Duże zmiany wiszą w powietrzu – projekt Ara to kolejny krok do dominacji Google

Felieton/Sprzęt 15.04.2014
Duże zmiany wiszą w powietrzu – projekt Ara to kolejny krok do dominacji Google

Duże zmiany wiszą w powietrzu – projekt Ara to kolejny krok do dominacji Google

Choć na rynku smartfonów odnajdziemy dziś tysiące propozycji, kupując tego rodzaju urządzenie mamy tak naprawdę dość ograniczony wybór. Liczących się systemów możemy naliczyć zaledwie dwa (plus ewentualnie trzeci), liczących się producentów sprzętu jest też niewiele więcej, a wszystko dostajemy zawsze w gotowej formie i z zamkniętą specyfikacją. Modularny telefon – efekt prac nad projektem Ara, może w tej kwestii bardzo wiele zmienić. Na tym jednak nie kończą się zmiany, które mogą nadejść wraz z nim.

Na temat tego, że telefon zbudowany z modułów będzie w stanie – pod względem chociażby aktualności podzespołów – przetrwać o wiele dłużej niż klasyczny smartfon, pisano już wielokrotnie i tego akurat aspektu nie warto ponownie poruszać. Możliwe jednak, że produkt ten będzie w stanie zachwiać dotychczasowym układem sił na rynku.

Z czego składają się bowiem obecne smartfony i czy w całości pochodzą od jednego producenta? Składają się oczywiście z podobnych, choć inaczej zamontowanych modułów, z których każdy może pochodzić tak naprawdę od innego dostawcy. Procesor, pamięć, moduł WiFi, pamięć multimedialna, aparat czy wyświetlacz. Nie każdy współczesny producent sprzętu ma tyle pieniędzy i zasobów, aby samodzielnie projektować i tworzyć wszystkie te elementy. Część z największych korporacji jest w stanie realizować taki model, ale czasem nawet bogaci sięgają po „gotowce”.

telefon ara

Wybór zawsze jednak należał do producenta. To on wybierał (w miarę możliwości) od kogo chce kupić konkretne układy – czy to z pobudek związanych z jakością i funkcjonalnością czy też z oszczędnością. W efekcie każdy telefon oferował rozsądnie dobrane do siebie podzespoły w zależności od półki cenowej. Bardzo dobry ekran, bardzo wydajny procesor, to i bardzo dobra kamera. Półkę niżej te podzespoły będą już tylko dobre, jeszcze niżej – słabe i tak dalej, aż do najniższych pozycji w ofercie.

Czego brak? Dostosowania do unikalnych potrzeb każdego z użytkowników. Niektórzy nie planują zapłacić za telefon więcej niż np. 1000 zł i są w stanie znieść średni ekran, jeśli tylko będą mogli wykonać smartfonem bardzo dobre zdjęcia. Może to równie dobrze działać w drugą stronę – użytkownik potrzebuje świetnego ekranu, ale aparatu może w ogóle nie być. Obecnie nie znajdzie na rynku takiej propozycji.

Poszukiwany: Producent podzespołów (nie telefonów)

Twórcy Ara, podczas dzisiejszej konferencji zaprezentowali kilka planowanych rozwiązań związanych z rynkiem podzespołów dla swojego ambitnego projektu, które pokazują jak bardzo wszystko może się zmienić w momencie, kiedy modularny telefon przyjmie się na rynku. Korzystać będziemy mogli zarówno z oficjalnego sklepu, połączonego z aplikacją podpowiadającą nam najbardziej odpowiednie wybory, ale też zamawiać podzespoły u konkretnych producentów.

rynek ara 2

W ten sposób wybór zostanie przynajmniej częściowo przeniesiony na użytkownika, a producenci podzespołów – nawet ci mniejsi – zyskają na znaczeniu. Wybierając moduł kamery będziemy mogli przejrzeć oferty firm, które od lat związane są z fotografią, a nie te, które wybierał za nas do tej pory producent. Wybierając pamięć wybierzemy tego producenta, który naszym zdaniem robi najlepsze pamięci. Wybierając ekran ponownie nie będziemy ograniczeni do tego, co chciałaby nam sprzedać w całym pakiecie firma.

ara moduly z tylu

Możliwe, że będzie to też spora szansa dla tych producentów, którzy do tej pory nie mieli środków, aby produkować pozostałe elementy smartfonów lub też złożyć je i sprzedawać w zestawie zwanym smartfonem. Firma dobra tylko w produkcji czytników linii papilarnych nie musiałaby szukać partnera w branży mobilnej – mogłaby sprzedawać moduły jako kompletny, końcowy produkt.

rynek ara

Czy w takim przypadku, jeśli Google udałoby się na poważnie powalczyć o popularność projektu Ara, pozostali producenci smartfonów mieliby jeszcze swoje miejsce na rynku? Oczywiście, w końcu proste rozwiązania są zawsze czymś, co przyciąga spore grono klientów. Tym bardziej, że najprostszym rozwiązaniem jest dla wielu pójście do operatora i zakup telefonu wraz z odpowiednim abonamentem.

Pośrednicy? Zbędni

Biorąc jednak pod uwagę wszystkie atrybuty, które posiada Google, można na poważnie zapytać, czy przypadkiem i te ogniwa pośredniczące w pewnym momencie nie zostaną wyeliminowane i czy cały projekt Ara jest faktycznie tworzony z myślą o użytkownikach czy może z myślą o Google? W końcu nie od dziś wiadomo, że firmę tę odnajdziemy wkrótce w niemal każdym aspekcie naszego życia.

rynek ara 4

Zakładając jednak, że projekt Ara wypali i stanie się popularny nie tylko na rynkach rozwijających się, ale także na dojrzałych, Google wyeliminuje swoją zależność od producentów urządzeń. Nadal będzie zależne od dostawców podzespołów, ale jako że tych jest wyraźnie więcej i zawsze można zdecydować się na zmianę, problem będzie o wiele mniejszy. Internetowy gigant będzie więc jedynie dostarczał podstawowe konfiguracje w atrakcyjnych cenach (lub zezwalał na zamówienie domyślnych konfiguracji), a zainteresowani będą mogli je nabyć dosłownie wszędzie – nawet w najzwyklejszym sklepie. Pozostaną jeszcze operatorzy komórkowi czy dostawcy internetu, ale jeśli uda się eksperyment z projektem Loon czy obecnie z dronami, co będzie stało na drodze w wysłaniu ich na misję „szerzenia internetu” również na pozostałych rynkach?

W ekstremalnym przypadku Google byłoby więc w stanie wyeliminować dwoma ruchami (choć nie wciągu najbliższego roku, dwóch czy może nawet pięciu) dwóch pośredników, bez których nie jest w stanie w obecnym momencie istnieć. Pośredników, którzy w jakiś sposób są aktualnie kształtować to, w jaki sposób uzyskujemy dostęp do ekosystemu Google, jak wyglądają działające w nim urządzenia i często nawet to jak wyglądają i jak są odbierane jego poszczególne elementy.

Czy faktycznie firma z Mountain View ma taki plan i powinniśmy już zacząć się bać? Tego nie wiemy – wiemy jedynie, że jeśli powiodą się jej plany, może mieć do tego doskonałe narzędzia.

Dołącz do dyskusji

Advertisement