Dlaczego internet nie przetrwa – tekst Newsweeka z 1995 r. wcale mnie nie śmieszy

Felieton/Technologie 12.07.2014
Dlaczego internet nie przetrwa – tekst Newsweeka z 1995 r. wcale mnie nie śmieszy

Dlaczego internet nie przetrwa – tekst Newsweeka z 1995 r. wcale mnie nie śmieszy

Niemało się wczoraj uśmiałem się po tym, jak Home.pl polecił na Twitterze tekst pt. “Dlaczego internet nie przetrwa” z Newsweeka z 1995 r. Rozbawienie szybko jednak przerodziło się w refleksję, że tak naprawdę ten tekst ośmiesza autora w taki sam sposób jak wielu komentatorów technologii dzisiaj.

Kilka fragmentów tekstu Clifforda Stolla (przetłumaczonego przez autorkę bloga Bitcoinmama)  nadaje się do oprawienia w ramki i pokazywania potomnym jako przykład na to, jak bardzo można się pomylić w ocenie potencjału nowych technologii:

Prawda jest taka, że żadna baza danych online nie zastąpi codziennej gazety, płyta CD-ROM nie zastąpi kompetentnego nauczyciela i żadna sieć komputerowa nie zmieni sposobu, w jaki działa rząd.

albo:

A tu, Nicholas Negroponte, dyrektor MIT Media Lab, przewiduje, że niedługo będzie można kupić książki i gazety prosto przez Internet. Hahaha, jasne.

lub ten:

A ten cały cyber biznes. Obiecano nam zakupy jak w katalogu, w którym wybierasz, klikasz i dostajesz najlepsze oferty. Będziemy zamawiać bilety lotnicze w sieci, rezerwować stolik w restauracji i negocjować umowy sprzedaży. Sklepy będą bezproduktywne. Tak, to dlaczego mój lokalny supermarket działa prężniej wieczorem niż cały Internet w miesiąc? Nawet jeśli byłby wiarygodny sposób wysyłania pieniędzy przez Internet, który jak dotąd nie istnieje, brakuje tu jednego istotnego składnika kapitalizmu: sprzedawcy.

Nie można się bardziej pomylić, prawda?

Wszystko co Stollowi wydaje się bezużyteczne, niemożliwe i niefajne jest dziś obowiązującym globalnym standardem – prasa papierowa jest na skraju zniknięcia z rynku, serwisy społecznościowe odgrywają istotną rolę przy przewrotach politycznych, w internecie da się kupić dosłownie wszystko, a zdecydowana większość umów sprzedażowych zawierana jest w Sieci.

Newsweek-Internet-Cover-thumb-512x667-294

Tyle, że wtedy w 1995 r., gdy internet dopiero raczkował, gdy problemem było na przykład połączenie z wyszukiwarką internetową (sam Stoll narzeka, że co jakiś czas wyszukiwanie jest przerywane komunikatem: “Zbyt wiele połączeń, spróbuj ponownie później”), łatwo było snuć apokaliptyczne wizje.

Stoll wcale nie był odosobniony w swoich wątpliwościach. Do dziś pamiętam szereg własnych, całonocnych dyskusji na forach internetowych, dotyczących tego, czy internet ma sens, czy nie. Takie dyskusje toczyły się także w tzw. dużych mediach.

Podobnie dzisiaj toczą się zażarte dyskusje na temat tego, czy internet przenoszony do sprzętu domowego użytku, lub na ubranie i ciało człowieka ma sens.

Wystarczy poczytać zażarte dyskusje pod tekstami na Spider’s Web, by przekonać się jak wiele wątpliwości rodzi koncept inteligentnego zegarka podłączonego do internetu, jak wiele negacji jest dla działań Google’a przy projektach typu: Glass, autonomiczne samochody, człekokształtne roboty, czy inteligentna automatyka domowa, jak wiele osób neguje zasadność istnienia sieci społecznościowych typu Facebook.

Większość komentatorów nie widzi sensu, naśmiewa się z tzw. wczesnych nabywców (early adopters), którzy absorbują najnowsze technologie już dziś. Wielu jest przekonanych o nieuchronnych porażkach projektów “internet of things”.

Tymczasem za dekadę, może wcześniej, wiele z tych wyśmiewanych i negowanych dziś projektów będzie obowiązującymi fenomenami, czymś równie naturalnym co internet dzisiaj.

I pewnie znajdzie się też ktoś, kto wygrzebie niektóre opinie nt. internetu rzeczy z 2014 r., by się z nich pośmiać tak jak my dzisiaj śmiejemy się z tekstu Newsweeka z 1995 r.

* zdjęcie: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement