Kawa, papierosy… i Internet. A w nim głupie obrazki

Felieton/Technologie 29.06.2014
Kawa, papierosy… i Internet. A w nim głupie obrazki

Kawa, papierosy… i Internet. A w nim głupie obrazki

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Zawsze wydawało mi się, że „Sala samobójców”, ten miałki i przereklamowany film, to tylko nieco przerysowana reżyserska kreacja. Taka, która epatuje pretensjonalnością i niby metafizyczną treścią. Być może dlatego, że wbrew pozorom jestem trochę za stara, by znać taką młodzież. Młodzież, która zamyka się przed wszystkimi w ciemnym pokoju i odżywa dzięki wirtualnemu alter ego. Młodzież, która nie potrafi żyć inaczej. Bez komputera i Internetu nie widzi świata. I wykorzystuje go do złych celów.

Ostatnio temat uzależnienia od Internetu stał się znowu popularny. W jednym z ostatnich numerów „Polityki” natknąć możemy się na obszerny artykuł na temat tzw. „sieciaków”, czyli dzieci uzależnionych od komputera, Internetu. Z badań EU Kids Online, przeprowadzonych w Polsce przez dr Lucynę Kirwil, wynika, że jeden na pięciu nastolatków z grupy wiekowej 11 – 16 lat ma pierwsze objawy tzw. problemowego korzystania z Internetu. Natomiast u jednego dziecka na dziesięć występują pełne objawy uzależnienia, które wyglądają następująco: izolacja, niejedzenie posiłków, brak snu, brak znajomych, brak pasji i zainteresowań. Nastolatek nie ma na to siły. Całą energię wkłada w Sieć i swoje bycie w Internecie.

internet-uzaleznienie-laptop-czlowiek

Agnieszka Duda, psychoterapeuta i wicedyrektor Krakowskiego Centrum Terapii Uzależnień, twierdzi, że kiedy mówimy o uzależnieniu od Internetu, należy przede wszystkim mieć na uwadze jego atrakcyjność. Nie jest prosto odpowiedzieć na pytanie, czy łatwo jest się uzależnić. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii:

– Pierwszym objawem może być proporcja czasu spędzanego przy komputerze. Jeżeli 70-80 proc. naszej aktywności w sieci nie jest związane z pracą czy nauką, czyli z naszymi obowiązkami, lecz wynika z potrzeby swobodnego surfowania, to oznacza, że przekroczyliśmy normę. Drugi objaw to upośledzona kontrola czasu. Jeśli ktoś siada do komputera, bo ma wolne pół godziny, po czym przekłada inne obowiązki, bo musi “poczatować” albo skończyć grę, to już niepokojący sygnał. Trzeci objaw to imersja, czyli pochłonięcie w inny świat. Jeszcze jakiś czas temu istniała granica między światem wirtualnym i rzeczywistym, w tym momencie te światy wzajemnie się przenikają. Dzieje się tak też ze względu na pracę, do której niezbędny jest internet. Problem pojawia się, jeśli bardziej skupiamy się na świecie wirtualnym niż realnym – tłumaczy Duda w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

O ile uzależnieni od Internetu dziecko, nastolatek wywołują w nas współczucie, strach, lęk, to dorosły człowiek, który nie potrafi zapanować nad korzystaniem z Sieci budzi niedowierzanie, a wręcz obrzydzenie (zwłaszcza jeśli miałby zachowywać się jak główny bohater „Sali samobójców”).

Dziecku można bowiem wiele wybaczyć, świadomemu, odpowiedzialnemu za siebie człowiekowi – nie. Tymczasem sama wśród moich znajomych zauważam osoby, które charakteryzuje dysfunkcyjne korzystanie z Internetu. Ba, jestem w stanie stwierdzić, że to początki nałogu. Wiem, bo sama w to wpadłam. Choć przecież nie potrafiłabym o sobie powiedzieć: jestem uzależniona.

laptop-komputer-klawiatura-internet-czlowiek-mezczyzna

Nie dziwi mnie stwierdzenie, że: „Czternastoletni Marcin wstaje o 13.00 i pierwsze, co słyszy jego matka, ekonomistka z zawodu, to dźwięk włączanego komputera”. Gdyby zapomnieć o tym, że jest czternastoletni, równie dobrze mogłaby być to Joanna. Z tym, że ona wstając nawet o 6:00, musi włączyć laptopa. I pierwsze co robi to wejście w Sieć, a nie do łazienki. Nie są mi obce stwierdzenia, że ktoś spędza w Internecie więcej czasu, niż zaplanował i przesuwa godzinę podjęcia się sprawunków, dokończenia bądź rozpoczęcia swoich obowiązków. I sądzę, że jest tak z większością osób, które świadomie korzystają z Sieci, Siecią żyją i w niej odnajdują swoją rozrywkę czy też nastawione są na korzystanie z urządzeń mobilnych.

Chociaż słowo „świadomie” może być nadużyciem. Wszak, gdybyśmy korzystali z Sieci świadomie, nie marnowalibyśmy w niej kilku czy kilkunastu godzin dziennie. Codziennie jestem podłączona do Internetu od momentu, gdy wstaję, do chwili, kiedy kładę się spać. Zmienia się tylko urządzenie, z którego korzystam. Poza domem działam na smartfonie. Moja aplikacja Facebooka cały czas jest włączona.

Być może to specyfika osób, które w Sieci pracują, bo mam wrażenie, że moi redakcyjni koledzy w Internecie również są prawie 24 godziny na dobę.

Ale coraz częściej wydaje mi się, że tacy są ludzie tych czasów, którzy za wszelką cenę chcą być na bieżąco i wszędzie jednocześnie. Którzy po prostu czują Internet. Granica pomiędzy uzależnieniem, dysfunkcyjnym korzystaniem z Sieci, złym zarządzaniem swoim czasem, a lenistwem (zwłaszcza jeśli i to ostatnie może być chorobą), jest bardzo cienka. Trudno stwierdzić, czy to po prostu sposób na życie, czy pierwsze objawy nałogu, zwłaszcza, że w przeglądarce przez kilka godzin zmieniają się adresy na pasku, a jednak nikt nie dostaje takiego szału czarnowłosy Dominik (czasem myślę, że gówniarzowi po prostu wystarczyło odłączyć kabel).

tabletki-lekarstwa-myszka-internet

Co jednak budzi mój niepokój to sposób w jaki z tej Sieci korzystamy. Mówiąc o jej dobrodziejstwie, zapominamy tak naprawdę o potencjale Internetu i ograniczamy się do głupiej rozrywki, tłumacząc się zawzięcie „kulturą obrazkową”. Zamiast robić zagraniczne kursy, przeglądamy 9gag.com albo kwejk.pl. Zamiast czytać artykuły ograniczamy się do komentarzy, z których, jak to w Internecie, wycieka jad. To jest silniejsze od nas. Mimo że nie mamy co robić w Sieci, siedzimy w niej. Internet zamienia się w jakąś poczekalnię z nudnymi gazetami, które kartkujemy dla zabicia czasu. Klik, klik… następna strona. Klik, klik… kolejna.

Nie wiem, czy to ja żyję w jakimś bąblu informacyjnym i obracam się wśród wielu osób, które swoje życie, swój wolny czas i rozrywkę związały z Siecią, czy po prostu wszyscy nagle staliśmy się nałogowcami.

Korzystanie z Internetu przez kilka godzin dziennie w tygodniu w celach informacyjnych i rozrywkowych wydaje mi się już niemożliwe. Ba, nie wyobrażam sobie abym surfowanie i po prostu bycie w Sieci ograniczyła do 2 godzin dziennie. Nie potrafię.

Nie potrafię nie czytać głupich komentarzy, nie oglądać głupich filmików, nie przeglądać głupich pasków, obrazków i zdjęć. A przecież nie izoluję się, jem 5 razy dziennie, pracuję, jestem aktywna, mam przyjaciół. Internet stał się moim, naszym sposobem na życie. A może jednak takie życie po prostu nas uzależniło?

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji