Po co ci gładzik i myszka, skoro wystarczy sama klawiatura?

News/Sprzęt 30.04.2014
Po co ci gładzik i myszka, skoro wystarczy sama klawiatura?

Po co ci gładzik i myszka, skoro wystarczy sama klawiatura?

Typowy komputer obsługujemy za pomocą myszki lub gładzika i klawiatury. A gdyby tak oszczędzić miejsce i zachować samą klawiaturę? Być może już niedługo touchpady w laptopach przestaną być potrzebne.

Klawiatura w komputerach umożliwia błyskawiczne wprowadzanie tekstu i liczb do aktualnie otwartej aplikacji. Pozwala też, w większości systemów operacyjnych, na podstawową nawigację pomiędzy przeróżnymi elementami interfejsu za pomocą skrótów klawiszowych. Są one szybkie i szalenie wygodne do pewnych konkretnych działań. Po co bowiem marnować czas na chwycenie myszki i kliknięcie w odpowiednią ikonę, skoro można wcisnąć CTRL+S?

Problem w tym, że skrótów należy się nauczyć i jest ich ograniczona ilość. Właśnie dlatego powstały myszki i gładziki, by znacznie ułatwić nawigację po interfejsie komputera. A co jeśli by się pozbyć tych urządzeń, które zajmują miejsce na biurku, wymuszają odrywanie rąk od klawiatury i zajmują przydatne miejsce w samym komputerze (touchpad)?

Klawiatura desktopowa, która działa niczym ekranowa

Teoretycznie moglibyśmy zastosować digitizer i coś w rodzaju ekranu dotykowego. Jednak każdy, kto chciał napisać cokolwiek dłuższego na tego typu urządzeniu (a takowe są już na rynku) wie, że to zbrodnia dla opuszków palców i wygody pisania. Microsoft ma jednak inny pomysł i pracuje nad klawiaturą, która ma „normalny” skok klawiszy i która także rozpoznaje gesty. Umożliwia nawet pisanie metodą WordFlow / Swype.

Niestety, ten prototyp i cała koncepcja mają dla mnie jedną wadę: do wykonywania owych gestów (powiększanie, przewijanie, poruszanie kursorem) nie gładzimy jej powierzchni, a utrzymujemy dłonie lekko nad klawiaturą. Obawiam się, że coś takiego mogłoby na dłuższą metę męczyć ręce. To jednak wymaga sprawdzenia w praktyce, podczas pracy.

microsoft-klawiatura-1

Klawiatura wyposażona jest w czujniki znajdujące się między przyciskami, które są ponoć wyjątkowo precyzyjne i względnie niedrogie w produkcji. W te zapewnienia akurat wierzę: zarówno dział Microsoft Hardware zajmujący się myszkami i klawiaturami, jak i zespół odpowiedzialny za Kinecta od lat robią znakomitą robotę i sam znam wielkich „hejterów” Microsoftu, którzy przyznają, że ich klawiatury są jednymi z najlepszych na świecie.

Kiedy ją Spider’s Web przetestuje?

Nieprędko. Urządzenie nadal jest w fazie prototypu i nie wiadomo kiedy trafi do produkcji. Właściwie, to nie wiadomo, czy kiedykolwiek trafi. Projekt ten jest bowiem prowadzony przez Microsoft Research, a więc komórki naukowo-rozwojowej giganta z Redmond, która operuje z pewną dozą autonomii. Niejednokrotnie ciekawe pomysły tego działu nigdy nie zostały wprowadzone na rynek.

Mam nadzieję, że coś się jednak z tego urodzi. Jeżeli okazałoby się, że lekkie unoszenie rąk nad klawiaturę jednak nie powoduje takiego zmęczenia, jak sobie wyobrażam, to miejsce na nadgarstki pod klawiaturą będzie można zagospodarować czymś zupełnie innym od touchpada, a leżąca obok myszka, nieraz problematyczna podczas pracy „w biegu”, odejdzie na zasłużoną emeryturę.

Dołącz do dyskusji