NASA chciałaby demonstracyjnie wstrzymać współpracę z Rosją, ale… nie do końca może

Artykuł/Nauka 04.04.2014
NASA chciałaby demonstracyjnie wstrzymać współpracę z Rosją, ale… nie do końca może

NASA chciałaby demonstracyjnie wstrzymać współpracę z Rosją, ale… nie do końca może

NASA wystosowała oświadczenie, w którym odcina się od… większości współpracy z Rosyjską Agencją Kosmiczną Roskosmos, jako powód podając sytuację na Ukrainie. Niestety, efekt tego oświadczenia nie jest tak mocny jak NASA by chciała.

Amerykańska agencja kosmiczna wciąż jest zależna od Rosji, jeśli chodzi o dowożenie ludzi na ISS (Międzynarodową Stację Kosmiczną). Jak pisaliśmy w styczniu, NASA poszukuje dywersyfikacji usług i uniezależnienia się od Roskosmosu, jednak pierwszy prywatny przewoźnik będzie w stanie zaoferować transport astronautów na stację orbitalną dopiero w 2017 roku.

oswiadcznie_nasa

Nie wiem, co powodowało Michaelem O’Brienem, autorem oświadczenia, ale wyszło mu zaledwie bezsilne wymachiwanie szabelką. Wyraźnie widać, że chciałby się odciąć od Rosjan… ale do końca nie może, bo pozostawiłby się bez możliwości przewiezienia astronautów z i na orbitę. O’Brien jest administratorem do spraw relacji międzynarodowymi i kontaktów z innymi agencjami w NASA.

Ziemia z orbity - skąd nie widać lokalnych konfliktów (fot. Wikipedia)
Ziemia z orbity – skąd nie widać lokalnych konfliktów (fot. Wikipedia)

W oświadczeniu czytamy:

Biorąc pod uwagę trwające rosyjskie naruszenie suwerenności Ukrainy i jej integralności terytorialnej, NASA wstrzymuje większość współpracy z Federacją Rosyjską.

NASA i Roskosmos będzie jednak kontynuować wspólną pracę nad bezpiecznym i nieprzerwanym działaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA skupia się jednak na powrocie do lotów załogowych z amerykańskiego terytorium, i zakończeniu zależności od Rosji w tym aspekcie. Pozostawało to absolutnym priorytetem administracji Obamy przez ostatnie pięć lat, i gdyby nasz plan był w pełni sfinansowany, moglibyśmy powrócić do startów z kontynentu amerykańskiego już w przyszłym roku.

Przy zredukowanym przez Kongres poziomie finansowania będziemy w stanie to zrobić dopiero w roku 2017. Stoimy przed wyborem: sfinansowania powrotu do lotów z Ameryki, lub dalszego wysyłania milionów dolarów Rosjanom. Prosta sprawa. Prezydent Obama wybrał inwestowanie w Amerykę – i mamy nadzieję, że Kongres zrobi to samo.

Jak widać, mamy tu do czynienia nie tylko z konfliktem pomiędzy Rosją i Ukrainą, Rosją i NASA, ale i NASA i Amerykańskim Kongresem.

O’Brien próbuje wykorzystać sytuację na Ukrainie, by wyciągnąć dla NASA trochę większy kawałek podatkowego tortu. Trochę jednak ośmiesza przy okazji tę instytucję i ryzykuje bezpieczeństwo pozostających na orbicie astronautów, oraz prowadzonych tam badań naukowych.

Za czasów zimnej wojny w kosmosie trwał wyścig, a dwie strony konfliktu patrzyły na siebie z nieufnością. Oświadczenie NASA zdaje się powracać do tamtych czasów, ignorując fakt, że z perspektywy orbity wszystkie nasze polityczne przepychanki powinny być niewidoczne. Skoro na powierzchni Ziemi nie potrafimy być braćmi, może powinniśmy być nimi w kosmosie?

Dołącz do dyskusji