Dziś HP ma się przyznać do działań korupcyjnych w Polsce

Artykuł 09.04.2014
Dziś HP ma się przyznać do działań korupcyjnych w Polsce

Dziś HP ma się przyznać do działań korupcyjnych w Polsce

Dwa amerykańskie koncerny HP oraz IBM miały korumpować polskich urzędników odpowiedzialnych za cyfryzację kraju, jak wynika z dokumentów sprawie. Najprawdopodobniej pierwsza z nich jeszcze dzisiaj przyzna się do zarzucanych czynów oraz braku właściwego nadzoru nad polską filią. Sprawa jest bezprecedensowa!

Ta sprawa sięga 2008 roku, kiedy to Andrzej M. – wtedy jeszcze szef biura łączności w Komendzie Głównej Policji – pojechał do Stanów Zjednoczonych, aby odebrać nagrodę od firmy Motorola za zakup sprzętu dla polskich funkcjonariuszy. Tam spotkał się między innymi z Marcinem F., dyrektorem sprzedaży IBM na Polskę oraz prezesem firmy Netline, który według zeznań Andrzeja M. pojechał tam specjalnie po to, aby się z nim spotkać.

Nie wiem, czy IBM wygrał ten przetarg dzięki pozaprawnym działaniom […], ale specyfikacja została tak napisana, że spełniały ją tylko urządzenia Motoroli (Motorola i IBM współpracowały razem – red.), dostarczane przez łańcuch firm pośredniczących – tłumaczy prezes firmy Netline w Dzienniku.

Z informacji Dziennika wynika, że z czasem Andrzej M. przeniósł się z policji do utworzonego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Centrum Projektów Informatycznych. Tam także miał pomagać koncernom w… załatwianiu ich spraw. Z relacji prezesa firmy Netline wynika, że np. do przetargu na system elektronicznego obiegu dokumentów stanęły trzy firmy – jego i dwie podstawione przez IBM. Netline miało dać cenę poniżej kosztów, a następnie kupić całe serce systemu właśnie od IBM-a. Chodziło o to, aby Centrum Projektów Informatycznych było uzależnione od IBM, ponieważ każda rozbudowa systemu wymagała oprogramowania tej firmy. Początkowo w przetargu miała także wystartować firma na Z, jednak prezes Netline miał pojechał do jej szefa z 50 tys. złotych w gotówce. Po czasie firma Z. wycofała się z konkursu.

Dzisiaj Andrzej M. jest świadkiem koronnym w całej sprawie. Przez lata swojej działalności dostawał od IBM, HP oraz Netline liczne łapówki. Na liście znajdują się między innymi telewizory, kina domowe, motocykl marki BMW, myjki Karcher, kamery, iPady, laptopy, wycieczka na Sri Lanką i Malediwy za 60 tys. złotych, komplety mebli, komputery stacjonarne, a nawet samochód – Nissan Qashqai. Nie obyło się także bez żywej gotówki. W sumie Andrzej M. miał dostać w gotówce około 1,6 mln złotych. Dodatkowo co miesiąc na konta jego bliskich miały być wpłacane kwoty w przedziale 40-50 tys. złotych.

korupcja2

Sprawa jest prowadzona przez polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne, przy współpracy z amerykańskim FBI. Według informacji Dziennika, HP jeszcze dzisiaj przyzna się do praktyk korupcyjnych oraz złego nadzoru nad polską filią. Ma to być element ugody z amerykańską Komisją Giełd i Papierów Wartościowych (SEC). Włodarze firmy mieli uznać, że dowody są na tyle mocne i obciążające, że nie ma dalszego sensu się przed nimi bronić i przeciągać procesu, który źle wpływa na postrzeganie marki.

Niestety nie jest łatwo dotrzeć do wszystkich osób zamieszanych w aferę. Wymieniani wcześniej Andrzej M., Marcin F. oraz prezes firmy Netline to jedynie wierzchołek góry lodowej. Z zeznań świadków wynika, że nad nimi był jeszcze cały łańcuch korupcyjny. W aktach mają padać jednak nazwiska oficerów ABW, którzy po przejściu na emeryturę byli zatrudniani przez koncerny informatyczne, a ich zadaniem było dbanie o bezkarność firm i ich prezesów. W zeznaniach pojawiają się także liczne instytucje publiczne, które były odpowiedzialne za informatyzację kraju. IBM miał mieć nawet swojego człowieka w Urzędzie Zamówień Publicznych, a to zgodna prezesa tego urzędu byłą wymagana w przypadku kontraktów z wolnej ręki (bez przetargu), opiewających na ponad 10 mln euro.

Do pierwszych zatrzymań w tej sprawie doszło jeszcze w 2011 roku, kiedy to CBA aresztowało sześć osób, w tym szefa Centrum Projektów Informatycznych oraz jego szefa. Rok później zatrzymano także byłych dyrektorów IBM i HP w Polsce.

Ta sprawa pokazuje, że tak naprawdę wystarczyło kilka osób do tego, aby decydować o jakości i tempie cyfryzacji naszego kraju. Zaradni biznesmeni pod stołem załatwiali wszystkie sprawy, przekonani, że nic im nie grozi. Przecież zawsze ‘idzie się dogadać’. Chociaż w czasach PRL-u żyłem zaledwie przez pierwsze 2 lata swojego życia, to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to pozostałość tamtych czasów.

Miną lata zanim w Polsce umrze kombinatorstwo… Mam nadzieję, że umrze.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock

Dołącz do dyskusji