Polski rząd niestety nie będzie blokował dostępu do stron internetowych

Artykuł/Technologie 10.04.2014
Polski rząd niestety nie będzie blokował dostępu do stron internetowych

Polski rząd niestety nie będzie blokował dostępu do stron internetowych

Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna – Ministerstow Finansów nie planuje zmian w polskim prawie, które pozwalałyby urzędnikom na blokowanie dostępu do konkretnych stron internetowych. Resort nie chce się narażać obywatelom, którzy cenią sobie wolność w Sieci. To rozsądna decyzja?

Sprawa blokowania stron internetowych nie jest nowa. Po raz pierwszy pojawiła się przy okazji dyskusji na temat ACTA i spotkała się z ogromnym sprzeciwem internautów. Temat powrócił przy okazji Wielkiej Brytanii, która zdecydowała się na blokowanie stron pornograficznych. Niedawno temat znowu zyskał na aktualności za sprawą firm bukmacherskich. Branża hazardowa zaproponowała, aby zablokować w Polsce dostęp do stron zagranicznych firm bukmacherskich, korzystanie z których jest w naszym kraju nielegalne.

Według szacunków aż 91 proc. zakładów ma być przyjmowane właśnie przez takie firmy, które co prawda prowadzą swoje serwisy w języku polskim, ale nie podlegają prawu krajowemu i nie odprowadzają nad Wisłą podatków. Stąd właśnie propozycja środowiska bukmacherskiego.

– Można to zrobić na dwa sposoby: kijem lub marchewką. Marchewką mogłoby być zmniejszenie stawki podatkowej lub zmiana sposobu opodatkowania działalności z podatku obrotowego na podatek od zysków. Dzisiaj płaci się 12-procentowy podatek od obrotów, co jest jednym z najwyższych obciążeń w UE. Zmiana na podatek od zsyków skusiłaby wiele firm działających w szarej strefie do legalizacji swojej działalności w Polsce – powiedział w rozmowie z DGP Konrad Łabudek, prawnik firmy Fortuna online zakłady bukmacherskie.

Jako że nie zapowiadało się na zmiany w prawie podatkowym, bukmacherzy zaproponowali zablokowanie zagranicznych serwisów i transferów pieniężnych na ich konta tak, jak ma to miejsce między innymi we Włoszech. Oczywiście z wypowiedzi wypływa dbałość o polskiego obywatela i polski system podatkowy, ale nie trzeba być Einsteinem, aby domyślić się, że taka zamiana znacząco wpłynęłaby na zyski polskich firm. Nie zmienia to jednak faktu, że według szacunków zablokowanie zagranicznych serwisów zwiększyłoby wpływy do państwa o co najmniej 200 mln złotych, co jest już kwotą całkiem sporą.

Jednak Ministerstwo Finansów nie szykuje zmian w prawie, które pozwalałby na takie działania.

– W Polsce odbyły się dwie duże dyskusje dotyczące administracyjnego blokowania stron internetowych – pierwsza w związku z ustawą o grach hazardowych, a druga w związku z ACTA. Pokazały one, że polskie społeczeństwo ceni wolność dostępu do stron internetowych i nie akceptuje administracyjnych narzędzi blokowania stron internetowych – otrzymał w odpowiedzi na zadane pytania DGP.

Trudno nie zgodzić się z tym, że rzeczywiście cenimy sobie wolność w Internecie i tego typu walka z pewnością spotkałaby się ze sporym sprzeciwem.

Jednak – wiem, że to co napiszę, nie spotka się z ciepłym odbiorem – nie zgodzę się z tym. Jeśli na terenie naszego kraju działają firmy, które nie mają do tego prawa, nie odprowadzają podatków, a czerpią ogromne zyski, to czemu nie mielibyśmy ich blokować? To tak samo jakby zaczął budowę domu gdzieś w lesie, bez żadnych pozwoleń, albo stworzył stronę internetową z dziecięcą pornografią – nielegalne, ale wolność ponad wszystko? To jest chore i nie zgadzam się z tym.

Jasne, że polscy bukmacherzy liczą na większe zyski dla siebie, ale co w tym złego? Oni działają legalnie, nad Wisłą. Odprowadzają podatki. Większy zarobek to też rozwój firmy i nowe miejsca pracy. Czemu by im w tym nie pomóc, blokując coś, co według polskiego prawa jest nielegalne?!

Wolność wolnością, ale trzeba w tym zachować zdrowy rozsądek i nie można działać na niekorzyść własnego kraju. I nie rozumiem też zarzutów, według których oznaczałoby to cenzurowanie Sieci i mogłoby doprowadzić do nadużyć i blokowania legalnych treści. Jakich nadużyć, jakich legalnych treści? Przecież mowa o serwisach bukmacherskich. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zablokuje, np. nieprzychylnego rządowi serwisu, bo szybko odbiłoby mu się to czkawką.

A zarzut, że odezwałyby się kolejne branże i środowiska? Jeśli zagraniczny konkurenci działają notabene w Polsce, bez odpowiednich zezwoleń i w szarej strefie, to czemu nie? Nie chodzi oczywiście o sklepy internetowe, bo to nie jest w Polsce nielegalne i zapewne zabraniałoby tego prawo europejskie. Zresztą, który segment branży internetowej działa w Polsce nielegalnie (pomijając np. dziecięcą pornografię itp.)?

A najlepiej byłoby po prostu zmienić tak prawo albo system podatkowy, aby te firmy działały w Polsce legalnie.

Czytaj również: Gdybym kilka lat temu blogował o internecie, dzisiaj byłbym własnym hejterem

Zdjęcie Lock with key and keyboard pochodzi z Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement