Samsung NX30, czyli stuprocentowa Smart Camera – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Foto 04.04.2014
Samsung NX30, czyli stuprocentowa Smart Camera – recenzja Spider’s Web

Samsung NX30, czyli stuprocentowa Smart Camera – recenzja Spider’s Web

Samsung NX30 jest najnowszym bezlusterkowcem systemu NX. Jest to topowy model, który wyróżnia się kształtem przypominającym małą lustrzankę, a także nowatorskim wizjerem, który można odchylać do góry. Korpus jest bardzo zaawansowany technologicznie, a pewne cechy przejął w prostej linii od… smartfonów.

Specyfikacja

  • matryca APS-C o rozdzielczości 20 megapikseli
  • bagnet Samsung NX
  • hybrydowy autofocus (detekcja kontrastu i fazy)
  • ISO 100 – 25.600
  • migawka z czasami 1/8000 – 30s,
  • maksymalnie 9 kl/s,
  • wizjer elektroniczny o rozdzielczości 2,35 miliona punktów (z możliwością wysuwania i odchylania)
  • ekran 3” Super AMOLED, 1,04 mln punktów, dotykowy i odchylany (na bocznym przegubie),
  • wbudowana lampa błyskowa i sanki do lamp zewnętrznych,
  • złącza: slot kart SD, USB 2.0, wyjście HDMI, mini jack do mikrofonu
  • obsługa Wi-Fi i NFC
  • Adobe Lightroom 5 w zestawie

Samsung-NX-30-3

Ergonomia i obsługa aparatu

Jak na bezlusterkowca, Samsung NX30 jest bardzo dużym aparatem. Wielkością i budową przypomina małe lustrzanki. Chociaż uważam, że w przypadku bezlusterkowca mniej znaczy więcej, to jednak Samsung przekonał mnie do siebie kilkoma świetnymi rozwiązaniami.

Nowy flagowiec Samsunga zauroczył mnie ergonomią. Korpus leży w ręce fantastycznie, a grip z przodu wyprofilowany jest wzorowo. Jest duży, szeroki i mieszczą się na nim wszystkie palce. Dodatkowo stabilny chwyt zapewnia specjalnie wyprofilowana i pokryta gumą wypustka na kciuk z tyłu korpusu. Za ergonomię należy się wielki plus.

Samsung-NX-30-4

Nie inaczej jest w kwestii rozmieszczenia przycisków, których jest całkiem sporo. Bardzo dużo funkcji jest wyciągniętych na korpus, dzięki czemu menu aparatu ogląda się rzadko.

Na górnej ściance mamy spust migawki otoczony włącznikiem, główne pionowe kółko nastaw, przycisk łączności Wi-Fi i przycisk odpowiedzialny za zmianę trybu pomiaru światła. Nieco niżej znajduje się kółko trybów pracy (Auto, P, A, S, M, dwa tryby „custom” i tryby inteligentne), kółko pracy migawki (zdjęcia pojedyncze, seryjne, samowyzwalacz, bracketing) oraz przycisk nagrywania.

Samsung-NX-30-5

Na tylnej ściance mamy drugie kółko nastawcze, które jest też czterokierunkowym wybierakiem (zawiera ono skróty do zmiany ISO, trybu AF, balansu bieli, aktywnego punktu AF i rodzaju wyświetlanych informacji na ekranie). Dodatkowo mamy przycisk blokady ekspozycji, kompensacji ekspozycji i przycisk Fn dający dostęp do menu ekranowego. Poza tym są tu standardowe przyciski menu, podglądu i kosza. Całość zamyka przycisk podglądu głębi ostrości znajdujący się na przedniej ściance, na lewo od obiektywu.

Samsung-NX-30-7

Rewelacyjnym pomysłem Samsunga jest przycisk iFn na obiektywie. Każde jego wciśnięcie daje dostęp do kolejnej zmiennej, m.in. do czasu naświetlania, przysłony, ISO, balansu bieli ale można tu ustawić także bardziej zaawansowane funkcje. Zmiany parametrów dokonuje się poprzez obrócenie pierścienia ostrości obiektywu, który po wciśnięciu iFn staje się dodatkowym cyfrowym pokrętłem. Zmiany można dokonać także pokrętłami na korpusie. Taki system obsługi w praktyce sprawuje się świetnie i jest dobrą alternatywą dla tradycyjnych przycisków lub dla obsługi dotykowej na ekranie.

Jakość wykonania

Korpus jak na swój rozmiar jest raczej lekki. Wynika to z faktu, że obudowa wykonana jest z plastiku. Szkoda, że nie zastosowano trwałego, metalowego szkieletu ze stopów magnezu, który u konkurencji w tej klasie jest właściwie standardem. Dziwi też fakt, że korpus nie jest uszczelniany. Kiepsko jak na flagowy model.

Co do jakości materiałów mam mieszane uczucia. Po ostatnich testach Nikona Df, Samsung NX30 wydaje mi się strasznie plastikowy i w pewnym sensie… zabawkowy. To zdecydowanie inna półka aparatów i trudno zestawiać te korpusy, ale jakiś niesmak pozostaje. Wszystko jednak zależy od oczekiwań, bo na tle konkurencji plastiki NX30 wcale nie są złe. Świetne są natomiast gumy na korpusie. Przyciski i pokrętła są dobrze wyczuwalne i działają z odpowiednim oporem. Przyciski są dosyć małe, więc osoby z dużymi dłońmi mogą mieć problemy z bezwzrokową obsługą aparatu.

Największa nowość, czyli odchylany wizjer

Samsung w modelu NX30 zastosował bardzo nietypową konstrukcję wizjera. Można go wysunąć z korpusu i odgiąć do góry, do pionu. Dostępne są trzy poziomy nachylenia, a największy wynosi ok. 90 stopni.

Samsung-NX-30-1

Wizjer jest oczywiście cyfrowy, i sam w sobie jest zwyczajnie poprawny. Niestety nic ponad to. Obraz jest duży i wyraźny, ale jeśli chodzi o kolory, kontrast i czas odświeżania, konkurencja poszła mocno do przodu. Jeszcze rok-dwa lata temu wizjer Samsunga NX30 mógłby uchodzić za najwyższą półkę, ale po tym, co Sony pokazało w A7 i RX10, tutaj jest tylko poprawnie. Najbardziej irytujące są wypłowiałe kolory, które średnio mają się do tego, co rejestruje aparat. Poza tym temperatura barw wyświetlanych w wizjerze jest zdecydowanie za zimna.

Wizjer może wyświetlać mnóstwo informacji, w tym histogram na żywo, lub poziomicę. Można w nim także przeglądać zdjęcia. Po przyłożeniu oka do okularu wizjera automatycznie się on włącza, a główny ekran wygasa.

Ekran, dotyk i gesty, czyli trochę smartfona w aparacie

Sasmung NX30 wyposażony jest w odchylany i dotykowy ekran wykonany w technologii AMOLED, dzięki czemu kolory są jasne i żywe. Wyświetlacz jest naprawdę świetnej jakości i inny producenci mogą brać Samsunga NX30 za wzór. Ekran bardzo dobrze radzi sobie z odbiciami w ostrym słońcu. Na tyle dobrze, że w takich sytuacjach właściwie nie trzeba korzystać z odchylanego do góry wizjera, co jest pewnym paradoksem. 🙂

Samsung-NX-30-2

Ekran jest odchylany, ale umieszczony jest na bocznym przegubie, podczas gdy większość konkurencji stosuje ekrany odchylane tylko w górę i w dół. Ma to swoje zalety i wady. Z jednej strony, ekran Samsunga NX30 można zamknąć wyświetlaczem do środka i mieć pewność, że nic się nie porysuje. Plusem jest także możliwość odchylania ekranu przy pionowych kadrach. Z drugiej strony, przy fotografowaniu z poziomu biodra, ekran wystaje z boku korpusu co jest po prostu niewygodne. W moim przypadku jakieś 90% kadrów robię w poziomie, dlatego wolę bardziej dyskretne rozwiązanie, w którym ekran porusza się tylko na osi góra-dół.

Wyświetlacz jest dotykowy, co bardzo usprawnia pracę z aparatem. Za pomocą dotyku można wyostrzyć obraz na wskazanym fragmencie (a także, opcjonalnie, wyzwolić migawkę tuż po dotknięciu ekranu). Ponadto dotykiem można zmieniać wszystkie ustawienia, a także wygonie przeglądać zdjęcia, poprzez „swipowanie” zdjęć z boku na bok. Działają także gesty powiększania i pomniejszania zdjęć. Świetnym rozwiązaniem jest „dotykowa” kontrola nad pomiarem ekspozycji. Po dotknięciu ekranu pojawia się ramka AF, ale wystarczy ją przesunąć w inne miejsce, aby pobrać stamtąd dane do ekspozycji. Proste i bardzo wygodne rozwiązanie.

Co ciekawe, aparat ma kilka naleciałości ze smartfonów Samsunga. Z góry ekranu można ściągnąć specjalną belkę, która pokazuje poziom naładowania baterii i stan karty pamięci, a także pozwala na zmianę jasności wyświetlacza i kilku ustawień aparatu (m.in. jakości zdjęć i filmów). Wygląda to niemal identycznie jak w nakładce TouchWiz na Androida.

Samo menu aparatu jest uporządkowane w cztery logiczne zakładki i jest po prostu przemyślane. Szybko można odnaleźć właściwą funkcję. Dodatkowo pod dedykowanym przyciskiem znajduje się szybkie menu ustawień z najważniejszymi funkcjami.

Autofocus i serie zdjęć

Autofocus Samsunga NX30 irytował mnie w tym aparacie najmocniej. Jeżeli chcesz sfotografować bliski obiekt z ładnie rozmytym tłem – zapomnij. Aparat z uporem maniaka ostrzy na tło i nijak nie da się go przekonać do złapania ostrości na pierwszy plan. Chyba, że obiekt na pierwszym planie zajmuje dużą część kadru. Trochę pomaga tu przełączenie obszaru AF z pojedynczego punktu na Multi AF, ale jest tylko minimalnie lepiej. Na początku myślałem, że to wina obiektywu, ale identyczne zachowanie występowało też na dwóch innych szkłach. Pomijając ten mankament, AF w porównaniu do innych bezlusterkowców działa szybko.

Na wielki plus zasługuje tryb seryjny aparatu, w którym można wykonać aż 9 klatek na sekundę z działającym AF. Aparat testowałem z szybką kartą SanDisk Extreme Pro 95 MB/s i Samsung naprawdę dał radę. Na tak szybkiej karcie aparat trzymał pełne 9 kl/s przez półtorej sekundy (dla trybu RAW + JPG), oraz przez niespełna 2 sekundy dla samych JPG-ów. Później bufor aparatu zaczyna się dławić, a kolejne zdjęcia wykonywane są z odstępem około 3 sekund.

Bateria

Niestety, akumulator Samsunga NX30 jest wyjątkowo słaby i w praktyce po spacerze, na którym robiłem ok. 150-200 zdjęć poziom baterii spadał poniżej 30%. Podczas wyjazdów trzeba zaopatrzyć się w kilka zapasowych akumulatorów, albo bardzo oszczędzać prąd.

Baterie w aparacie są wymienne, ale ładowanie odbywa się poprzez złącze USB w aparacie. Wystarczy podłączyć aparat do prądu (lub komputera) za pomocą zwykłego kabla micro USB. Jest to wygodna opcja, bo na wyjeździe wystarczy zwykła ładowarka do telefonu.

SAMSUNG CSC

Wi-Fi, filmowanie i ciekawostki zaszyte w menu

Aparat posiada dużo wbudowanych trybów zdjęć (bogate kolory, panorama, fajerwerki, pejzaż, stopklatka, etc) i filtrów (winieta, miniatura, selektywny kolor, akwarela, etc). Jest tego mnóstwo, ale zainteresują się tym tylko amatorzy, a przecież korpus nie jest skierowany do tej grupy użytkowników. Z software’owych dobrodziejstw bardziej przypadł mi do gustu focus peaking (podświetlanie ostrych krawędzi przy manualnym ostrzeniu), czy wbudowana funkcja rozszerzenia zakresy dynamicznego, w tym tworzenia HDR.

Samsung NX30 ma także rozbudowane opcje Wi-Fi. Zdjęcia można przesłać mailem, lub umieścić je na Facebooku, Picasie, Dropboksie lub Flickrze. Filmy można uploadować na YouTube. Aparat wspiera połączenie Samsung Link do wyświetlania bezprzewodowo zdjęć np. na telewizorze. Dodatkowo po zainstalowaniu na smartfonie/tablecie aplikacji Samsung SMART CAMERA App możliwy jest podgląd obrazu na mobilnym urządzeniu, a także zdalne sterowanie aparatem. Niestety, obsługiwane są tylko systemy Android i iOS. Samsung umożliwia także zdalne monitorowanie domu przy pomocy funkcji o nazwie „Baby monitor”. Generalnie czuć, że producent ma duże doświadczenie w temacie łączności bezprzewodowych. Opcji związanych z Wi-Fi jest bardzo dużo i są one dobrze przemyślane.

SAMSUNG CSC

Aparat nie ma dedykowanego trybu filmowania, ale nagrywać można w każdym trybie automatycznym i manualnym. W trakcie nagrania można zmieniać czas/przysłonę/kompensację ekspozycji (w zależności od trybu), nie można za to zmieniać czułości ISO. Filmy można nagrywać w maksymalnej jakości Full HD (50/25p). Możemy ustawić jakość filmu, szybkość odtwarzania (minimalnie x0,25 dla jakości 480p, co jest namiastką slow-motion), efekty przejścia między filmami, poziomy głośności i redukcję szumu wiatru.

Jakość zdjęć

Matryca Samsunga NX30 to duży sensor APS-C, który w większości przypadków „daje radę”. Aparat testowałem z obiektywami 30mm f/2.0 i 45mm f/1.8. Na opis obiektywów przyjdzie pora w osobnym teście porównawczym, dlatego teraz skupię się tylko na właściwościach matrycy.

Zacznijmy od ISO. Czułości do ISO 3200 są całkowicie używalne. Nawet ISO 6400 może się obronić, pod warunkiem, że na zdjęciu nie będzie dużo mocno zacienionych obszarów. Na wyższe czułości wchodziłbym tylko w awaryjnych przypadkach. W plikach JPG widać bardzo dużą ingerencję w strukturę szumu. Nawet po wyłączeniu odszumiania zdjęcia są miękkie, a na ISO 12.800 i (zwłaszcza) 25.600 pojawiają się dziwne, małe, regularnie rozłożone plamy. Pliki RAW są pod tym względem znacznie lepsze, choć oczywiście wymagają od fotografa umiejętnej obróbki.

Samsung NX30 ISO Test

Jeżeli chodzi o zakres tonalny, lekko się rozczarowałem. Mój Sony Nex 6 radzi sobie lepiej z rejestrowaniem świateł i cieni na jednym zdjęciu. W Samsungu NX30 często brakowało mi elastyczności. Dla przykładu, poniższa scena nie jest ekstremalnie trudna, a Samsung ewidentnie poległ.

Jeżeli chodzi o rejestrowanie detali, dużo zależy od obiektywu. Na test obiektywów przyjdzie pora w kolejnym tekście, jednak podczas testów Samsunga odniosłem wrażenie, że jakość zdjęć byłaby dużo lepsza, gdyby producent zamiast 20 megapikseli zastosował na sensorze 16 milionów punktów. Kilka poprzednich testów utwierdziło mnie w przekonaniu, że obecnie w klasie APS-C najlepszą jakość zdjęć dają matryce w okolicach 16 megapikseli.

SAMSUNG CSC

Podsumowując

Samsung NX30 jest obecnie flagowym aparatem Samsunga. Podczas testów właściwie na każdym polu czułem, że jest dobrze, ale mogłoby być lepiej. Obudowa jest dobrze wykonana, ale jest bardzo plastikowa i nie ma uszczelnień. Nowatorski wizjer jest odchylany, ale jakością odbiega od innych topowych bezlusterkowców. Jakość zdjęć także nie wybiega ponad przeciętną.

Albo Samsung spuścił z tonu, albo szykuje zupełnie nową, profesjonalną półkę bezlusterkowców, a NX30 stanowi tylko jej przedsmak. Mam nadzieję, że ta druga opcja okaże się prawdziwa. Wskazuje na to także cena aparatu, która na starcie wynosi w Polsce ok. 3300 zł wraz z kitowym obiektywem 18-55 mm. Nie jest to dużo jak za flagowca o takich możliwościach.

SAMSUNG CSC

Plusy:

  • świetnie rozwiązane sterowanie aparatem (do wyboru są klasyczne przyciski i pokrętła, sterowanie poprzez dotyk ekranu lub poprzez nowatorski przycisk iFn na obiektywie),
  • ergonomia, w tym znakomity, duży i bardzo wygodny uchwyt,
  • odchylany i dotykowy ekran bardzo dobrej jakości,
  • generalnie szybkość działania aparatu (pomijając przydługi czas włączenia i wybudzenia),
  • bardzo rozbudowane opcje Wi-Fi,
  • pełna wersja Adobe Lightroom 5 w zestawie!

Minusy:

  • niereformowalny autofous, który usilnie łapie ostrość na drugi plan,
  • nie najlepsza w swoim segmencie jakość zdjęć,
  • niewykorzystany potencjał odchylanego wizjera (nie najlepsza jakość),
  • trochę za bardzo plastikowy korpus,
  • brak uszczelnień,
  • słaba bateria!

 

Dołącz do dyskusji