Facebook przeprowadził eksperyment, w którym manipulował postami. Teraz opublikował wyniki i wybuchła aferka

Artykuł/Social media 30.06.2014
Facebook przeprowadził eksperyment, w którym manipulował postami. Teraz opublikował wyniki i wybuchła aferka

Facebook przeprowadził eksperyment, w którym manipulował postami. Teraz opublikował wyniki i wybuchła aferka

Przez tydzień w 2012 roku Facebook przeprowadzał eksperyment. Manipulował postami wyświetlanymi w strumieniach 689003 osób, by zbadać, czy emocje są zaraźliwe nie tylko w kontaktach bezpośrednich. Wyniki pracy zostały opublikowane pół miesiąca temu, a teraz wzbudzają kontrowersje, a nawet oburzenie. Użytkownicy czują się jak szczury labolatoryjne, ale sami się na to zgodzili akceptując regulamin, którego pewnie nie czytali.

W styczniu 2012 roku Facebook wybrał grupę prawie 700 tysięcy osób przeglądających serwis w języku angielskim. Użytkownikom zmodyfikowano algorytmy wyświetlające posty tak, by pokazywać posty zawierające słowa pozytywne lub negatywne. Okazało się, że emocje w newsfeedzie wpływają na to, co użytkownicy sami zamieszczają. Mówiąc krótko, badanie Facebooka pokazuje, że to, co przeglądamy w sieci społecznościowej wpływa na to, jak się czujemy i co sami wrzucamy.

Niby to proste badanie i dosyć spodziewane wyniki. Jednak sam sposób przeprowadzenia eksperymentu na nieświadomych, że ktoś właśnie ich testuje użytkowników wzbudził spore kontrowersje.

Nie dość, że prawie 700 tysięcy osób było nieświadomych tego, iż ich konto jest właśnie analizowane, to na dodatek celowo zmieniono zasady, na podstawie których widzą statusy od swoich znajomych.

Screenshot 2014-06-30 at 15.08.31

Facebook używa zaawansowanych algorytmów do określania widoczności statusów w strumieniach facebookowiczów. Wybiera posty, które mają być dla użytkownika istotne i zaangażować go do aktywności. Nie zawsze się to udaje, jednak zamysł jest dobry, bo gdyby nie algorytmy, to przeciętnie dziennie widzielibyśmy co najmniej kilkaset postów w strumieniu Facebooka, z czego większość nie ma żadnej wartości.

Jednak sytuacja, gdy Facebook w celach badawczych manipuluje newsfeedem i sortuje posty nie według znaczenia, a kluczowych słów o odpowiednim zabarwieniu emocjonalnych jest już niebezpieczna.

Oznacza to, że prawie milion osób przez tydzień widziało niekoniecznie najważniejsze według ogólnych algorytmów Facebooka posty. Że Facebook w imię badań przestał na tydzień spełniać najważniejszą funkcję, która jest podstawą bytności na tym serwisie – łączenia ze znajomymi.

Facebook w opublikowanej pracy zaznacza, że dane analizowane były anonimowo, a także że nie wykorzystywano w analizach wiadomości prywatnych. Badacze wiedzą więc, że prywatność jest słabą stroną wykorzystywania ogromnej bazy użytkowników do celów badawczych i będzie wzbudzać kontrowersje.

Krytyka Facebooka jest jednak bezzasadna jeśli spojrzy się na to z perspektywy regulaminów.

Przeczytamy w nich, że serwis może wykorzystywać dane “w celu obsługi operacji wewnętrznych, w tym rozwiązywania problemów, analizy danych, testów, badań i usprawniania usług.”

Zgodził się na to każdy z ponad miliarda facebookowiczów. Oznacza to, że badanie przenoszenia stanów emocjonalnych przez posty znajomych może być tylko jednym z wielu badań, z czego o większości możemy się nigdy nie dowiedzieć.

Przecież to logiczne. Mając największą w świecie liczbę użytkowników, którzy mocno angażują się w treści i przez znajomych mają silne powiązania emocjonalne z serwisem wykorzystanie tego do analiz i eksperymentów jest chyba naturalnym krokiem dla Facebooka.

Być może właśnie teraz na Twoim koncie prowadzone są eksperymenty dotyczące innych badań, być może to, że widzisz coraz mniej kotów a za to więcej psów jest celowe.

Być może ty jesteś teraz obiektem kolejnych badań, które może ujrzą, a może nie ujrzą światło dzienne.

A jeśli cię to oburza, to wiedz, że za miesiąc o tym zapomnisz. Tak samo jak o tym, że Facebook wykorzystuje twój wizerunek by reklamować produkty w newsfeedach twoich znajomych czy o tym, że Facebook zastrzega, że nie musi oznaczać produktów sponsorowanych.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji