znajdzie się te 250 tys. osób, które zdecydują się zapłacić za serial. A nawet gdyby, to po przekroczeniu tej bariery pozostali i tak najzwyczajniej w świecie go spiracą. Jeśli nie przez torrenty, to innej warezy i twory chomiko-podobne.

Lwia część zebranych pieniędzy ma trafić do twórców, ale BitTorrent zgarnie też pewną sumę dla siebie.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement