Jedno jest pewne – Steve Jobs nie kupiłby Beats, a jeśli już to poustawiałby to wszystko inaczej

Felieton/Sprzęt 29.05.2014
Jedno jest pewne – Steve Jobs nie kupiłby Beats, a jeśli już to poustawiałby to wszystko inaczej

Jedno jest pewne – Steve Jobs nie kupiłby Beats, a jeśli już to poustawiałby to wszystko inaczej

Jeśli chcieliśmy ostatecznego potwierdzenia, że Apple definitywnie odcięło się od spuścizny Steve’a Jobsa, to właśnie je dostaliśmy – w przejęciu Beats nie ma bowiem niczego z Jobsa. Nie oceniam, czy to dobrze, czy źle. Stwierdzam fakt.

Potwierdziły się wcześniejsze spekulacje medialne – Apple kupuje Beats za 3 mld dol. i tym samym mamy dwa pierwsze dowody na różnice pomiędzy Apple Jobsa, a Apple Cooka. Gdyby to Jobs był wciąż u sterów Apple, to po pierwsze zapewne w ogóle nie kupiłby Beats za takie pieniądze (o ile w ogóle), a po drugie nawet gdyby tak się stało, to dowiedzielibyśmy się o tym dopiero wczoraj w nocy, a nie dwa tygodnie wcześniej.

Znamy już szczegóły tego, w jaki sposób Beats będzie funkcjonowało w ramach struktury Apple. Będzie oddzielną spółką zależną od Apple. Pod względem ofertowym (głównie Beats Music) będzie odpowiadać przed wiceprezesem Apple ds. oprogramowania internetowego oraz usług, Eddy’m Cue, a pod względem hardware’owym przed wiceprezesem Apple ds…. marketingu Philem Shillerem.

Można na 100 proc. założyć, że Jobs nigdy na takie rozwiązanie by się nie zgodził. Dotychczas wszystkie przejmowane przez Apple podmioty były wcielane w struktury już istniejących działów Apple. Najczęściej też dotychczasowe usługi i produkty przejmowanych firm znikały z wolnego rynku.

Dwóch najważniejszych ludzi Beats – Jimmy Iovine i Dr Dre – zostało pracownikami Apple.

Stuprocentowymi pracownikami Apple – jak sami przyznają, przy czym ich miejsce pracy nie będzie Cupertino, lecz wciąż Los Angeles/Hollywood, gdzie na co dzień rezydują. Obaj szefowie Beats zyskali również nowe tytuły w ramach pracy w Apple. To – uwaga uwaga – Jimmy i Dre.

Na to również nigdy Jobs by się nie zgodził. On wymagał, by każdy kto pracuje dla Apple był dostępny dla firmy w każdym możliwym momencie. Takiego kogoś obowiązywałby surowy kodeks postępowania, na czele którego stałby punkt: bezwzględne milczenie nt. tego, co dzieje się w Apple. Czy tak właśnie będą zachowywać się panowie Iovine i Dre? Patrząc po filmiku z udziałem Dr Dre, jaki wyciekł do mediów, gdy wybuchły spekulacje nt. przejęcia Beats, Apple raczej nie będzie miało kontroli nad tym, co i kiedy mówią ich nowi prominentni przedstawiciele.

W rozmowie z serwisem Re/code, aktualny prezes Apple Tim Cook wyjawił trzy powody, dla których zdecydował się na przejęcie Beats:

– wspaniali specjaliści (Iovine, Dre)
– doskonałe produkty (słuchawki Beats)
– świetnie przemyślany serwis (Beats Music)

Jednocześnie zasugerował, że zarówno słuchawki, jak i serwis streamingowy pozostaną na rynku, co oznacza, że Apple świadczyć teraz będzie usługi na platformy zewnętrzne, w tym: Androida i Windows Phone’a. Dodatkowo Beats miał licencyjną umowę z HP, który miał prawo do używania znaku graficznego Beats na sprzedawanych przez siebie komputerach, co oznacza, że marka aktualnie należąca do Apple będzie wykorzystywana do promocji konkurencyjnych komputerów PC.

W tym przypadku nie trzeba chyba tłumaczyć dlaczego nie zgodziłby się na takie rozwiązanie Steve Jobs.

Z oficjalnej biografii Steve’a Jobsa autorstwa Waltera Isaacsona wiemy, że przed śmiercią Jobs poprosił Tima Cooka, by ten nie starał się prowadzić Apple’a na jego wzór, tylko według własnej wizji.

Przy przejęciu Beats widać jak wyjątkowo różna jest wizja prowadzenia Apple przez Cooka. Teraz Apple jest po prostu jeszcze jedną wielką firmą technologiczną, która podlega dokładnie tym samym procesom medialno-rynkowym jak inni giganci.

Dołącz do dyskusji