Amerykański system patentowy jest chory, wystarczy spojrzeć na te statystyki

News/Nauka 15.07.2014
Amerykański system patentowy jest chory, wystarczy spojrzeć na te statystyki

Amerykański system patentowy jest chory, wystarczy spojrzeć na te statystyki

Obrońcy systemu patentowego tłumaczą, że to jedyna metoda na to, by chronić innowację. By zachęcać materialnie do dokonywania przełomów na rynku. Twarde dane sugerują jednak coś zupełnie innego.

Wymyśliłeś nowy pomysł na dokonywanie pomiaru tętna. Nie masz jednak pieniędzy na zamienienie idei w produkt. Szukasz inwestora, spotykasz się z przeróżnymi korporacjami. Patrzą na to krzywym okiem. Po czym kilka miesięcy później dowiadujesz się, że jedna z nich wydała produkt wykorzystujący twoją ideę. Nie pozwiesz jej, bo zapomniałeś o patentach.

Powyższy akapit to typowy argument chroniący mający na celu przekonanie nas, że ochrona własności intelektualnej poprzez patenty jest niezbędna. I właściwie jest to argument nie do podważenia. Idea jak najbardziej jest słuszna. Ale forma, w jakiej własność intelektualna jest chroniona, bywa wręcz wypaczona. Czego dowodzi sytuacja w Stanach Zjednoczonych.

Trolle nie tylko w Internecie

Patenty stały się towarem i produktem, zamiast chronić idee i pomysły dotyczące towarów i produktów. Można je skupować, sprzedawać a nawet swoich pomysłów nie realizować a żyć wyłącznie z ich licencjonowania. Takie firmy zwykło się nazywać „trollami patentowymi”. Co gorsza, nie są one na marginesie, a stanowią… większość „patentowego rynku”.

(źródło: Pricewaterhouse Cooper)
(źródło: Pricewaterhouse Cooper)

Trolle patentowe to firmy, które żyją z narzucania licencji za trywialne wynalazki i wygrywania pozwów z korporacjami, które próbują rozwijać swoje produkty. I zarabiają na tym dziesiątki milionów dolarów. Pricewaterhouse Cooper postanowił zbadać skalę tego procederu. Wyniki są… zatrważające.

Co prawda kwoty odszkodowań przyznawane trollom patentowym z roku na rok są coraz niższe, ale i tak zapewniają większe dochody na danym patencie niż produkty ów patent wykorzystujące. Przychody w ogólnym ujęciu z wyżej wspomnianego „trollowania” również rosną.

Jakby to jeszcze nie dawało wam do myślenia, to może to was do tego zmusi: jak się okazuje, 67 procent pozwów patentowych z ostatniego roku pochodzi od firm, które owych patentów nie wykorzystują w jakichkolwiek produktach czy usługach. To wzrost o 28 punktów procentowych porównując rok poprzedni.

(źródło: Pricewaterhouse Cooper)
(źródło: Pricewaterhouse Cooper)

Reformy zabijane przez lobbystów

Niejednokrotnie już próbowano zmieniać amerykańskie prawo patentowe, które jest bardzo ważne dla całego świata z uwagi na potężną konsumpcję obywateli tego kraju. Za każdym razem jednak nowe ustawy bywały obalane przez polityków, których sponsorują przeróżne firmy zainteresowane utrzymaniem aktualnego status quo.

Patenty są potrzebne. Ale tylko w celach zapewnienia sobie handicapu z uwagi na wynalezienie czegoś nowego. Mają sens, by dawać zyski ich autorom wszędzie tam, gdzie rzeczywiście się z nich korzysta. Tymczasem głównie służą do blokowania obrotu i postępu technicznego.

A wystarczyłoby uproszczenie prawa patentowego do minimum w postaci wprowadzenia, na przykład, siedmioletniej ochrony zasadniczej z możliwością jej odpłatnego wydłużenia o kolejne trzy lata. Innowatorzy byliby nagradzani a zarazem nie blokowaliby postępu. Ciekawe, czy kiedyś się tego doczekamy…

Ilustracja tytułowa pochodzi z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement