Temat tygodnia: Takie mamy media, czy takich mamy czytelników?

Artykuł 18.05.2014
Temat tygodnia: Takie mamy media, czy takich mamy czytelników?

Temat tygodnia: Takie mamy media, czy takich mamy czytelników?

W ostatnim tygodniu na Spider’s Web sporo dyskutowaliśmy na temat kształtu dzisiejszych mediów, w tym głównie tych internetowych. Postanowiliśmy usystematyzować tę dyskusję w ramach tematu tygodnia. Oto nasze wypowiedzi. Liczymy na Wasze w komentarzach.

jaroszewski damianDamian Jaroszewski: Moje zdanie na ten temat jest krótkie, ale treściwe. Media to biznes, a w biznesie trzeba sprzedawać to, co ludzie chcą kupować, oglądać czy czytać. Większość – nie wszyscy – ale większość chce sensacji, skandali i prostej rozrywki. Nie bez powodu “Fakt” i “Super Express” są najlepiej sprzedającymi się gazetami, a pudelki i inne pomponiki cieszą się ogromną popularnością. Nikt nie będzie pisał, nagrywał czy występował za darmo, żeby realizować misję.

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Jestem przekonany, że prawda leży po środku. Nikt z mainstreamowych mediów nie potrafi znaleźć złotego środka, zwłaszcza jeśli chodzi o radio i telewizję. W internecie jest nieco łatwiej, ponieważ miejsce na treści jest praktycznie nieograniczone. Dlatego my na Spider’s Web możemy pozwolić sobie na bardzo szeroki wachlarz tematyczny z zakresu okołotechnologicznego. W podobny sposób to samo robią też portale oferując nie tylko ‘pudelka’, ale też serwisy tematyczne dla bardziej wymagających odbiorców.

W przypadku telewizji linearnej ramówka nie jest z gumy. Ciekawsze pozycje filmowe na TVP znajdziemy w nocy. Jak się uprzemy, to i na TVN znajdziemy ciekawe rzeczy. Ale aby je obejrzeć musimy skorzystać z EPG i PVR, czyli programu telewizyjnego i funkcji nagrywania. W prime time oraz w godzinach popołudniowych raczej należy spodziewać się treści do masowego odbiorcy i zwykle nie są to dzieła najwyższych lotów. Jako społeczeństwo uwielbiamy wszelkie talent shows, telenowele, paradokumenty, więc to znajdziemy w najlepszych czasach antenowych. Mimo wszystko uważam, że w mediach głównego nurtu mamy obecnie wyraźny spadek jakości oraz brak jakiejkolwiek odpowiedzialności społecznej za podawane treści.

Jako przykład podam nasz technologiczny temat, który został w telewizji spłycony wyłącznie do reklam, czy to w przerwach czy w ramach product placemant. Szkoda, że dysk w chmurze pokazywany jest w serialiku poprzez reklamę TVN, a nie ładnie bez reklamy wytłumaczony w telewizji śniadniowej.

Kto jest winny takiej sytuacji? Ludzie – po jednej i po drugiej stronie ekranu siedzący.

shutterstock_102143884

 

grabiec nowePiotr Grabiec: Nie umiem patrzeć na to inaczej, jak na naczynia połączone. Tabloidyzacja mediów to wynik tego, że media starają się jak największej grupie czytelników dostarczyć tego, czego chcą jak najmniejszym kosztem. Biznes jak każdy inny, prawda?

Nie oszukujmy się: telewizja, radio i prasa też często idą po linii najmniejszego oporu. Od początku historii mediów sensacja sprzedaje się najlepiej, tragedie przyciągają uwagę, negatywne emocje sprzedają czasopisma i przyciągają do audycji. Internet się do tego po prostu dopasował, ale z jedną zasadniczą różnicą.

Internauta jest znacznie bardziej “mierzalny” niż widz telewizji, słuchacz radia i czytelnik papierowej prasy. Znacznie łatwiej sprawdzić jak czyta i co czyta dziś, oraz co i w jakiej formie chciałby przeczytać w przyszłości.

Jak tutaj winić redaktorów prowadzących oraz wydających jedynki portali, że cały czas starają się dobrać tematykę, która zapewni odpowiednią ilość odsłon, co przełoży się potem na bezpośredni zysk firmy?

Nie dziwi mnie też, że większość internautów chce treści łatwych i przyjemnych w odbiorze. “Fakt” i “Super Ekspress” w końcu też sprzedają się świetnie w świecie analogowym. Oczywiście nie znaczy to, że powinniśmy jako twórcy treści od dziś pisać tylko treści określane mianem “pudelkowych”.

To po naszej stronie – dziennikarzy, blogerów, media workerów, jak zwał tak zwał – stoi zadanie zbudowania takiego modelu biznesowego, który pozwoliłby nie tylko na tworzenie treści tabloidowych, ale też rzetelnych, czasochłonnych analiz i reportaży. Nawet, jeśli to się nie spina biznesowo.

Nawet nie chodzi tutaj o jakąś dziennikarską, społeczną misję. Rzecz w tym, żeby po kilku latach spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie “dobra robota”, a nie wstydzić się tego, co się robi. Problem w tym, że czytelnik masowy wymaga treści niskich lotów, których koszt pozyskania dla wydawcy jest niewielki.

Dlaczego wydawca miałby więc, w opozycji do zasady Pareto, dla tych dajmy na to 20% wymagających czytelników opłacać redaktorów, którzy pożeraliby 80% budżetu? Przy modelu odsłonowym i reklamie banerowej to się po prostu nie opłaca, a tableka w Excelu się nie zgadza.

Dopiero zmiana modelu biznesowego na taki, który pozwoliłby tworzyć tzw. wartościowe treści i opłacić godziwie autorów pozwoli na podniesienie poziomu. Na razie jest jak jest, ale nie dajmy się zwariować: media nie “ogłupiają” na siłę, to nie jest propagandowa tuba.

Wspomniane przez Mateusza formuły programów nie pojawiły się w telewizji dlatego, że włodarze stacji chcą społeczeństwa Homerów Simpsonów. Nie licząc skrajnie politycznych stron, tytułów i stacji, kształt ramówki oraz wybór materiałów jest wynikową biznesplanu, a nie jakiegoś masterplanu indoktrynacji społeczeństwa przez tajemnicze służby.

mateusz nowak newwalkMateusz Nowak: Przez pół życia uważałem, że to media ogłupiają odbiorców. Dajmy na to taka telewizja…, która stale obniża loty.

Gdy byłem gówniarzem to w TVP1, 2 i Polsacie roiło się od programów rozrywkowych, które często bazowały na sprawdzaniu wiedzy uczestników. Wielka gra, Jeden z dziesięciu, Miliard w rozumie, Milionerzy – to tylko kilka z wielu programów, w których oprócz refleksu i charyzmy uczestnika liczyło się przede wszystkim jego staranne wykształcenie i bogata wiedza z wielu dziedzin.

Teraz telewizja oferuje to, co jeszcze dziesięć lat temu wydawało nam się nie do przyjęcia. Program pokazujący losy imprezowej ekipy, która chleje na umór i uprawia seks ze wszystkim co ma wyczuwalny puls? Fakt, może szokować. Reality show, w którym główną gwiazdą jest kobieta znana z tego, że ma fajną dupę i cycki? Czemu nie. Teleturniej, w którym wygra osoba, która jako pierwsza zje stare mięso, przygryzie robakiem, nie zwymiotuje po tym i zdoła jeszcze przedostać się z punktu A do punktu B? Proszę bardzo.

Po telewizji widzimy dokładnie jaki upadek zaliczyły media. Kto za to ponosi odpowiedzialność?

Prawda jest smutna – to nie media. Jedynym odpowiedzialnym jest widz, który mając w ręku narzędzie pozwalające mu na oddanie głosu nie podejmuje odpowiedniej decyzji i nie przełącza na inny kanał.

Media stale szukają nowych form i analizują, które z programów przyciągną najwięcej widzów i reklamodawców. Takie testy doprowadziły nas do miejsca, w którym znajdujemy się obecnie. To smutne, ale widzowie sami wybrali co jest dla nich ciekawe, ważne i warte uwagi.

A społeczeństwo jest leniwe. Lubi programy niskich lotów, przy których nie musi myśleć i może leżąc na kanapie oddać się odmóżdżaniu. A media? To firmy, dla których najważniejszy jest zysk.

Czy można winić media za to, że czasem skuszą się na łatwy zysk? A można za to winić jakąkolwiek firmę, która oferuje właśnie to, czego chcą jej klienci?

shutterstock_131496704

Hubert TalerHubert Taler: A ja patrzę na to z trochę innego punktu widzenia niż pozostali. Moim zdaniem problem, czy to media powinny wychowywać odbiorców, czy też odwrotnie, nie jest tu wcale głównym, największym problemem.

Żyjemy w XXI wieku! Jesteśmy kompletnie niezależni od tego co oferują nam radio, telewizja, czasopisma. Każdy może żyć w “bąblu” własnych ulubionych rzeczy, nie zwracając uwagi na resztę. Chcesz słuchać audycji z amerykańskiego radia NPR w drodze do pracy? Jest to możliwe. Chcesz wracając z pracy słuchać wykładów z Oxfordu? Proszę bardzo. W domu, zamiast sieczki z Eurowizją i operami mydlanymi, odświeżyć sobie odcinki “Strefy Mroku” z 1959 roku? Dawaj, nic nie stoi na przeszkodzie. Chcesz zrobić potem imprezę, na której zagrasz nerdcorowe kawałki z chiptunesowym bitem? Zrobione! Przed snem, dla odprężenia, poczytać fajne, ale nie wznawiane na papierze od 100 lat książki? Projekt Gutenberg i inne internetowe biblioteki czekają.

W erze Internetu mamy dostęp do praktycznie wszystkiego i możemy sobie “zaprogramować” rozrywkę i kulturę na takim poziomie i o takiej tematyce jak nam się zamarzy. Nie oszukujmy się, że to media lub inni czytelnicy / widzowie są winni. Jeśli oglądamy, czytamy, słuchamy sieczki, to jest jedynie nasza wina i nasz wybór.

przemekspider, marzec 2014-miniaturaPrzemysław Pająk: Zanim zakrzykniecie: och, jakie te media dziś beznadziejne, zapodają same śmieciowe treści, zróbcie sobie mały eksperyment – zajrzyjcie proszę do historii swoich przeglądarek internetowych i szczerze odpowiedzcie na pytanie, w co klikaliście w ostatnim tygodniu.

Czy to aby nie ploty, galerie zdjęć, sensacyjne informacje i głupotki? Ale szczerze – nie jest tak? Jest jest, nie ściemniajcie.

Tak to bowiem jest – większość z nas narzeka na poziom mediów, ale klika w to, co uważa za śmieciowe treści, wyłudzacze odsłon i naciągane tytuły.

Jeśli uczciwie wykonaliście test, to macie odpowiedź na tytułowe pytanie.

* wszystkie zdjęcia pochodzą z: Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement