100 aparatów wykona 100 zdjęć Berlina, które będą naświetlane… przez 100 lat

Artykuł/Foto 14.05.2014
100 aparatów wykona 100 zdjęć Berlina, które będą naświetlane… przez 100 lat

100 aparatów wykona 100 zdjęć Berlina, które będą naświetlane… przez 100 lat

Jak długi czas ekspozycji miało Twoje „najdłuższe” zdjęcie? 30 sekund? Kilka minut? A co powiesz na czas rzędu stu lat? Tak niezwykły projekt powstaje właśnie w Berlinie. 100 aparatów zarejestruje na rekordowo długiej ekspozycji zmiany, jakie zajdą w stolicy Niemiec przez najbliższe stulecie.

Wydawać by się mogło, że długie czasy naświetlania w fotografii są już historią. W dobie aparatów cyfrowych większość zdjęć naświetlanych jest przez czasy rzędu setnych, czy nawet tysięcznych części sekundy. Większość aparatów pozwala naświetlać zdjęcie maksymalnie przez 30 sekund, choć przy użyciu pilota można wymusić tryb BULB, w którym można naświetlać zdjęcie tak długo, jak tego chcemy (i na ile pozwoli bateria).

Na przestrzeni lat nie wszyscy fotografowie mieli ten luksus korzystania z krótkich czasów. W początkach fotografii analogowej żadne zdjęcie nie mogło być ostre bez zastosowania statywu – czasy naświetlania rzędu kilkunastu – kilkudziesięciu minut były normą. Archaiczny dzisiaj proces mokrego kolodionu pozwolił skrócić ten czas do kilku minut, dzięki czemu można było wynieść aparaty ze studia w plener. Tak naprawdę dopiero wynalezienie znanego wszystkim filmu srebrowego pozwoliło uzyskać krótkie czasy i fotografować z ręki.

Fotograficzne kapsuły czasu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do takich fotograficznych tradycji odnosi się projekt konceptualnego artysty i „eksperymentalnego filozofa”, Jonathona Keatsa. Przy tym projekcie trudno nie odnieść się do historii fotografii, gdyż eksperyment Keatsa będzie najdłuższym fotograficznym projektem w historii.

Za kilka dni, dokładnie 16 maja, w Berlinie zostanie rozlokowanych 100 aparatów typu pinhole. Każdy z nich został zaprojektowany tak, aby wytrzymać próbę czasu i pozwolić naświetlać zdjęcia przez 100 lat. Aparaty to metalowe puszki, które mieszczą w sobie papier fotograficzny. Podobna technika fotografowania jest stosowana w solarigrafii. W tej technice papier fotograficzny jest naświetlany przez całe miesiące po to, żeby pokazać ślady Słońca na niebie.

Fot. Julian Schüngel
Fot. Julian Schüngel

Projekt Keatsa jest jednak zupełnie wyjątkowy z uwagi na czas ekspozycji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, aparaty powinny zostać otwarte 16 maja 2114 roku. Najprawdopodobniej ani autor projektu, ani nikt z czytających te słowa, nie ujrzy już efektów fotografii. Ba, osoby które zobaczą zdjęcia jeszcze się nie urodziły.

W projekcie może wziąć udział stu ochotników, z których każdy może umieścić aparat w miejscu, które uzna za wystarczająco bezpieczne, a przy tym ciekawe. Projekt zakłada, że każda z takich osób zdradzi lokalizację aparatu swoim dzieciom lub wnukom pod koniec swojego życia, za kilkadziesiąt lat. Autor ma nadzieję, że za sto lat uda się poznać lokalizację przynajmniej jednego aparatu.

Projekt budzi wiele wątpliwości

Przy przebudowie Berlina aparaty mogą zostać przeniesione w całkiem inne miejsca, a poza tym nie wiadomo, czy aparaty przetrwają próbę czasu i czy przypadkiem ktoś nie znajdzie i nie otworzy ich wcześniej. Wątpliwości budzi też sam papier fotograficzny – nie jestem pewien, czy chemia w nim zawarta wytrzyma sto lat pracy. Nie wiadomo także jak papier sam w sobie zniesie długotrwałą pracę w różnych temperaturach i wilgotnościach.

ekspozycja 100 lat 2

Jeżeli projekt się uda, zdjęcia będą przedstawiały rozwój miasta przez cały wiek. Na fotografiach zarejestrują się zarówno kamienice, które stoją w Berlinei dziś, jak i ogromne wieżowce, które zastąpią je za kilka(naście) lat. Rezultaty zdjęć są wielką niewiadomą i trudno przewidzieć, co pokażą stuletnie ekspozycje.

Choć wątpliwości jest wiele, kibicuję Keatsowi. Może to być najciekawszy projekt, jaki powstał w całej historii fotografii.

Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement