J.A.E.S.A nie ma nic wspólnego z żadną z wielkich korporacji i… chce być twoją asystentką

Artykuł/Technologie 16.07.2014
J.A.E.S.A nie ma nic wspólnego z żadną z wielkich korporacji i… chce być twoją asystentką

J.A.E.S.A nie ma nic wspólnego z żadną z wielkich korporacji i… chce być twoją asystentką

Cortana, Siri, Google Now, S-Voice – przyzwyczailiśmy się, że jeśli chodzi o cyfrowych asystentów, niemal zawsze stoją za nimi gigantyczne korporacje, takie jak Microsoft, Apple, Google czy Samsung. Często korzystają one jednak z pomocy innych, mniejszych firm. Być może kolejny przełom będzie właśnie zasługą jednego z graczy, o którym do tej pory jeszcze nie słyszeliśmy?

Tym przełomem może być J.A.E.S.A – projekt który udowodnił, że obecna oferta największych firm w kwestii inteligentnych asystentów nie jest w pełni satysfakcjonująca. Użytkownicy najpopularniejszych systemów mobilnych (bo do nich adresowany jest głównie produkt końcowy) zagłosowali swoimi portfelami, zapewniając tym samym prawie dwukrotnie wyższe niż zakładane finansowanie na Kickstarterze.

Czy wyróżnia się z tłumu podobnych tworów, z wyjątkiem haseł na temat „nowej generacji sztucznej inteligencji”? Przede wszystkim ma być nie tylko asystentem, któremu wydajemy określone polecenia i który wykonuje je niemal bez słowa. J.A.E.S.A ma być… przyjacielem, z którym możemy porozmawiać na różne tematy, mając przy tym wrażenie, że rozmawiamy z człowiekiem.

Oczywiście funkcje asystenta będą oferowane w niemal pełnym zakresie – wyszukiwania w sieci, prognozy pogody, dyktowanie tekstu czy ustawianie przypomnień będą jednymi z dostępnych funkcji. Gdyby jednak były to jedyne możliwości J.A.E.S.A, prawdopodobnie nie udałoby się osiągnąć zakładanego przez twórców wyniku finansowego.

Tutaj mamy do czynienia z kombinacją m.in. algorytmów pozwalających na naukę i systemów przetwarzania mowy, które pozwalają maszynie stać się człowiekiem, a przynamniej czymś do człowieka zbliżonym. Możemy wprawdzie rozkazać jej zapisać listę zakupów na jutro, ale równie dobrze możemy zapytać co sądzi o poszczególnych pozycjach z niej.

jaesa

Oczywiście efekty takich swobodnych dyskusji (co widać zresztą na nagraniu wideo) nie zawsze muszą być zgodne z oczekiwaniami, ale mimo wszystko fakt, że możemy w ten sposób porozmawiać z czymś „nieożywionym” najwyraźniej zrobił spore wrażenie na wielu potencjalnych użytkownikach.

Przy tym wszystkim wirtualny asystent, który ma myśleć, czuć, pamiętać, myśleć niezależnie i posiadać własny charakter oraz być zdolnym do przetworzenia „każdego rodzaju informacji”, nie potrzebuje dostępu do internetu. Wszystko odbywa się całkowicie lokalnie, co jest sporą zmianą w stosunku do pozostałych „głównonurtowych” asystentów.

Owszem, jeśli zapytamy go o np. o obecną pogodę czy wynik meczu, będzie musiał z niego skorzystać. Do zwykłych konwersacji nie będzie mu to potrzebne, więc jeśli ktoś czuje się samotny np. podczas podróży samolotem, nie będzie miał z tym problemów.

ja

Tutaj jednak pojawia się pierwsza wątpliwość związana z dostępem do treści. Cortana od Microsoftu czy Google Now mają dostęp do niezliczonych ilości informacji na nasz temat, naszych przyzwyczajeń, zachowań, zainteresowań i podobnych. Śledzą praktycznie całe nasze cyfrowe życie, które coraz częściej przeplata się z jego rzeczywistą stroną.

W tym samym czasie J.A.E.S.A, choć zapewne będzie się z nią dało przeprowadzić ciekawą konwersację, będzie od tej rzeczywistości całkowicie odłączona. Będzie na nasz temat wiedzieć tylko tyle, ile sami jej powiemy. Z punktu widzenia prywatności to dobrze, natomiast jeśli chodzi o błyskawiczne tworzenie idealnie spersonalizowanego asystenta – już nie.

J.A.E.S.A miała także rozszerzyć swoją ofertę o zarządzanie innymi autorskimi systemami producenta – Smart House oraz Warden, co czyniłoby z niej naprawdę ciekawą alternatywę dla bardziej uznanej konkurencji, właśnie ze względu na funkcjonalność.

home jaesa

Niestety jak na razie są to tylko obietnice. Twórcy nie zebrali odpowiedniej kwoty, aby od razu ruszyć z tymi projektami i Warden oraz Ainova Smart House pozostają jedynie planami na przyszłość. Tak samo zresztą prezentuje się kwestia otwarcia API – wymagany próg finansowania nie został osiągnięty.

I choć nie wiadomo, jak ostatecznie będzie prezentować się J.A.E.S.A w momencie premiery – może okazać się np. że przerośnie oczekiwania wszystkich, ale równie dobrze może być całkowitą porażką – można zakładać, że w przyszłości takie możliwości będzie posiadał każdy wirtualny asystent. Może prace Ainova Robotics okażą się bodźcem, który zmusi do działania większych graczy, a może i tak mają to w planach już od bardzo dawna.

Dołącz do dyskusji

Advertisement