Outlook właśnie stracił istotną przewagę nad Gmailem

News/Technologie 14.04.2014
Outlook właśnie stracił istotną przewagę nad Gmailem

Outlook właśnie stracił istotną przewagę nad Gmailem

Rozumiem chęć zwiększenia klienteli płacącej za Office’a 365. Jednak najnowszy pomysł Microsoftu powoduje, że zamiast być zachęconym do jego usług, przejrzałem ofertę konkurencji.

Usługa pocztowa Outlook oferuje wiele fajnych funkcji, które nie są dostępne u jej największego konkurenta, czyli Gmaila. Jedną z nich była możliwość podpięcia tej usługi do własnej domeny. Masz małą organizację i nie chcesz kupować drogich rozwiązań, takich jak Exchange i podobne? Nie szkodzi: z Outlookiem mogłeś lub mogłaś korzystać z własnej domeny, którą mogłeś lub mogłaś powiązać z pocztową platformą Microsoftu. Aż do dziś.

Dla osób, które już korzystają z Outlooka pod własną domeną nie zmienia się nic: usługa będzie dalej świadczona i Microsoft zapewnia, że nie nastąpią w tym żadne zmiany. Nie można jednak już rejestrować nowych domen i najprawdopodobniej nie będzie można już nigdy.

To kiepska wiadomość, nie tylko dla nas, ale również dla Microsoftu. To była bowiem duża zachęta, by porzucić Gmaila na rzecz Outlooka, lub w ogóle się Gmailem nie interesować. Usługa pocztowa Google’a oferowała bowiem możliwość korzystania z własnych domen, ale w grudniu 2012 roku wprowadzono za tę usługę spore opłaty. Microsoft oferował ją za darmo od 2005 roku.

„Kup mnie, kup mnie!”, czyli chciwość się nie opłaci

Powyższy news nie oznacza jednak, że w ogóle nie będzie można stosować własnych domen na platformie pocztowej Microsoftu. Gigant z Redmond idzie jednak śladami Google’a i również wprowadza opłaty. Obsługa własnych domen jest bowiem dostępna dla subskrybentów Office’a 365.

windows-live

Outlook to spadkobierca Hotmaila i jeden z większych sukcesów Microsoftu jeżeli chodzi o usługi internetowe. Gigant z Redmond dopiero od niedawna oferuje nie tylko funkcjonalne, ale również wygodne i łatwe w użyciu rozwiązania. Wcześniej… no cóż, właściwie, to tylko Messenger, Hotmail i SkyDrive były chętnie używane przez internautów, a zestaw usług Windows Live oferował może i wiele, ale nie dało się tego używać.

Dziś jest inaczej. Tyle że konkurencja dawno temu już wykorzystała słabość Microsoftu i wprowadziła fantastyczne usługi, z których korzystają dziesiątki milionów internautów. Google jest tu oczywistym przykładem, ale są też inni. Microsoft, niestety, dość opacznie rozumie zasadę, że dobry produkt nie wystarczy, jeżeli jego twórca nie potrafi go dobrze sprzedać. A raczej rozumie ją zbyt dosłownie.

Golenie z kasy nie tych co trzeba

Darmowa obsługa własnych domen to nie jest coś, z czego korzyść czerpały wielkie przedsiębiorstwa czy nawet małe i średnie firmy. Te i tak potrzebują bardziej złożonych rozwiązań, więc i tak skorzystają z Office 365, Exchange’a, SharePointa i reszty biznesowych usług Microsoftu. Konsumencki Outlook to raczej coś, co wystarczy malutkim organizacjom. Te mogłyby korzystać z rozwiązań Microsoftu za darmo, przyzwyczajając się do nich i przywiązując. A z czasem, ich członkowie zapewne zajęliby się poważniejszymi zajęciami. Co wybiorą do firm? Rozwiązanie, które dobrze znają, na którym nauczyli się już polegać. I dużo chętniej za nie zapłacą.

Ruch, który wykonał Microsoft, nie zachęci tych ludzi do Office 365. Spowoduje raczej, że zaczną oni rozglądać się za rozwiązaniami konkurencji lub zaczną się zastanawiać, czy nie warto uruchomić własnej usługi pocztowej, opartej o darmowe, otwartoźródłowe rozwiązania.

Microsoft to nie jest organizacja charytatywna. Celem tej korporacji, tak jak każdej innej, jest maksymalizacja zysków. Czasem jednak w klienta trzeba zainwestować, zanim się go zacznie golić z kasy. Bo inaczej owego klienta się, najzwyczajniej w świecie, nigdy nie pozyska.

Dołącz do dyskusji

Advertisement