Mit o wyjątkowości człowieka

Blog Forum 18.07.2014
Mit o wyjątkowości człowieka

Mit o wyjątkowości człowieka

Dziwi mnie, że nauka pomimo rozwoju we wszystkich dziedzinach wciąż nie obaliła w żaden sposób naszego poglądu o tym, że jesteśmy czymś szczególnym w przyrodzie.
Wielu ludzi uważa, że jesteśmy czymś wyjątkowym w dziejach ziemi. Czy rzeczywiście tak jest?
Spróbujmy się sklasyfikować – znaczna większość nas uważa, że pochodzimy od małp (choć znajdą się poglądy mówiące, że jesteśmy pochodną grzybów), czyli w tym kontekście nie stanowimy jakiegoś szczególnego wyjątku, bo do tej grupy zaliczymy kilkaset, a może i kilka tysięcy zwierząt. Podobno nasz kod genetyczny w 98% jest zbieżny z dna szympansa. I chociaż rzeczywiście (szczególnie u niektórych) można dostrzegać podobieństwa, to podobno osiągnęliśmy nieporównywalnie większy rozwój ewolucyjny, ale czy rzeczywiście? Może ta cała ewolucja wcale nie jest tak zaawansowana, bo odnosi się tylko do naszej fizjonomii i rozwoju mózgu, a reszta to tylko wyuczone zachowania? Nawet małpy niższego rzędu takie jak lemury potrafią poruszać się w postawie wyprostowanej, potrafią posługiwać się „narzędziami”, a czy tak istotne jest, że stosowane narzędzie to zwykły patyk lub kamień, a nie zderzacz hadronów – zwykła semantyka. Popatrzmy na nasze zmysły. Węch praktycznie nie istnieje, a naukowcy uważają, że w drodze ewolucji nos stanie się narządem szczątkowym (jak nasza kość ogonowa). Słuch – w początkowym okresie życia potrafimy usłyszeć więcej, ale cóż z tego, jak wtedy nie jesteśmy w stanie się tym ze światem podzielić. Smak w kontekście przetrwania nie odgrywa jakiejś szczególnej roli, bo na tej podstawie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy coś jest jadalne, czy trujące. Kolejny na naszej liście jest dotyk, ale i tutaj wypadamy blado jeśli spojrzymy na dowolne zwierzę wodne od ryby (tzw. linia naboczna), po krokodyla. Ich zmysł rejestrowania zmian zachodzących w wodzie nie odnosi się do konieczności fizycznego dotknięcia. Potrafią one bowiem dzięki specjalnym receptorom wyczuwać zjawiska ze sporej odległości. Został nam jeszcze wzrok, ale ten akurat w świecie zwierząt zostałby uznany (gdyby oczywiście zwierzęta „chciały się” w ogóle nad tym zastanowić) za niemal całkowitą ślepotę. To co mogłoby nas odróżniać to zdolność antycypacji, ale i tutaj nie wypadamy jakoś szczególnie wyjątkowo: pomijam nie do końca potwierdzone zdolności zwierząt do wykrywania trzęsienia ziemi (badania pająków), to wszystkie zwierzęta posiadają lepszą zdolność wykrywania zagrożeń niż człowiek, poza tym mało to razy nasze zamiary prowadziły do zupełnie innych rezultatów, więc tak naprawdę niczego nie przewidzieliśmy. Społeczeństwo, jego kształt to też nie nasz wynalazek – np. upraszczając tezy Karola Marksa społeczeństwo istnieje tylko dzięki walce klas – wyzysk słabych przez silnych oraz dążenie do uzyskania władzy przez niższe warstwy społeczne. Wszystkie zwierzęta stadne, a takich jest znakomita większość mają w grupie jasno określony statut. Podczas gdy człowiek stosunkowo niedawno zdał sobie sprawę z równości kobiet i ocenił ich możliwości w kategoriach równości z męską częścią społeczeństwa np. przewodzenia jakiejś grupie, natura znała już patriarchat od milionów lat.

Gdzie zatem jest ta nasza wyjątkowość, o której jesteśmy przekonani? Czy polega ona jedynie na tym, że w większym stopniu potrafimy podporządkować sobie naturę? Z biologicznego punktu widzenia jesteśmy takim samym odpryskiem ewolucyjnym jak każdy jeden gatunek. Z punktu fizyki i chemii składamy się dokładnie z tego samego, co każda inna forma życia.

Ułomność naszych zmysłów potrafimy sobie kompensować pomysłowością. Każdy wynalazek ma upraszczać nam życie. Czy kres naszej cywilizacji jest możliwy, czy osiągnęliśmy już taki stopień rozwoju ewolucyjnego, że nic nie jest wstanie zagrozić naszej bytności? Odnosząc się do historii, każda cywilizacja miała swój początek, okres rozkwitu i kres, a rozwój technologiczny w żaden sposób nie uratował jej przed zagładą. Dziś tak samo jak dinozaury nie jesteśmy przygotowani na zagrożenie z kosmosu – obecnie Nasa monitoruje około 3% nieba – co kolokwialnie mówiąc może doprowadzić do tego, że asteroida nadleci od d..y strony. Możemy być pewni, że jeśli nie katastrofa z kosmosu sprowadzi na nas zagładę, to sami zdołamy się niebawem unicestwić, bowiem wszelkie kopaliny, które bez zahamowań eksploatujemy mają jedną zasadniczą wadę – są wyczerpywalne. Spróbujcie zastanowić się jak mógłby wyglądać świat w chwili, w której okaże się, że na powierzchnie nie zostanie już wypompowana ani jedna kropla ropy.

Kolejnym argumentem, który można by przytoczyć są nasze złożone zachowania, gdyby nie fakt, że nie tylko człowiek jest w stanie realizować wyższe cele. Przykładem może tu być szympans, który jako kolejne zwierzę (poza człowiekiem) poluje „dla zabawy”, czyli nie kierując się jedynie głodem. Celem takiego polowania jest dostarczenie mięsa głowie stada, aby wzmocnić swoją pozycję społeczną. Odnosząc się do słów Nałkowskiej: „to ludzie ludziom zgotowali ten los” niezbędne jest również uświadomienie sobie, że humanitaryzm to jedynie złudne zjawisko utrzymywane tylko w określonych momentach istnienia społeczeństwa celem zapewnienia statusu quo. Popatrzmy na nasze „wynalazki” w dziedzinie zachowań społecznych: rasizm, holokaust, eksperymenty w obozach zagłady oraz prosty fakt mówiący o tym, że człowiek jest zdolny do wszystkiego, a żeby to wykazać potrzebny jest jedynie bodziec.

Czy zatem możemy na jakimś polu wykazać się ową wyjątkowością? Ja znajduje jedno takie miejsce w dziedzinie nauki – wykreowanie nam zastępstwa. W przeciwieństwie do innych istot mamy możliwość stworzyć nowe formy życia – abstrahując od tego co uznamy za wyznacznik życia. I jako twórcy w pełni dojrzali powinniśmy zapewnić naszemu tworowi pełne możliwości rozwoju nie ograniczając go nawet jeśli początek istnienia naszego dzieła miałby rozpocząć nasz koniec.

hymmek (^^,)

Dołącz do dyskusji

Advertisement