Przyzwyczaiłem się do odświeżonego Facebooka na komputerze, ale nowa aplikacja mobilna to jakiś żart

Artykuł/Social media 14.04.2014
Przyzwyczaiłem się do odświeżonego Facebooka na komputerze, ale nowa aplikacja mobilna to jakiś żart

Przyzwyczaiłem się do odświeżonego Facebooka na komputerze, ale nowa aplikacja mobilna to jakiś żart

O, aktualizacja Facebooka – pomyślałem po wejściu do Google Play. O, nowy wygląd, szybka nawigacja, wyszukiwanie w dowolnym momencie – ucieszyłem się czytając opis zmian. NIE! – krzyknąłem, gdy doczytałem o zmianie związanej z wyświetlaniem najnowszych wpisów.

Tak, często czytam opisy zmian w aplikacjach przed dokonaniem aktualizacji. Wynika to z tego, że używam smartfona jako bardzo ważnego narzędzia pracy. Dlatego chcę wiedzieć o wszystkich różnicach, usprawnieniach i zmianach, które zachodzą aplikacjach. I przyznam, że dawno żaden tzw. changelog nie sprawił, aby włosy zjeżyły się na mojej głowie. Raz kozie śmierć – pomyślałem i kliknąłem przycisk “aktualizuj”.

Uruchamiam aplikację. Łał! Sporo zmian. Całkowicie przemodelowano interfejs. Aplikacja składa się z pięciu kolumn i górnego oraz dolnego paska menu.

Na samej górze mamy przycisk wyszukiwarki, który widoczny jest przez cały czas. Nie ważne czy przeglądamy oś czasu, strony, profile, komentarze, czy listę wiadomości. Dostęp do wyszukiwarki mamy zawsze pod ręką. To dobry znak. Facebook robi się coraz większym śmietnikiem, dlatego wyszukiwarka powinna być na wyciągnięcie palca. Niestety do działania tej funkcji można mieć wiele zastrzeżeń. Często znając nazwę strony nie potrafię się do niej dostać za pomocą facebookowej wyszukiwarki i ratuję się googlowaniem danej frazy z dopiskiem “facebook”. Ta druga metoda jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.

Na dole ekranu głównego wyświetlają się trzy przyciski: status, zdjęcie i zamelduj się. Nie wymagają one większej uwagi, gdyż poza wyglądądem nic tutaj się nie zmieniło.

Ważne różnice znajdziemy w środkowej części interfejsu aplikacji, która podzielona została na pięć kolumn: aktualności (timeline), zaproszenia do grona znajomych, wiadomości, powiadomienia oraz więcej.

Pierwsze zastrzeżenia mam do samych nazw. Określenie “zaproszenia do grona zn…” nie wygląda ładnie na dużym ekranie HTC One. Można było zastąpić długie wyrażenie na milion innych sposóbów, które wyglądałyby estetycznie i mieściły się na wyświetlaczu smartfona. Aktualności to też bardzo niefortunna nazwa, ale już z zupełnie innego względu.

Problem polega na tym, że w “aktualnościach” nie ma aktualności.

Facebook tym sposobem wepchał nam sortowanie wpisów według najważniejszych lub najpopularniejszych. Nie mam pojęcia, które określenie jest bardziej trafione, ale obiawiam się, że żadne z nich nie jest dobre. Sortowanie, które Facebook określa mianem “top” to toalna porażka. Pojawiają się tam wpisy od osób, z którymi nie łączą mnie żadne interakcje, przeplatane spamującymi znajomymi, którzy potrafią wrzucić w ciągu jednego dnia kilkanaście filmów i zdjęć na swojego Instagrama. W przeciwieństwie do komputera oraz starej aplikacji Facebooka nie możemy zmienić sortowania “aktualności” zwanych też “timelinem” od najnowszych wpisów. Nie da się i już. Funkcja ta została umieszczona w zupełnie innym miejscu – żeby nie powiedzieć, że została ukryta.

