Samsung Galaxy S5 – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 11.04.2014
Samsung Galaxy S5 – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Samsung Galaxy S5 – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Jakoś tak mam, że każdy kolejny Galaxy S mniej mnie ekscytuje. Najbardziej dotychczas poruszył mnie Galaxy SII, bo otworzył mi oczy na to, jak niedaleko od iPhone’a był już (wtedy) Samsung. Galaxy SIII również był całkiem ekscytujący, ale już jakby nieco mniej niż poprzednik. Galaxy SIV za to przemknął mi bez większej uwagi. Z Galaxy S5 będzie nieco inaczej, bo po raz pierwszy jego ocenę nie determinuje li tylko on sam.

Chcesz poczuć pełną magię? Kup Galaxy S5 z osprzętem

Galaxy S5 przyszedł do mnie w kombo z zegarkiem Gear 2 oraz opaską Gear Fit i już widzę, że bez nich, nowy flagowiec Samsunga wypada dość ubogo. To dlatego, że de facto niewiele różni się od poprzednika. Brak też u niego jakieś jednej wybijającej się marketingowej funkcji, coś na wzór Touch ID w przypadku iPhone’a 5S, który przecież również niewiele się różnił od piątki.

Co ciekawe, Galaxy S5 swój odpowiednik Touch ID wprowadza, ale niestety jest to implementacja daleko odbiegająca od standardu wyznaczonego przez Apple.

Niemniej jednak na pierwszy rzut oka Samsung Galaxy S5 to ładne, schludne urządzenie. Nie zaskakuje już tak bardzo kształtem, wielkością jak wcześniejsze modele. Nie wyróżnia się też na tle androidowej konkurencji, jak chociażby HTC One. Ma raczej do bólu klasyczny wygląd i gdyby nie sporych rozmiarów logo Samsunga nad wyświetlaczem, to ciężko by go było odróżnić od dziesiątek chińskich modeli smartfonów, które notabene… naśladują przecież Samsunga.

Ale chyba rozumiem ten zamysł koreańskich projektantów – Galaxy S5 powinien być odbierany/oceniany łącznie z osprzętem. Wtedy większy nacisk położony jest właśnie na zegarek i opaskę aniżeli na sam smartfon. Tyle że wtedy robi się drogo, bardzo drogo zważywszy na to, że w Polsce cena S5 jest przecież (i niestety) taka sama jak wszędzie indziej na świecie.

Samsung Galaxy S5, 9

Plastik mniej plastikowy

Z krytykowanego przez wiele osób plastiku Samsung w S5 nie zrezygnował, ale za to fakturowany tył urządzenia nabrał nieco więcej powagi i solidności. Szczerze mówiąc dotyk tego tyłu daje lepsze odczucia niż patrzenie na niego na pięknych oficjalnych marketingowych packshotach Samsunga i jest to całkiem przyjemne doznanie.

Zaskakuje mnie również fakt, że ekran o rozmiarze 5,1 cala wcale nie wydaje mi się przesadnie wielki. Ha, jeszcze dwa, trzy sezony temu pewnie bym krzyczał, że to wielkie monstrum, a dzisiaj w dobie coraz większej popularności Note’ów i jemu podobnych, ekran w S5 wydaje się być normalnych, standardowych wymiarów.

Urządzenie dobrze leży w dłoni. Dobrze i pewnie, co jest miłą odmianą po krytykowanym w tym aspekcie Galaxy SIII, który ze względu na klapkę o jednolitej lśniącej plastikowej strukturze lubił się ślizgać. Tutaj fraktura użyta na tylnej klapce S5 oferuje nie tylko ciekawe walory estetyczne, ale także stabilność i bezpieczeństwo.

Samsung Galaxy S5, 5

Skaner linii papilarnych to porażka

Koncept zabezpieczenia smartfona skanem linii papilarnych bardzo mi się podoba, o ile oczywiście… działa. W iPhonie 5S nie mam z tym żadnego problemu. Raz wykonany kontrolny skan pięciu palców pozwala mi bez żadnych problemów odblokowywać ekran smartfonu po kilkadziesiąt razy dziennie przy przynajmniej 90 proc. skuteczności.

Niestety w Galaxy S5 skaner stoi na znacznie niższym poziomie niż u amerykańskiego konkurenta, żeby nie powiedzieć, że nie działa w ogóle. Zapisywałem skan palca w pamięci Samsunga 3 razy, jednak za każdym razem system miał wielkie problemy z rozpoznaniem mojego odcisku.

Przez chwilę myślałem nawet, że “robię to źle”, więc pospieszyłem poszukać w Sieci szczegółowych informacji na temat jak to dobrze wykonać. Nic to nie dało – odblokowanie ekranu palcem po uprzednim zeskanowaniu linii papilarnych jest w S5 prawie niemożliwe. Czasem wskoczy za trzecim, czasem za piątym razem, najczęściej w ogóle.

Sam mechanizm skanowania również nie należy do najlepszych. W iPhonie wystarczy po prostu położyć opuszek palca na przycisku fizycznym pod ekranem. W Galaxy S5 trzeba wykonać gest w dół palcem na ekranie i to w bardzo wąskim miejscu.

Słabe to, i tyle. Już wyłączyłem.

Zanim zaczniesz używać zamknij dziesiątki monitów

Ciekawe atrakcje czekają użytkownika, który włączy Samsunga Galaxy S5 po raz pierwszy. Po standardowej procedurze aktywacji Androida napotka on bowiem koszmar znany z Windowsa. Do akceptacji zostanie mu rzucone dziesiątki licencji, opcji do odhaczenia, wyrażenia zgód na coś tam, zapoznania się z instrukcjami. Odnoszę wrażenie, że z każdym kolejnym Galaxy S jest tego coraz więcej. Na tyle, że to staje się realnym problemem. A każdy chce po prostu cieszyć się urządzeniem wprost po wyjęciu z pudełka…

TouchWiz mniej touchwizowy

Za to, gdy już się uporamy ze wszystkimi popupami, czeka nas miła niespodzianka – nakładka Samsunga na Androida nie wygląda już jak zlepek chińsko-koreańskich znaczków, lecz jak… połączenie estetyki iOS z Windows Phone’em.

Nie, to nie krytyka tym razem. Podstawowe aspekty wizualne TouchWiza zostały zastąpione tymi, które użyte zostały po raz pierwszy w linii tabletów Pro koreańskiego producenta i wyszło to zdecydowanie na plus. Wprawdzie znowu trzeba się podstawowych ścieżek dotarcia do poszczególnych elementów menu uczyć, ale tym razem naprawdę warto. Szkoda tylko, że ta nowa estetyka nie została użyta w całości oprogramowania Galaxy S5.

Samsung Galaxy S5, Android, 4

Samsungowe aplikacje

Przyglądając się temu, z czym Galaxy S5 dostarczany jest fabrycznie trudno nie dostrzec tego, jak bardzo Koreańczycy chcą, by użytkownicy raczej nie korzystali z rozwiązań Google’a. Ma to swoje złe strony, bo np. dostajemy dwie fabryczne aplikacje e-mail (Samsungowy klient i Gmail), dwie przeglądarki (touchwizowa i Chrome), itd., co może i na pewno spowoduje konfuzję u przeciętnego użytkownika.

Z drugiej strony trudno nie docenić takich dzieł jak S Health, Moje Czasopismo (aplikacja na bazie partnerstwa z Flipboard), czy aplikacji do zarządzania Gear i Gear Fit. To naprawdę świetnie przemyślane i kapitalnie wyglądające aplikacje przygotowane w estetyce nowego TouchWiza.

Samsung Galaxy S5, Android, 7

Ogrom dodatków

To wszystko jest fajne, ale… przeraża mnie przy okazji ogrom różnego rodzaju opcji, ustawień, możliwości, które oferuje Galaxy S5. Powoli staje się dla mnie – człowieka, który zawodowo zajmuje się opisywaniem produktów technologii użytkowej – trudne, by nadążyć za wszystkim. Tu na każdym rogu czai się jakaś nowa funkcja, jakaś nowa możliwość, która coś tam udoskonala, zmienia.

Boję się, że dla przeciętnego użytkownika może tego wszystkiego być za dużo. Zazwyczaj bowiem jest tak, że gdy przytłoczeni jesteśmy ogromem rzeczy do poznania to w ogóle rezygnujemy z ich poznania.

To dopiero początek

Ja dopiero zaczynam pełne testy Galaxy S5. Na razie zresztą bardziej interesują mnie Gear i Gear Fit, więc S5 musi nieco odstać w kolejce.

Tu będzie naprawdę dużo pracy, by sprawdzić wszystkie nowości oprogramowania, aparatu fotograficznego, którym Samsung głośno się chwali w przypadku S5, integracji z osprzętem, itd.

Jeśli macie jakieś pytania, sugestie co powinienem sprawdzić, na czym się skupić w moich testach, to koniecznie dajcie znać w komentarzach. I jak zwykle przypominam – bardziej od kwestii technologicznych bebechów interesuje nas to, co można z S5 zrobić, porównać do rozwiązań innych firm.

Dołącz do dyskusji

Advertisement