Inteligentny samochód nie musi jeździć za ciebie. Może się ciebie… nauczyć

Artykuł/Motoryzacja 16.07.2014
Inteligentny samochód nie musi jeździć za ciebie. Może się ciebie… nauczyć

Inteligentny samochód nie musi jeździć za ciebie. Może się ciebie… nauczyć

Indyjski Brytyjski Jaguar Land Rover w ostatnich miesiącach potrafi zachwycić nie tylko fanów motoryzacji, ale także miłośników nowych technologii. O ile jednak wykorzystanie przedniej szyby do wyświetlania obrazu terenu znajdującego się pod maską auta czy też “widmowych przeciwników” nie każdemu musi się przydać, o tyle samochód, który jest w stanie uczyć się i każdego dnia oferować coraz więcej wydaje się kuszącą propozycją.

Inteligencję (o ile można to w ogóle tak określić) pojazdów rozumie się w tej chwili głównie jako zdolność do samodzielnego poruszania się po drogach, nie tylko utrzymując nas na określonym pasie ruchu czy za innym autem, ale także uwzględniając inne czynniki, w tym m.in. światła czy znaki drogowe.

Co jednak w przypadku, kiedy przez cyfrową inteligencję rozumielibyśmy zdolność do nauki, a wizje aut bez kierownicy odłożylibyśmy na później?

Najwyraźniej takie właśnie podejście prezentuje również Jaguar Land Rover. W zaprezentowanym niedawno filmie pokazuje, jak jego zdaniem powinien wyglądać inteligentny pojazd w najbliższych latach. I trudno nie zgodzić się z tym, że taka “inteligencja” wydaje się co najmniej praktyczna.

Wirtualny asystent nowych modeli Jaguara lub Land Rovera byłby bowiem w stanie łączyć informacje pochodzące z wielu źródeł i na ich podstawie tworzyć nie tylko profil kierowcy, ale też przewidywać niektóre z jego planów i ograniczać liczbę niezbędnych do wykonania czynności.

Najbardziej banalnym przykładem jest chociażby to, co JLR określa jako “personalizacja samochodu”. Pojazd byłby w stanie nauczyć się naszych preferencji – od ustawienia fotela, lusterek czy kierownicy, przez najczęściej stosowane parametry klimatyzacji aż po ulubione ustawienia zestawu informacyjno-rozrywkowego (np. stacje radiowe, etc).

land rover 2

Wszystko to byłoby aktywowane i ustawiane w odpowiedni sposób już w chwili, kiedy zbliżalibyśmy się do samochodu. Po wejściu wszystko byłoby już w pełni gotowe do podróży.

Być może nawet nie musielibyśmy wprowadzać na nawigacji ich celu. System samochodowy korzystałby albo z kalendarza naszego smartfonu albo z wcześniejszych podróży realizowanych w tym samym czasie i od razu proponował najczęściej odwiedzane miejsce docelowe.

Jednocześnie rozwiązanie to może łączyć się z innymi. Jeśli auto wie, że jedziemy z kimś, może np. aktywować inną stację radiową czy odpowiednio zmienić pozostałe ustawienia. Gdy pasażer opuści nasz samochód, wszystko zostanie przywrócone do ustawień wybranych przez kierowcę.

To jednak nie wszystko – właśnie na podstawie historii naszych podróży, nasz Jaguar albo Land Rover może odpowiednio wcześnie uprzedzić nas, że na jutrzejszą podróż może zabraknąć nam paliwa i zasugeruje odwiedzenie jednej z ulubionych stacji.

range rover

Staniemy w korku? Jeśli tak, a mamy przed sobą ważne spotkanie (wpisane do kalendarza), auto zaproponuje wysłanie wiadomości (lub nawet automatycznie wyśle ją) lub wykonanie połączenia telefonicznego. Poinformuje nas także np. o opóźnieniu w odlocie samolotu podczas jazdy na lotnisko.

Przy tym wszystkim nawet pół-automatyczna jazda (z wykorzystaniem aktywnego tempomatu) nie musi być nudna i “komputerowa”. Na podstawie tego jak jeździmy samodzielnie, samochód stworzy profil naszego wirtualnego odpowiednika, przyspieszającego w podobny sposób i utrzymującego podobna odległość od innych samochodów.

sport

Oczywiście bez problemu odnajdzie się pewnie całkiem spore grono osób, którym takie rozwiązanie nie przypadnie do gustu. W końcu samochód stanie się kolejnym elementem wielkiej układanki, gdzie każdy chce uzyskać dostęp do naszych danych i wykorzystać je na swój sposób. Biorąc jednak pod uwagę oszczędność czasu i wygodę jaką zyskamy, o ile oczywiście sprzęt będzie działał tak, jak zapowiada producent, chyba trzeba się z tym pogodzić.

Tak samo jak z faktem, że nowe samochody mają coraz więcej wspólnego z komputerami i smartfonami i nie ma od tego ucieczki.

Dołącz do dyskusji

Advertisement