Aby zachować właściwą kolejność omawiania zmian w nowej aplikacji Facebooka do “najnowszych” wrócę za chwilę. Teraz pora na druga kolumnę, czyli nieszczęsne zaproszenia do grona znajomych.

Według Facebooka to bardzo ważna opcja. Umieszcza ją na drugim miejscu, zaraz po “aktualnosciach”. To dziwne, gdyż dla mnie opcja ta wcale nie musi być pod ręką. Zaproszenia na Facebooku dostaję bardzo rzadko. Osoby, które znam i chcę mieć z nimi kontakt przez Facebooka siedzą w gronie znajomych od dawna. Nowych ludzi nie poznaję kilka razy dziennie, a tym bardziej nie wpuszczam ich wszystkich do grona znajomych na fejsie. Dlatego nie potrafię zrozumieć, po co funkcję tę nowy Facebook tak mocno eksponuje.

Trzecie w kolejności znalazły się wiadomości. To następny nieśmieszny żart Facebooka, który udaje, że aplikacja łączy nas z ludźmi, gdy w rzeczywistości komunikator został wyłączony z fejsa i funkcjonuje od jakiegoś czasu jako osobny program. Po co zatem udawać, że jest inaczej? Nie mam pojęcia.

Czwarte są powiadomienia. Tutaj Facebook zrobił dobrą robotę. Po kliknięciu w poszczególne powiadomienia w starym fejsie na Androida lub tym znanym z komputerów zostajemy przenoszeni do widoku prezentującego dany wpis. Teraz nowy androidowy Facebook rozwija konkretne powiadomienia w karcie powiadomień. Klawiszem wstecz możemy wrócić do listy z wszystkimi informacjami o nowych zdarzeniach takich jak polubienia, komentarze, czy zaproszenia na wydarzenia.

W piątej kolumnie znajdziemy “więcej” funkcji. To z tego miejsca przeniesiemy się do listy znajomych, grup, stron i list fanpage’y. Zakładka mieści wszystko to co zwykliśmy widzieć w desktopowej wersji Facebooka w kolumnie po lewej stronie.

Co ciekawe również w tym miejscu ukryto dostęp do funkcji, która pozwala na wyświetlanie osi czasu sortując wpisy od najnowszych.

Szczerze nie wiem jak interpretować to zagranie Facebooka. Utrudnianie użytkownikom dostępu do najnowszych informacji, którymi dzielą się się z nami znajomi i obserwowane strony nie znajduje u mnie racjonalnego wytłumaczenia.

Co ciekawe, czasami po dotarciu do “najnowszych” poprzez piątą kartę funkcji Facebooka i powrocie do “aktualności”, te wyświetlają najnowsze treści. Wystarczy jednak odświeżenie osi czasu, aby wpisy sprzed chwili lub kilku minut zastąpiły te sprzed wielu godzin lub nawet poprzedniego dnia.

Podsumowując, dziękuję ci Marku za podręczną wyszukiwarkę. Chciałbym jednak, żeby działała tak jak należy. Dziękuję Zuckerbergu również za promowanie wiadomości w aplikacji Facebooka. Jednak za “twoją namową” przerzuciłem się na Messengera, więc nie widzę sensu, aby udawać, że fejs jest komunikatorem.

Szczególne podziękowania należą się jednak na ukrycie przede mną funkcji wyświetlania najnowszych wpisów. Tak się składa, że czytam opisy zmian, które wprowadzacie, więc nie miałem większych problemów z namierzeniem tej funkcji. Martwi mnie jednak, drogi Marku, że sporo osób mogło kliknąć w Google Play przycisk “aktualizuj wszystkie” i nie wiedzą one teraz gdzie się podziały wpisy od znajomych, którzy piszą na czacie “widziałeś to zdjęcie, które przed chwilą wrzuciłem”. Oni nie widzą tych zdjęć, gdyż “aktualności” są o kilka godzin w tyle…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement